IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Gra DeeDee

Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Yoi
Początkujący Trener
avatar

Napisanych : 194
Dołączył : 04/02/2015
Wiek : 22

PisanieTemat: Gra DeeDee    Pon 09 Lut 2015, 08:37

Na zegarze wyświetliła się godzina 8:03, a ten wydał z siebie dość głośny dźwięk. Pora wstawać i korzystać z uroków nowego dnia, tym bardziej, że dziś miałaś wyruszyć w swoją podróż. Przygoda zagadka, tak można nazwać tą wędrówkę, bo dopiero jakieś wskazówki mogą naprowadzić Cię gdzie szukać. Zadanie nie jest łatwe, ale czy ktoś mówił, że będzie? Chyba największą bolączką może być to, że dziadek milczy. Nic nie chce zdradzić, ale nie wiesz czy to dlatego, że nic nie wie, może też wiedzieć coś okropnego i nie chce zabierać Ci nadziei? Istnieje też szansa, że go szantażowali i jeżeli być powiedział twoi rodzice pożegnaliby się z życiem. Ale ty masz swój plan, który jest też ostatnią deską ratunku. Przecież jeżeli wuj Cię nie naprowadzi jakoś, to ciężko będzie ich znaleźć. Poza tym szczegółem nie wiesz nic, co mogłoby Ci jakoś pomóc. Po przejściu porannych czynności zeszłaś na dół. Akurat dziadek zbierał się do wyjścia, ale widząc, że już nie śpisz zdecydował się jeszcze chwilę zostać.
-Na stole leży torba, w jej środku Pokedex, PokeNav, 2 Potiony i 5 pustych Pokeballi. Obok torby znajdziesz czerwono-białą kulę ze swoją Ponytą. Nie będę Ci tłumaczyć do czego służą rzeczy z torby, bo wiem, że tylko bym Ci przynudzał, bo sama to doskonale wiesz, dlatego pominę Ci ten nudny wykład. Zanim ruszysz zjedz coś. Na patelni znajdziesz jajecznicę na kiełbasie z cebulą, dopiero co sam skończyłem jeść. Chleb i masło sama znajdziesz, no nie? U mnie w pokoju stoi miska z jedzeniem dla Pokemonów. Możesz wyciągnąć Ponytę i nakarmić przed wędrówką. Bądź grzeczna i uważaj. I nie wplącz się w jakieś tarapaty. - zakończył dziadek, w którego głosie było widać, a raczej dało się słyszeć łamanie się uczuć. Był niepokój, radość, smutek, żal. Wiadomo, czuł się jakby odchodziło jego dziecko, spędził z tobą przecież masę czasu i musiały pojawić się negatywne emocje, ale przy tym pojawiły się pozytywne, bo był zadowolony, że dorastasz. Po chwili drzwi się zatrzasnęły, a czas coraz szybciej płynął, bo już zaraz 9. Trzeba się spieszyć. Nie chcesz przecież, spędzić całego dnia w domu i ruszać po zmroku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
DeeDee
Początkujący Trener
avatar

Napisanych : 122
Dołączył : 05/02/2015
Wiek : 21
Skąd : Morecambe

PisanieTemat: Re: Gra DeeDee    Pon 09 Lut 2015, 21:16

Nienawidziła ranków. Nie żeby coś, była przyzwyczajona do wstawania rano, jednak nie znaczyło to, że lubiła zwlekać się o poranku z łóżka. Z jednej strony o wcześniejszych godzinach niewiele osób mogła spotkać, kiedy szła po zakupy do marketu. W sumie lubiła ciszę, jednak otworzenie oczu przed dziewiątą było katorgą, chociaż wstawała o szóstej odkąd skończyła osiem lat. Rzadko mogła dłużej pospać, więc celebrowała te chwile błogiego odpoczynku. Lekko uchyliła powieki i zsunęła nogi z łóżka, jednak po chwili chrapała na dywaniku, dopóki powtórzenie budzika nie odezwało się upierdliwie za jej uchem. Powoli i mozolnie, zebrała się w sobie i stanęła na nogach. Lans glans szakalaka, ku przygodzie. Zaraz, gdzie są ubrania?
Po dwudziestu minutach była gotowa. Weszła do kuchni, związując włosy w kucyk i pociągnęła nosem. Zapachniało jajecznicą. Nie miała żalu do dziadka, że nie mówił jej wszystkiego. Nigdy nie zrobił niczego, co by sprawiło jej ból czy przykrość, więc zdawała sobie sprawę, że jeżeli cokolwiek ukrywa to tylko dla jej dobra. Pożegnała się z dziadkiem, kiwając na jego słowa głową.
- Będę ostrożna. I... postaram się nie wrócić sama.
Kiedy drzwi się zatrzasnęły, zabrała się za jajecznicę. Chwilę później zmywałajuż talerz, a kiedy zajrzała do pokoju dziadka, wypuściła Ponytę, dając Pokemonowi karmy. Sama w tym czasie przejrzała pledak i zarzuciła go na ramię, zostawiając na wierzchu Pokedex. Zeskanowała Pokemona, a kiedy ten skończył jeść, schowała go do kulki i wyszła z domu, ruszając przed siebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yoi
Początkujący Trener
avatar

Napisanych : 194
Dołączył : 04/02/2015
Wiek : 22

PisanieTemat: Re: Gra DeeDee    Wto 10 Lut 2015, 18:53

Pokemon zjadł całą miskę jedzenia w ekspresowym czasie, ciężko nawet nazwać to zjedzeniem, bo tak szybko się nie je. Widocznie koń był bardzo głodny, ale to chyba dobrze, że przed podróżą, która zapowiada się na długą nasycił się porządnie. Później, nawet z ochotą wrócił do swojego owalnego domu. Mimo to, zanim wrócił, PokeDex przeskanował stworka dokładnie, byś ty mogła dowiedzieć się więcej. Przecież warto wiedzieć coś o swoim Pokemonie. Chwilę potem byłaś już gotowa do drogi i zamykałaś drzwi. Dziadek wyszedł, a lepiej nie kusić domu zostawiając go otwartym. Wychodząc z własnej posesji spotkałaś jeszcze raz dziadka, kończył właśnie doglądać swoje stworki. Pomachał Ci raz jeszcze i coś nawet krzyknął, ale ciężko w natłoku hałasu było coś zrozumieć. Brzmiało coś jakby mówił "Powodzenia!", ale tego można się jedynie domyślać. Droga do miasta była dość szybka, a nawet powiedziałbym, że ekspresowa, bez żadnych niewygodnych przygód czy rozstajów, krótka i konkretna. Ciężko nawet to opisać, bo podróż trwała 5 minut, może mniej, a droga jest często uczęszczana przez ludzi, więc w sumie nawet ciężko tam spotkać jakiegokolwiek stworka. Znalazłaś się w Fuchsia City. Na środku miasta widziałaś taką mapę. Decyzja jaką drogę wybrać należała do Ciebie. Obie wyglądały na ciekawe, a cel był jeden, więc wybór musiał zostać podjęty.  Im szybciej tym lepiej, bo sekundy uciekały Ci obok oczu, a czas może okazać się być bardzo ważny. Lepiej go nie tracić, trzeba się pośpieszyć..
SKAN:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
DeeDee
Początkujący Trener
avatar

Napisanych : 122
Dołączył : 05/02/2015
Wiek : 21
Skąd : Morecambe

PisanieTemat: Re: Gra DeeDee    Sro 11 Lut 2015, 20:45

Gdy zamknęłam drzwi domu zrobiło mi się przykro. Miałam zostawić dziadka, zostawić farmę. Zostawić go samego. Dziwnie mi z tym było. Znaczy, oczywiście, przecież wrócę (chyba), jednak on zawsze przy mnie był. A teraz ja miałam go opuścić. Starając się ignorować dziwne kłucie w klatce piersiowej, pomachałam dziadkowi na pożegnanie i zamknęłam furtkę, kierując się do miasta. Ciekawe, droga zeszła mi wyjątkowo szybko. Sądziłam, że będzie się ciągnąć w nieskończoność. Właściwie to nawet nie zauważyłam, a już stałam przed mapą Kanto, przeglądając pobliskie miasta. Najlepszą drogą wydała mi się Route 15, skąd trafiłabym do Vermillion. Potem się zobaczy, zależy gdzie będę musiała się udać. Dopiero na drodze postanowiłam wypuścić Ponytę. Będę mogła pojechać konno i nieco skrócić czas podróży. W głębi siebie cieszyłam się, że w końcu opuściłam farmę. Pewnie spędziłabym tam całe życie, nigdy nie zwiedzając świata. Poprawiłam więc paski plecaka i narzuciłam lekko kaptur na głowę, w uszy wkładając słuchawki. No dobrze. Czas ruszać w drogę!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yoi
Początkujący Trener
avatar

Napisanych : 194
Dołączył : 04/02/2015
Wiek : 22

PisanieTemat: Re: Gra DeeDee    Sro 11 Lut 2015, 22:01

Czas ruszać, a skoro szczegóły już uzgodnione, to nie ma na co czekać. Więc ruszyłaś, a po chwili za twymi plecami widoczna była tabliczka "Fuchsia City, żegna i zaprasza ponownie!". Był to dość nowy twór, który miał promować miasto. W końcu to nic złego, a dla niektórych może być uznane za miłe. Wiadomo, że są też pesymiści tego pomysłu, ale nie mówią o tym głośno, by nie narazić się na krytykę tłumu. Cóż, ale to nie twoje zmartwienie, bo ty to miasto opuszczałaś, a chwilę potem byłaś na drodze z bujnie zieloną trawą. Ponyta po chwili pojawiła się obok Ciebie i szła powoli, w sumie starała się iść twoim tempem, by podróż była przyjemna, a nie na wariackich papierach.
Koń uśmiechnął się do Ciebie, a po chwili ruszył dość nerwowo przed siebie. W ułamku sekundy oddalił się znacznie, ale nie na tyle daleko, byś straciła go z oczu. Zatrzymał się przy krzakach, jakby kogoś trzymał. Mogłoby zdawać się, że był to Pokemon, a okazało się, że twoja Ponyta znów je... Obok miski z jedzeniem znalazł się jakiś chłopak. W sumie nie wysoki, około 1,75 m wzrostu, miał czarne długie włosy, który przykrywały mu całe czoło, ale na tyle kontrolowane, że jego brązowe oczy były całkowicie widoczne. Ubrany był w coś pokroju dresu, w sumie ciężko powiedzieć, co to było, bo ciuchy były można powiedzieć w kiepskim stanie. Nim się obejrzałaś ściągnął zużytą bluzę i potarmoszone spodnie. Pod spodem miał czarne spodnie od garnituru, białą koszulę, a do tego czerwonawy krawat. Chłopak patrząc na Ciebie uśmiechnął się.
-Cześć. Jestem Hikori Kou. Obserwuję zachowanie Pokemonów, ale liczyłem na dzikie stworki, a chyba trafiłem na twojego prawda? Bardzo ciekawy jest. Ma się rozumieć twój Pokemon. A ty byś coś zjadła? Jest 11:54, chyba czas na obiad? - powiedział spoglądając na zegarek, który miał na swoim nadgarstku. Wydawał się być bardzo miły, a może to tylko pozory? Trzeba jednak przyznać, że z lumpa, który wyglądał słabo zmienił się o 180 stopni. Jego wygląd był wręcz... uroczy.
Hikori Kou:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
DeeDee
Początkujący Trener
avatar

Napisanych : 122
Dołączył : 05/02/2015
Wiek : 21
Skąd : Morecambe

PisanieTemat: Re: Gra DeeDee    Czw 12 Lut 2015, 20:30

Droga mijała wyjątkowo szybko. Na ścieżce wypuściłam Ponytę, który starał się dotrzymać mi kroku, jednak słabo mu szło. Co chwila mnie wyprzedzał, a ja musiałam nadrabiać, więc pozwoliłam mu odejść dalej. A co tam, chyba nic mu nie będzie. W tych okolicach nie ma specjalnie niebezpiecznych Pokemonów. Zdjęłam słuchawki, widząc, że Ponyta oddala się coraz bardziej. Nie chciałam, żeby coś się stało. Pomimo tego, że był zaradnym stworzeniem, wolałam nie zostawiać go samego. Chyba coś jadł, bo memlał pyskiem. Może znalazł jakieś jagody. Żarłok, tylko by wchrzaniał. Prawie jak ja! Ha! To dopasowanie to jakieś przeznaczenie. Kiedy podeszłam bliżej, z krzaków wyłoniło się... coś. W pierwszej chwili sądziłam, że to jakiś dziwaczny Pokemon, jednak kiedy odwrócił się do mnie stwierdziłam z ulgą, że to tylko chłopak. No dobra, czyli jednak nie zje mi Ponyty. Pogłaskałam konia po grzbiecie.
- Yyyy... tak, jest mój. Jestem DeeDee.
Miałam coś dodać,jednak Hikori nie dał mi dojść do słowa, mówiąc coś o obiedzie. Aż zbladłam. Że co? Nawet mnie nie znał i zaprasza mnie na obiad, jakby nigdy nic. Zająknęłam się, wskazując kciukiem za ramię.
- Właśnie wyszliśmy z miasta, postój mieliśmy robić dopiero po zmierzchu. Poza tym, eeee... nie kłopocz się.
Podrapałam Ponytę za uchem, niezbyt wiedząc gdzie podziać wzrok. W koszuli i spodniach od garnituru wyglądał o wiele normalniej. Aż mi ulżyło. Serio wyglądał, jakby chciał mi pożreć Pokemona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yoi
Początkujący Trener
avatar

Napisanych : 194
Dołączył : 04/02/2015
Wiek : 22

PisanieTemat: Re: Gra DeeDee    Czw 12 Lut 2015, 21:14

-Ależ to żaden problem. Na prawdę, zapraszam. Sam zaraz ruszam dalej. Podążam do Lavender Town. A ty? Bo może moglibyśmy ruszyć dalej? Twój Pokemon chyba polubił moją karmę, a ta była głównie pod typ latający, więc mam nadzieję, że ognista będzie smakować mu lepiej. A może i tobie przypadnie moja kuchnia do gustu? Pół godziny chyba Ciebie nie zbawi, prawda? - chłopak mówił bardzo pewnym głosem, zdecydowanie i pewnie. Mimo, że Cię nie znał, był pewny tego co mówi, przy tym był dość sympatyczny. Twój Ponyta właśnie kończył zajadać jedzenie, do którego się dorwał już jakiś czas temu. Chłopak tym czasem zniknął a po chwili zza krzaków wyniósł duży pniak, który ledwo doniósł. Później przybył z dwoma mniejszymi, które niósł pod pachami, widać było różnicę wagową gołym okiem. Potem wyniósł jakieś jedzenie na plastikowych tackach. W powietrzu unosiła się para, widać było, że danie było gorące.
-To kapusta zasmażana. Mam nadzieję, że lubisz? Ja tylko posprzątam i zwinę klamoty i dołączę do Ciebie, byśmy mogli razem zjeść. - dodał i znów zniknął. Wrócił po chwili. Obok leżał wielki plecak, z sporym asortymentem, można powiedzieć, że miał tam wszystko. Uśmiechnął się i spojrzał na Ciebie.
-Mam już wszystko. Nawet nie wyobrażasz sobie ile taki plecak waży. A jak kapusta, smakuję? Mam nadzieję, że taka porcja Ci starczy, bo gdybym wiedział, że ktoś wpadnie, zrobiłbym więcej. - puścił do Ciebie oczko i sam zaczął konsumpcje. Po chwili oboje byliście najedzeni, a twój Ponyta właśnie odpoczął i był gotowy do drogi. I co dalej? Spławisz chłopaka, czy ruszysz wraz z nim?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
DeeDee
Początkujący Trener
avatar

Napisanych : 122
Dołączył : 05/02/2015
Wiek : 21
Skąd : Morecambe

PisanieTemat: Re: Gra DeeDee    Wto 17 Lut 2015, 11:58

Wyglądało na to, że nie mam wyjścia. Cóż, chłopak chyba naprawdę chciał się wykazać gościnnością i miłym obyciem, jednak jego upór był aż nadgorliwy. Mimo to usiadłam na pieńku, który przyturlał, cały czas obserwując Ponytę. Lepiej, żeby żaden dziki Pokemon na niego nie wyskoczył. Szybko skończyłam swoją kapustę. Trzebaprzyznać, że naprawdę była dobra, chociaż kapusta to trochę dziwne danie jak na podróż w poszukiwaniu różnych gatunków Pokemonów. Kiedy chłopak zaproponował mi wspólną podróż, zawahałam się. Wolałam, żeby nikt mnie nie spowalniał, jednak z drugiej strony we dwójkę zawsze raźniej. W końcu westchnęłam ciężko i skinęłam głową z lekkim uśmiechem.
- Dobra, możemy iść razem. Ja kieruję się bardziej w stronę Cerulean, ale to przecież po drodze.
Wstałam, otrzepując spodnie z pyłków ziemi.
- I ten, dzięki za kapustę. Dobra.
Wyciągnęłam Pokeball z Ponytą, podstawiając go Pokemonowi pod nos. Niech sam zdecyduje, czy chce wrócić, czy nie. Było trochę po dunastej,więc dzień dopiero się zaczynał. No cóż, skoro tak się zaczyna, to może być ciekawie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yoi
Początkujący Trener
avatar

Napisanych : 194
Dołączył : 04/02/2015
Wiek : 22

PisanieTemat: Re: Gra DeeDee    Wto 17 Lut 2015, 17:02

-Nie dziękuj, to nie problem. Ważne, że smakowało. A czy jeden kierunek, to zależy od tego jak kto lubi. Zawsze można wybrać kilka dróżek i większość doprowadzi Cię do celu. Są też niebezpieczne skróty, możliwość podróży swoimi Pokemonami i takie tam. Opcji masz wiele. - odparł w twoim kierunku dość oschle. A bynajmniej tak można było to zinterpretować, ale nie był to rodzaj niechęci, a raczej drobne problemy z gardłem/płucami. Dobra, ale skupmy się na dalszej drodze, którą po chwili zaczęliście razem. W sumie droga nie wyróżniała się niczym od innych. Była to żwirowa droga wymieszana z twardej jakości piaskiem, która stanowiła dość mocne podłoże/grunt dla wszystkich ludzi i większości Pokemonów. Ślady na niej nie były wyraźne, więc zachowywało się anonimowość. No nie do końca. Pokemony z charakterystycznym rodzajem stopy/łapy jednak mimo wszystko szło wyróżnić. Dookoła tej drogi była bujna trawa, dość krótko przycięta, z nielicznymi kępami jakiejś dzikiej rośliny. Ale raczej problematyczne byłoby stwierdzenie co to, choć wyglądało jak długie, grube liście trawy. Drzewa były rozmieszczone niesymetrycznie i ciężko było znaleźć jakiś ład, ale na pewno cień, który dawały pomagał w upalne dni. A ten był... zwyczajny. Nie wyróżniał się na tle innych niczym szczególnym, bo temperatura była około 20 stopni, słońce chowało się za chmurą. Mimo to, pogoda podobała się twojej Ponycie, która zdecydowała się iść obok Ciebie, przynajmniej póki co. Droga byłaby spokojna gdyby nie to, że oberwałaś czymś w głowę. Tym przedmiotem był kamień, który rzucił w Ciebie jakiś chłopak, ale prędko po tym uciekł, ale to nie koniec przygód. Drogę zatamował wam wręcz stworek. W sumie wyglądający niegroźno, ale bojowo nastawiony Bidoof. Wyglądało na to, że chce z Tobą walczyć i raczej nie odpuści.
-Chcesz się z nim spróbować, czy ja mam się z nim rozprawić? - zapytał chłopak dając Ci wybór. Walczyć, czy zobaczyć jak to robi chłopak, którego możliwości w sumie nie znasz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
DeeDee
Początkujący Trener
avatar

Napisanych : 122
Dołączył : 05/02/2015
Wiek : 21
Skąd : Morecambe

PisanieTemat: Re: Gra DeeDee    Sro 18 Lut 2015, 22:38

Droga wiodła przez ścieżkę, na której widziałam odciski łap/stóp Pokemonów. Kilka z nich nawet rozpoznałam, jednak żadne stworzenie jak na razie się nie kwapiło, żeby wystawić mordkę. Tak więc szłam ze swoim towarzyszem i Ponytą tuż obok, kiedy poczułam, jak coś boleśnie uderza mnie w głowę. Ekstra, ledwo co z domu wyszłam i już kamieniem w łeb dostałam. Świetny początek, nie ma co. Podniosłam kamień i rozejrzałam się, jednak dostrzegłam tylko chłopaka znikającego w zaroślach. Super sprawa, rzuć w dziewczynę kamieniem. Głowa za pięćziesiąt punktów.
- Idiota.
Mruknęłam tylko, wyrzucając kamień. Chcąc iść dalej, rzed oczami pojawił się Bidoof. No świetnie. Ekstra. Hikori to chyba jakiś szaman, co nieszczęścia przywołuje. Wyjęłam Pokedex i zeskanowałam Pokemona, po czym uśmiechnęłam się do towarzysza.
- Moja pierwsza walka z Ponytą, więc powalczę.
Spojrzałam na konia porozumiewawczo.
- Ponyta, użyj Tackle, galopując na Bidoofa! Po drodze możesz też wykorzystać Tail Whip, by obniżyć jego defensywę! Okrąż go, kłusując i z zaskoczenia użyj Tackle, kiedy uznasz, że to dobra pora!
Czekałam na efekt mojej taktyki. Bidoof był Pokemonem Normalnym, z tego co wiedziałam, więc atakiem normalnym powinien przyjąć standardowe obrażenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yoi
Początkujący Trener
avatar

Napisanych : 194
Dołączył : 04/02/2015
Wiek : 22

PisanieTemat: Re: Gra DeeDee    Czw 19 Lut 2015, 09:10

-Wiesz, może to był jakiś sposób podrywu? - rzekł do Ciebie Hikori wyraźnie rozbawiony sytuacją. Tobie raczej do śmiechu nie było. Po chwili PokeDex zapiszczał co znaczyło, że skan jest gotowy.
Pokemon był gotowy do walki. Po chwili ta się zaczęła. Pierwsze Tackle trafił idealnie w cel, a Tail Whip obniżył obronę. Pokemon odpowiedział dość szybko Tackle i twoja Ponyta oberwała. Galopowanie nie zdało się na nic, bo rywal ponownie wyprowadził atak, a twoja Ponyta odpowiedziała po chwili.
Ponyta: 88%
Bidoof: 83% 95% Obrony.
Szło Ci dobrze, bo widać było przewagę optyczną. Ale na tym się skończyło. Twoja walka została przerwana przez jakiegoś faceta. Stanął dokładnie na polu walki co zdezorientowało Ponytę, a Bidoof wykorzystał okazję. Tajemniczy osobnik wyrzucił Pokeballa i pojawił się z niego Pidgeotto. Nagle mina Hikoriego się zmieniła. Bez czekania wyrzucił swojego Pokemona. Golem pojawił się szybko i dostał tylko machnięcie ręką jako znak do ataku. Ten dokładnie wiedział co ma zrobić i Pidgeotto szybko padł i teoretycznie byliście na wygranej pozycji, ale Hikori pociągnął Cię za rękę, gdy chłopak zbierał swojego ptaka. Mimo, że rywal biegł w inną stroną, za pewne wracając do miasta by pomóc Pokemonowi Hikori dopiero po chwili zwolnił. Przebieżka za to spodobała się Ponytcie.
-Ym.. Pewnie oczekujesz wytłumaczenia. Ten człowiek to osoba z pewnej organizacji. Ich celem jest zdobycie kryształu w którego posiadaniu jestem. W Lavender mam go wymienić, a oni chcieli by przejąć paczkę i oddać bezcenny kryształ na jakiś za pewne wartościowy sprzęt. Nie mogę na to pozwolić. Golem to nie jedyny Pokemon jakiego mam, jeżeli masz o to pytać. Mam obecnie 4 stworki. Jakieś pytania? Bo skoro się tu pojawił, może pojawić się następny. - rzekł Hikori, ale jego ton był nie podobny do oazy spokoju, którą spotkałaś. Mogłaś więc wybrać. Iść dalej z chłopakiem, czy podziękować mu za takie emocje.
___
Ponyta + 20% Exp.(Walka przerwana)
SKAN:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
DeeDee
Początkujący Trener
avatar

Napisanych : 122
Dołączył : 05/02/2015
Wiek : 21
Skąd : Morecambe

PisanieTemat: Re: Gra DeeDee    Czw 19 Lut 2015, 20:34

Zmarszczyłam brwi, widząc, że mój Pokemon obrywa. Nie było jednak źle, Ponyta świetnie sobie radził jak na pierwszą walkę. Właśnie miałam wydać kolejną komendę, kiedy zaatakował jakiś facet. Świetnie. Pidgeotto chyba zamierzał zaatakować, jednak jakby tego było mało, Hikori wypuścił Golema. Co tu się do jasnej anielki, krzyżem wsławionej dzieje?
- Hiko..aaałaa!
Pociągnięta przez chłopaka, pobiegłam za nim, wołając jeszcze króko Ponytę, Pokemon jednak ruszył na za nami bez polecenia. Świetnie. W końcu się zatrzymaliśmy, a ja złapałam się za żebra. Oj słaba kondycja. Kłuło mnie w żebra. Odsapnęłam chwilę, a potem Hikori wyjaśnił mi o co chodziło.
- Czekaj, czyli w Lavender zamieniasz kamyk i po kłopocie? No dobra, to idziemy.
Przecież jak już powiedziałam, że pójdę z nim, to nie będę zmieniać zdania co pięć minut. Jak się powiedziało A, to trza powiedzieć B. Czy jakoś tak. Poklepałam Ponytę po grzbiecie.
- Dobrze się się spisałeś.
Uśmiechnęłam się lekko i spojrzałam na chłopaka.
- To jak, idziemy, czy będziemy tak stali jak te słupy?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yoi
Początkujący Trener
avatar

Napisanych : 194
Dołączył : 04/02/2015
Wiek : 22

PisanieTemat: Re: Gra DeeDee    Pią 20 Lut 2015, 08:24

-Myślę, że tak. Zależy co za niego dostanę. Jeżeli będzie to coś cennego, mogą dalej próbować to uzyskać. Ale jestem gotowy. Mam Golema, Dragonite oraz Torterrę. Mam nadzieję, że sobie poradzą. Oczywiście mam inne gatunki, ale nie do walki, a na hodowlę dla ojca. Próba zwabienia dziś Pokemona, też była dla niego. - powiedział Hikori z lekkim uśmiechem.
-Ale wiesz... Zawsze mogło być gorzej. Przecież żyjesz. - dodał po chwili. Patrząc co się dzieje. Zaczęliście iść dalej, kontynuując swoją podróż. W sumie zatrzymaliście się po minięciu pierwszej górki, bo na jej dole był jakiś facet, który utrudnił Ci przejście. Uśmiechnął się i dał Ci kartkę i długopis.
-Ty pisać. Zrobić dobrze to wygrać nagroda. Spieszyć się. Ja musieć iść. - powiedział, mówiąc lekko kalecząc język. Na teście było jedno pytanie "Jakie jest pierwsze stadium Gyaradosa" i z pośród 3 odpowiedzi od razu zaznaczyłaś, a raczej Hikori zaznaczył odpowiedź i oddał za Ciebie formularz.
-Nagroda dla niej proszę Pana. - powiedział uśmiechając się do Ciebie. Może to była forma przeprosin, za ostatnią przygodę?
-Być dobrze. Dziewczyna mieć. Proszę brać. - odpowiedział mężczyzna dając Ci Pokeballa z Pokemonem.
-To być Magikarp. Ty o niego dbać. Dobrze, dobrze? - dodał nie czekając na odpowiedź i się ulotnił. Chcesz czy nie, Ryba była twoim nowym Pokemonem, a co z nią zrobisz. To już twoja brożka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
DeeDee
Początkujący Trener
avatar

Napisanych : 122
Dołączył : 05/02/2015
Wiek : 21
Skąd : Morecambe

PisanieTemat: Re: Gra DeeDee    Pią 20 Lut 2015, 19:02

Oparłam rękę na grzbiecie Ponyty, kiedy szliśmy nieśpiesznym krokiem przed siebie. Co ciekawe, jego płomienie nie parzyły. Zawsze mnieto ciekawiło, jak one to robią. Wysłuchałam Hikoriego, patrząc raczej przed siebie niż na niego, nie przerywając mu.
- Idę potem do Cerulean. Wybierasz się ze mną, czy zostajesz w Lavender?
Dopiero po chwili zorientowałam się, że mówi do mnie jakiś facet, okropnie kalecząc język. Rany, czy ja zawsze muszę trafiać na dziwnych ludzi? CZEMU JA? Mimo to spojrzałam na kartkę, jednak to Hikori zaznaczył odpowiedź. Uśmiechnęłam się lekko, jednak kiedy facet wcisnął mi do ręki Pokemona, otworzyłam usta, zdumiona. Kiedy odszedł, wypuściłam rybę, by przekonać się, czy to nie ściema i wyciągnęłam Dex, by przeskanować Pokemona. Spojrzałam na Hikoriego.
- Rany. Serio? Tak po prostu? Nazwę go Janusz. To świetne imię dla ryby. Janusz, powrót.
Nacisnęłam na przycisk Pokeballa i przyczepiłam go do paska, obok Balla Ponyty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yoi
Początkujący Trener
avatar

Napisanych : 194
Dołączył : 04/02/2015
Wiek : 22

PisanieTemat: Re: Gra DeeDee    Pią 20 Lut 2015, 20:03

-Nie ma problemu. To, że podróżuję z trójką nie znaczy, że nie posiadam innych. Te są po prostu najsilniejsze i najlepsze do walki. Ja już miałem Magikarpia, obecnie to silny Gyarados. Idę tylko do Lavender. Później wracam do ojca. Ojciec obecnie jest w Shinnoh, więc może jeszcze się spotkamy. Dbaj o tego Magikarpia i trenuj go, żeby był silnym Gyaradosem. - powiedział Hikori do Ciebie z lekkim uśmiechem.
Ruszyliście dalej. Podróż była zwyczajna. Wiaterek lekko powiewał, a przyroda otaczająca was się nie zmieniała, niczym byście szli w kółko. Dziwne nie? Bo droga była praktycznie cały czas prosta, a jednak urok tego miejsca był taki, jakbyście krążyli bez celu. W sumie czemu nie? Taki spacer jest dobry, no ale nie wiem, czy to wam coś da. W sumie przecież macie obrany cel prawda? Hikori wymiana w Lavender i powrót do Sinnoh, a ty trochę dłuższy i bardziej zagmatwany. No cóż bywa. Czas tego dnia minął wam nadzwyczaj szybko, bo zaczynało się ściemniać, a przecież nie tak dawno ruszyłaś. Jeszcze nie doszliście nawet do rozwidlenia drogi 13 na kolejno 12 i 11. Nie wiadomo, czy byliście nawet w połowie tej drogi. A może nie? Kto to wie? W sumie... Nikt, bo w tym terenie nie ma znaczków, nie ma nic co by Ci podpowiadało. Tak wyglądają stare drogi stanowe, są, ale nie zawierają jeszcze tych bajerów jak ogrodzenie zielonych terenów, droga wysypana kamieniami, informacje ile już przeszłeś, map po drodze, by namierzyć swoją pozycję i innych bajerów, których była masa i można by napisać o nich książkę, ale nie o to przecież chodzi. Prawda? No ale wróćmy. Było już coraz ciemniej, nie wiedziałaś ile przeszłaś ani jak daleko potrwa jeszcze twoja podróż. Kontynuowanie podróży po zmroku byłoby co najmniej pochopne.
-Musimy się zatrzymać. Pogoda jest ładna, więc można przekimać na kocach przy świetle gwiazd, które niedługo się pojawią. Co ty na to? Ja rozpalę ognisko i zrobię coś do jedzenia. Ty łap koce i rozłóż je na trawie, byśmy mogli zjeść i iść spać, dobra? - powiedział Hikori który w może dwie minuty rozpalił ognisko. Nieźle nie? Jedzenie zrobił w 3 minuty, szybko krojąc bochenek chleba, kładąc plasterek salami na każdą i biorąc dwa pomidory i czarując nożem w ręku. Wyglądało to jakby miał sobie odciąć dłoń, słowo daję, ale on zamiast tego pokroił pomidora w bardzo cienkie plasterki i rozłożył po kanapkach. Dał Ci dwie, zostawił sobie dwie, a do dwóch misek, małej i wielkiej nasypał karmy. Małą podał Ci. Widocznie dla Ponyty. Do dużej wypuścił swoje 3 stworki i kazał im się podzielić i o dziwo tak się stało. Były bardzo posłuszne i nie miały pociągu do żarcia jak twój koń. Pewnie kwestia tresury. Cóż. Może i twoja Ponyta nauczy się powściągliwości od jedzenia i będzie w pełni zgodna z naturą spokojnego Pokemona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
DeeDee
Początkujący Trener
avatar

Napisanych : 122
Dołączył : 05/02/2015
Wiek : 21
Skąd : Morecambe

PisanieTemat: Re: Gra DeeDee    Pią 20 Lut 2015, 23:28

Po dosyć długim spacerze i rozmowie z Hikorim, w końcu się zatrzymaliśmy. Zaczynało się ściemniać, wręcz już było ciemno, a przynajmniej szaro. Lekki powiew wiatru nadmuchał mi włosów do oczu, więc ponownie je związałam, żeby lepiej się trzymały, po czym rozłożyłam swój śpiwór. Zdjęłam bluzę i podciągnęłam rękawy, by nasypać Ponycie karmy, jednak to Hikori zaproponował mi miskę. Przyjęłam ją z lekkim uśmiechem i skinęłam głową.
- Dzięki. Pony... aha, dobra. Smacznego. - Pokemon niemal rzucił się na jedzenie. Aż wstyd przy zachowaniu stworków Hikoriego, jednak jak lubi jeść, to niech sobie pożera. Usiadłam na swoim śpiworze. Czekały na mnie kanapki, więc ugryzłam jedną.
- Dobre. Bardzo dobre.
Spojrzałam na jego Pokemony. Rozpoznałam Golema, Dragonite i Torterrę. Mój Ponyta wydawał się być taki malutki... Spojrzałam na Ball z Magikarpiem.
- Ciekawe, czy Janusz coś dzisiaj jadł.
W końcu nie wiadomo, czy ten dziwnie mówiący koleś go karmił. A jeżeli to był skradziony Pokemon? Hm. Zawahałam się chwilę, po czym weszłam do śpiwora. Zaczynało robić się chłodno, więc wolałam nie marznąć.
Ziewnęłam, zmęczona i oparłam się o plecak, obserwując leniwie płonącą grzywę mojego Pokemona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yoi
Początkujący Trener
avatar

Napisanych : 194
Dołączył : 04/02/2015
Wiek : 22

PisanieTemat: Re: Gra DeeDee    Nie 22 Lut 2015, 09:55

Wstał następny dzień, a ty leżałaś na polanie sama. Hikori znikł? Po chwili okazało się, że nie. Wyłonił się on zza drzewa ze swoim wielkim plecakiem, a obok nie go szła Ponyta. Dziwne, bo twoja leżała obok Ciebie. Czyli 4 Pokemon to Ponyta? Czy może to złudzenie, bo obudziłaś się zbyt szybko?
-Ditto, przestań się wygłupiać. To mój Ditto, wypuściłem go wczoraj jak już spałaś, bo miałem nadzieję, że zostanie sobą. Ten jednak wpadł na genialny pomysł przemiany w twoją Ponytę. Ditto, wróć do Balla - powiedział chłopak, a Ditto początkowo wrócił do swojej formy, a potem posłusznie do Pokeballa.
-Wyspana? Bo czas ruszać. Najwyżej będziesz lekko przymroczona. Dłużej czekać nie mogę. Już po 8. Nie śpię o 2 godzin, a ty śpisz i śpisz. Łap śniadanie. - powiedział Hikori rzucając Ci duże jabłko. No po ostatnim jego obiedzie i kolacji to trochę małe pocieszenie. Możnaby oczekiwać lepszego śniadania, ale jak czas goni, to wątpliwe, żeby chciał znów gotować. Trudno. W sumie 15 minut to czas jaki dostałaś, co powiedział dość wyraźnie Hikori. Sucho i oschle, ale dosadnie. Wstałaś miałaś czas by się ogarnąć i ruszyć. Zaczęło się przyjemnie, bo pogoda była wręcz przepiękna. Fajnie nie? Ale twoja radość nie trwała długo. Po chwili chłopak, ten sam co wcześniej rzucił Cię tym razem jabłkiem, które przy dużej mocy i rozbiciu się na głowie spowodowało śmiesznie wyglądającą fryzurę. Hikori się zaśmiał.
-Chyba musisz umyć głowę. Hah. - zaczął się śmiać jeszcze głośniej. O mało nie pękł ze śmiechu, ale tobie nie było tak radośnie. Już drugi raz ten sam dzieciak rzuca czymś w Ciebie i trafia w głowę, a co ciekawe znów udaje mu się uciec. A wracając do przygody powoli zbliżaliście się do rozwidlenia dwóch dróg. W sumie na tym etapie możesz się pożegnać z Hikorim i też trafisz do docelowego miasta w podobnym czasie. No, ale pomyślisz jak dojdziesz, bo znak informuję, że do tego rozwidlenia jeszcze 10 km. No trochę wam to zajmie. Ale przynajmniej możesz delektować się pogodą.. Trochę gorzej z włosami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
DeeDee
Początkujący Trener
avatar

Napisanych : 122
Dołączył : 05/02/2015
Wiek : 21
Skąd : Morecambe

PisanieTemat: Re: Gra DeeDee    Sob 28 Lut 2015, 14:53

Rozejrzała się uważnie, spoglądając w niebo. Słońce było w miarę wysoko, więc spojrzała na godzinę na PokeNav. O ***, już po ósmej. A Hikoriego nie było... Cóż, dopiero po chwili spojrzała w stronę lasu. Spomiędzy drzew wyłonił się Hikori, a bok niego szedł... Ponyta? Serio? Zaskoczyło ją to, więc rozejrzała się - jej koń spokojnie pasł się obok niej, spoglądając co jakiś czas na trenerkę. Dziewczyna uśmiechnęła się i nasypała karmy do miski, podając Pokemonowi. Uśmiechając się z zaspanym wzrokiem wyszla spod śpiwora, zwijając go i przypinając do plecaka. Spojrzała w stronę jeziorka nieopodal, podchodząc do niego, wypuściła Janusza do wody.
- Popluskaj się trochę, ja zaraz wrócę i pójdziemy dalej, dobra?
Uśmiechnęła się wesoło i poszła do Ponyty, by poklepać go delikatnie po szyi. Uwielbiała swojego Pokemona, była do niego niezwykle przywiązana. Kiedy zobaczyła, że Ponyta Hikoriego to jedynie Ditto, pokiwała głową i poprawiła włosy. Złapała jabłko, jednak kiedy dostała w tył głowy jakimś owocem, wrzasnęła z wściekłością.
- NUDZI CI SIĘ?!
Tajemniczy napastnik jednak znów uciekł.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ajana
Początkujący Trener
avatar

Napisanych : 395
Dołączył : 06/04/2014
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: Gra DeeDee    Sob 14 Mar 2015, 14:57

Twoja Ponyta, wcześniej pasąca się spokojnie na trawie, wyraźnie ucieszyła się z otrzymanej karmy. Wydała z siebie radosny okrzyk. O ile można to nazwać okrzykiem. Twój pokemon zdecydowanie cię lubił. Również musiał się już do ciebie przywiązać. Tak samo Janusz wydawał się być szczęśliwy. Chyba. Ciężko jest odgadnąć uczucia pokemona który okazuje je w tak osobliwy sposób. Wyglądał jednak na zadowolonego. Wpłynął pod wodę i tyle go widziałaś. Sprytna bestia. Ponyta Hikoriego okazała się być Ditto. Fajnie. Nic konkretnego z tego nie wynikało. Nie wiedziałaś też co miało na celu zmienienie się w Ponyte, ani czemu Hikori zwrócił na to uwagę dopiero gdy wkroczyli w twoje pole widzenia. I czemu potraktował to jako powód do udzielania reprymendy? Różni bywają ludzie. Bywają i tacy którzy bez konkretnego powodu rzucają czymkolwiek w obce osoby. Zawiało dziecinadą. Zwłaszcza, że napastnik zniknął tak szybko jak się pojawił. Hikoriego to bawiło. Zabawne. Widząc, że ty nie odbierasz tego tak pozytywnie spoważniał lekko.
- No, ten - chłopak nie wiedział jak zacząć - może po prostu sobie pójdziemy? Do celu już nie tak daleko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
DeeDee
Początkujący Trener
avatar

Napisanych : 122
Dołączył : 05/02/2015
Wiek : 21
Skąd : Morecambe

PisanieTemat: Re: Gra DeeDee    Sob 14 Mar 2015, 16:34

Burknęła coś w stronę uciekającego chłopaka, jednak widząc, że Hikoriego to bawi, zmrużyła oczy.
- Bawi Cię coś?
Zebrała swoje rzeczy i nie patrząc na Hikoriego, ruszyła do jeziorka, by schować Janusza do Balla. Wkurzył ją. Na prawdę. Ciężko było ją zdenerwować, jednak gdyby to on dostał dwa razy w łeb, pewnie by mu pomogła. O nie. U niej nie było rekompensaty. Wskoczyła na grzbiet Ponyty, ignorując płomienie. Każdy szanujący się hodowca wiedział, że płomienie konia parzą jedynie tego, kogo Ponyta chce poparzyć. Ścisnęła Pokemona łydkami, a ten popędził cwałem w stronę lasu.
- Sorry, marny z Ciebie towarzysz!
Krzyknęła na odchodne, śmiejąc się w głos. Ta, chyba jednak poszuka innego towarzystwa. Albo w ogóle z niego zrezygnuje. Zwolniła dopiero po kilku milach i pogłaskała Pokemona po szyi.
-Piękny cwał. Chcesz odpocząć w Ballu, czy dasz radę mnie ponieść stępem?
Jeśli Pokemon nacisnął nosem na przycisk Balla, który dziewczyna podstawiła mu pod pysk, Dee miękko wylądowała w przykucu na ziemi. Jednak jeśli Ponyta zdecydował, że nie jest zmęczony i może ją ponieść, Dia wypuściła Chespina, którego Ball znalazła na polanie i posadziła go przed sobą. Najwyższy czas ruszać. Lavender czekało, potem Cerulean... i inne regiony. Sięgnęła rękoma do włosów, poprawiając je i ruszyła dalej, rozglądając się uważnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ajana
Początkujący Trener
avatar

Napisanych : 395
Dołączył : 06/04/2014
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: Gra DeeDee    Nie 15 Mar 2015, 14:16

Chłopak początkowo musiał potraktować całą tę sytuację jak żart, bo znowu było mu do śmiechu. Tobie nie. Janusz posłusznie wrócił do balla. Ponyta obserwując całe zajście zdawał się już przygotować na to co zaraz się może stać, a z resztą nawet stało. Twój koń dzielnie biegł przed siebie. Twoje włosy powiewały na wietrze. Wspaniałe uczucie, co? Mogłabyś tak jeszcze przez długi czas. Ty może tak, ale co na to Ponyta? Wydawał się zmęczony po takim przebiegniętym dystansie, jednak nie był zainteresowany powrotem bo pokeballa. Wyraźnie za to zwolnił. Ale czy kogoś to dziwi? Chespin początkowo zaskoczony rozejrzał się. Przywyknąwszy już po chwili do sytuacji przywitał się pogodnie wypowiadając swoje imię. Okazał się jednak nie być zbyt cierpliwym stworkiem, bo powolna jazda zaczęła go nudzić. Wiercił się przez chwilę, aż do momentu usłyszenia czegoś na jednym z drzew przy drodze. Mało brakowało, a spadłby z Ponyty w efekcie poruszenia. Nad drzewami malował się już szczyt słynnej wieży położonej w pobliżu Lavender. Ponyta obrócił się lekko by spojrzeć na ciebie. Co ma teraz robić? Cel już bliski, ale drugi z twoich podopiecznych aż pali się do walki. Nie wiedziałaś co kryło się na drzewie, pewne za to było, że Chespin nie był chętny odpuścić, gdyż uparcie wpatrywał się w ten punkt. Decyzja należy do ciebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
DeeDee
Początkujący Trener
avatar

Napisanych : 122
Dołączył : 05/02/2015
Wiek : 21
Skąd : Morecambe

PisanieTemat: Re: Gra DeeDee    Sob 28 Mar 2015, 23:01

Była zadowolona z uwolnienia się od Hikoriego. Kiedy zapytał ją, czy pójdzie z nim, nieco ją zaszufladkował. Nie miała jak odmówić, jednak teraz zupełnie jej to nie interesowało. Poklepała Ponytę po szyi ze zrozumieniem. Koń mógł ją nieść naprawdę długo, jeśli jechali stępa, w końcu komu by się chciało ciągle cwałować. Spojrzała na wyłaniającą się znad drzew wieżę Lavender i uśmiechnęła się lekko do wiercącego się już Chespina. Po chwili wyciągnęła też Ball, który znalazła w rowie przy drodze. Jadąc powoli, oczyściłago z nieczystości, liści i ziemi i nacisnęła przycisk kulki, z którego wyskoczył Treecko. Właściwie, to przycisk sam się włączył, nie sądziła, że w środku będzie Pokemon. Trawiasty stworek niemal natychmiast wrócił do Balla - wolała się z nim zapoznać, kiedy będzie miała chwilę. Z zamyślenia wyrwał ją Chespin, patrząc w drzewo, jakby złote jabłka na nim rosły. Rzeczywiście, coś się ruszało. Dia uniosła głowę i wlepiła spojrzenie w koronę liści.
-Idź, Chespin, zobacz co to. Tylko bądź ostrożny i wróć szybko. W razie czego, wołaj.
Poinstruowała stworka i podsadziła go, by pomóc mu się wspiąć. Patrzyła z wyczekiwaniem, ściskając w dłoni ball z Horsea.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ReBorn
Mistrz Regionu
avatar

Napisanych : 2800
Dołączył : 24/03/2014

PisanieTemat: Re: Gra DeeDee    Pon 13 Kwi 2015, 19:19

Chespin wspiął się na drzewo i wszedł na gałąź gdzie ostatnio widzieliście tajemniczy ruch. Podszedł powoli bliżej liści...z których nagle coś się wyłoniło. Zaskoczony Chespin spadł z drzewa, lądując prosto w twoich rękach - upadek na ziemię mógłby zaboleć. Spojrzałaś z powrotem na gałąź, na której z liści wystawała mała, włochata główka. Stworek wyskoczył na gałąź i obserwował was, przekręcając lekko główkę w bok, najwyraźniej wami zaciekawiony.
- Rufff?
Pokemon przedreptał kilka kroków w bok na gałęzi, wciąż pilnie was obserwując. Ponyta uniosła tylko na chwilę łeb, ale kiedy zobaczyła małego ptaka, nie przejęła się nim zbytnio. Chespin za to chyba nie do końca wiedział co się dzieje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
DeeDee
Początkujący Trener
avatar

Napisanych : 122
Dołączył : 05/02/2015
Wiek : 21
Skąd : Morecambe

PisanieTemat: Re: Gra DeeDee    Pon 13 Kwi 2015, 20:50

Spojrzała uważnie na drzewo, widząc kolejny ruch, a kiedy zielony, urocze Chespin z piskiem zleciał z gałęzi, złapała go w ostatniej chwili. Chwyciła go za boki i uniosła lekko.
- Nic Ci nie jest?
Przyjrzała się uważnie i usadziła go ponownie na grzbiecie kucyka, po czym poklepała Ponytę po szyi. Chwilę później wyjęła swój pomalowany specjalnym lakierem na kolor niebieski PokeDex i zeskanowała ptaka. Nasypała karmy dla Pokemonów na dłoń i wystawiła lekko w górę.
- Ej, Ty tam, chcesz trochę? No chodź no tu.
Przyjrzała się ponownie Pokemonowi. Ewoluuje w Orlego Pokemona. W sumie, wydawał się być w miarę sympatyczny. Latający stworek byłby świetnym zwiadem...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ReBorn
Mistrz Regionu
avatar

Napisanych : 2800
Dołączył : 24/03/2014

PisanieTemat: Re: Gra DeeDee    Pon 13 Kwi 2015, 22:01


Rufflet
Level: 13
Płeć: Samiec
Experience: 0%
Natura: Ciekawski
Ataki: Peck, Leer, Fury Attack, Wing Attack,
Ability: Sheer Force

- Ruff?
Pokemon wydawał się zaciekawiony twoją propozycją. Nie ruszał się jeszcze przez chwilę, spoglądając po kolei na ciebie, Ponyte i Chespina, jakby chciał zbadać sytuacje. Po chwili zleciał na dół i dziubnął trochę karmy.
- Ruuuuufffflleeet!
Odgłos który z siebie wydał zdecydowanie świadczył o tym że posmakowało mu. Tak samo jak jego reakcja, którą było wydziobanie karmy do reszty z twojej dłoni. Wydawał się nie przejmować kompletnie tym że mogłaś okazać się złym człowiekiem chcącym mu zrobić krzywdę. Kiedy skończył jeść, podskoczył lekko, piszcząc z zadowoleniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Gra DeeDee    

Powrót do góry Go down
 
Gra DeeDee
Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Off Top :: » Archiwum :: Gry :: MG ReBorn-
Skocz do: