IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Zapisy

Go down 
AutorWiadomość
Zefonit
Mistrz Regionu
avatar

Napisanych : 2708
Dołączył : 17/04/2014
Wiek : 23

PisanieTemat: Zapisy   Sob 11 Cze 2016, 13:24

Zapisy!!!


Jestem człowiekiem z natury leniwym, z tego też powodu nie dam tu żadnych pięknych obrazków i opisów zachwalających mój kunszt. Chcesz się ze mną pobawić? Ok! Wystarczy, że wypełnisz poniższy formularz i nie dasz przy tym ciała. Moja kolej na wykazanie się inicjatywą przyjdzie, gdy już założę Twoją grę. ;)

Kod:
[b]Imię/imiona: [/b]
[b]Nazwisko: [/b]
[b]Data urodzenia (wiek): [/b]
[b]Data i miejsce rozpoczęcia przygody:[/b]
[b]link do obrazka postaci lub opis wyglądy:[/b]
[b]Starter:[/b]
[b]Towarzysz/towarzyszka: [/b]
[b]Historia: [/b]
[b]Rodzina: [/b]
[b]Cele:[/b]
[b]Wymagania względem mnie:[/b]
[b]Dream Team:[/b] czyli 10 ulubionych pokemonów.


I See You
[img][/img]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mhrok
Mistrz Regionu
avatar

Napisanych : 2928
Dołączył : 02/05/2014
Wiek : 20
Skąd : Białystok

PisanieTemat: Re: Zapisy   Pon 13 Cze 2016, 19:21

Imię/imiona: Daisuke
Nazwisko: Hasashi
Wiek: 19 lat
Data i miejsce rozpoczęcia przygody: lato, las w okolicy domku Bill na Drodze 25
link do obrazka postaci lub opis wyglądy: KLIK!
Starter: do wyboru dla MG
Towarzysz/towarzyszka: Póki co jedynie Kazuma - jego wygląd
Historia:
Cytat :
- Sa, elesa… Musimy to robić? To jest takie nudne. – odparła dziewczyna stojąca nad brzegiem jeziora.
- Tak moja droga, to jest konieczne. – odpowiedział jej spokojnym głosem nieco starszy mężczyzna. – Musisz nauczyć się tego zaklęcia, aby móc zakończyć swoją edukację. Spójrz na Daisuke, jemu to nie przeszkadza.
Mężczyzna jedynie po części miała rację. Dai po prostu chciał nauczyć się jak najwięcej, gdyż cały czas pamiętał to, co wydarzyło się, kiedy był dzieckiem. Pamiętał śmierć rodziców z rąk osoby, po której się czegoś takiego nawet nie spodziewał, jak i jego słowa: „Obojętnie gdzie będziesz i tak ciebie znajdę. ”. Mimo że od tego momentu minęło już prawie dziesięć lat, słowa ta potrafiły nadal nawiedzać go w koszmarach. Daisuke nie szukał jednak zemsty, gdyż uważał ją za bezcelową. On po prostu nie chciał, aby znowu musiał patrzeć na cierpienie jego bliskich.

- W sumie to nadal nie rozumiem tego całego „profilowania żywiołów”. O ile w twoim przypadku już od początku było widać, że woda jest twoim żywiołem, w końcu cała twoja rodzina jest z tego znana. Ja nadal uważam, że powinnam zostać przyporządkowana do ognia.
To była cała Sakuya. To całe „profilowanie” również Daiowi wydawało dziwne, jednak podobno miało ono pokazać młodym czarodziejom optymalną ścieżkę nauki. Tak, dobrze przeczytałeś – Dai jest czarodziejem. Tak samo jak Sakuya, ich nauczyciel i większość mieszkańców Saint Haven, stolicy krainy Drakarii. Sakuya dosyć często mówiła, że nie widzi się jako mag wody, który często w przyszłości zostawał zaklinaczem bądź uzdrowicielem, jednak Dai wiedział, że mimo to dziewczyna bardzo się stara.
- Nie zależy to od nas. Do tego sama wiesz co mówił: „Wszystko to…” – zaczął Daisuke, jednak jego towarzyszka w trakcie mu przerwała.
- „Wszystko to jest dla waszego dobra.” – Sakuya powtórzyła jota w jotę słowa mistrza, który wkłuwał nam je niczym jakąś mantrę. – Rozumiem to, ale… a w sumie to nieważne. Szkoda tylko, że mój brat dostał żywioł ognia, zaś Midoriko żywioł wiatru. Liczyłam, że nadal będziemy mieli dla siebie czas.
Midoriko jak i Kazuma, brat Sakuyi, byli przyjaciółki Daisuke, znali się od dziesięciu lat, kiedy to chłopak przeprowadził się do wujostwa. Do tej pory trzymali się razem, jednak od czasu „profilowania” spotykali się oni rzadziej ze względu na treningi. Mimo to starali się zawsze znaleźć moment, aby móc porozmawiać przy piwie. Tak było i tego wieczoru. Czwórka przyjaciół spotkała się przed barem i już miała wejść do środka, nagle na drodze pojawiła się duża mglista kula, z której wyłonił się człowiek, którego Daisuke obawiał się najbardziej – własnego brata.
- No cześć braciszku, dawnośmy się nie widzieli, nieprawdaż? – odezwał się do niego chłopak.
- Yukine… - wspomnienia od razu odżyły w Daisuke, widok ciał martwych rodziców oraz postać jego brata, mordercy.
- Cały czas rozmyślałem nad tym, jak będzie wyglądał ten moment. Jednak moje wizje wydają mi się tak odległe… – Yukine mówił nad wyraz spokojnie i opanowanie. – Ale to nie jest ważne. Teraz spełnię swoją obietnicę!
Kula ognia poleciała w stronę grupki przyjaciół, jednak została ona zatrzymana przez wodną barierę utworzoną przez Daia. Yukine jedynie zaśmiał się i zaczął podchodzić bliżej grupki. Chłopak wiedział jednak, że taka bierna postawa nie pozwoli mu na wieczną obronę, a Yukine wydawał się być zdeterminowany, żeby go zabić. Mógł jedynie pozwolić zabić się bez narażania przy tym swoich przyjaciół. Już miał powiedzieć im, żeby uciekali, kiedy stało się coś, czego nie przewidział nikt. Nagle niebo zdało się rozstąpić i z rozdarcia wyleciała czwórka dużych stworów.
- Uciekać! – piątka usłyszała czyjś głos z tłumu i ludzie, nie zważając na zagrożenie w postaci Yukine, zaczęli chaotycznie biegać.
Czwórka przyjaciół od razu zbliżyła się do siebie, Yukine zaś zaczął się rozglądać i obserwować stwory. W pewnym momencie jeden z nich, który odznaczał się stalowo-niebieskim ubarwienie, wysłał w stronę chłopaka niebieski promień, Yukine zaś odpowiedział na to potężnie wyglądającą kulą ognia. Oba ataki zderzyły się, po czym wszędzie nastała niepokojąca wręcz cisza. Kolejne wydarzenia zdawały się trwać godzinami, jednak była to tak naprawdę kwestia kilku sekund. Oba ataki złączyły się i wytworzyły ogromny wybuch. Midoriko oraz Sakuya zaczynały krzyczeć, Yukine patrzył ze zdziwieniem w oczach, zaś Kazuma i Daisuke staral się wytworzyć silną tarczę, która uchroniłaby nas przed falą uderzeniową. Przez chwilę wydawało im się, że bariera zdoła ich obronić, jednak po kilku sekundach zobaczyli pęknięcie, przez które wlało się światło, które przykryło całą piątkę.

Obudziłem się… w środku lasu. Już to wydało mi się dziwne, bo przecież pamiętałem, że byłem w sercu miasta. Nieco bolała mnie głowa, jednak mimo to starałem się przypomnieć wszystko to, co robiłem.
- Szliśmy na spotkanie. Zobaczyliśmy Yukine, a potem te dziwne stwory. – przypominałem sobie po kolei. – I wybuch. Wybuch, który powstrzymaliśmy…. A przynajmniej tak mi się wydawało.
- Daisuke? – usłyszałem głos Kazumy, który po chwili wyszedł zza  jednego z drzew. – Gdzie my jesteśmy?
- Nie mam pojęcia… - powiedziałem, po czym po chwili zobaczyłem, jak na drzewie wylądował dziwnie wyglądający stwór, jakby sowa, tyle że z o wiele większymi ślepiami. – Zdaje mi się, że nie jesteśmy w Drakarii. – wstałem, po czym rozejrzałeś się po najbliższej okolicy. – Więc gdzie my jesteśmy?

Rodzina: wujostwo, które przyjęło Daisuke po śmierci rodziców
Cele:
• Dogłębniej zbadać wydarzenia, które sprawiły, że trafiliśmy do innego świata
• Odnaleźć Sakuyę oraz Midoriko
• Znaleźć sposób na powrót do Drakarii
• Zapoznać się z nowym światem i gatunkami go zamieszkującymi
Wymagania względem mnie: Żodnych c:
Dream Team: Vaporeon, Glaceon, Lanturn, Dragonair, Empoleon, Dewgong, Mightyena, Lucario, Mawile, Rayquaza/Yveltal




Ostatnio zmieniony przez Mhrok dnia Sro 22 Cze 2016, 22:57, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zefonit
Mistrz Regionu
avatar

Napisanych : 2708
Dołączył : 17/04/2014
Wiek : 23

PisanieTemat: Re: Zapisy   Pon 13 Cze 2016, 19:24

Akcpet :)


I See You
[img][/img]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sigma
Początkujący Trener
avatar

Napisanych : 140
Dołączył : 27/03/2014
Wiek : 22
Skąd : Łódź

PisanieTemat: Re: Zapisy   Sro 15 Cze 2016, 21:56

Imię/imiona: Symeon Alejandro
Nazwisko: Mizuki
Data urodzenia (wiek): 07/06/1995
Data i miejsce rozpoczęcia przygody: Czerwiec 2017, Velistone City
link do obrazka postaci lub opis wyglądy: Oto ja
Starter: Elekid Shiny
Towarzysz/towarzyszka: Brak
Historia:
Leje, znowu leje... Cały tydzień leje ten deszcz, a ja dodatkowo nie mam żadnej sprawy do rozwiązania. Właśnie może się przedstawię, bo kończą mi się papierosy w paczce, a to nigdy nie wróży nic dobrego.

Symeon Alejandro Mizuki - protoplaści faktycznie nie popisali się moim imieniem, ale dzięki temu nie stałem się kolejnym kmiotem i przeczytałem w swoim życiu coś więcej niż książkę kucharską. Wracając jednak do sedna sprawy, jestem od niedawna już na swoim, zdobyłem trochę doświadczenia w zbieraniu informacji z pobliskiej biblioteki na temat tego co jest najciekawsze - zjawisk niezwykłych, a także popaprańców którzy myślą, że Dialga i Palkia są niczym więcej niż tylko pokemonami, a Arceus noszący Pixie Plate nie jest majestatyczny. JA uważam inaczej, sam chętnie bym zapoznał się z Giratiną, aby móc zobaczyć Distortion World.

Trochę to nie ma ładu i składu, ale no cóż, taki już jestem. Zabiegany nerd, który wie o pokemonach znacznie więcej niż to, że służą do walki. Czemu nikt się nie zastanawiał czemu Cofagrigus wywołuje takie przerażenie tym, że nie wiadomo co jest w środku. Albo lepiej, jeśli ktoś myśli, że pokemony duchy nie nawiedzają ludzi, ten niech szybko zweryfikuje swój pogląd.

Ale do rzeczy, bo jestem tym mistykiem, archeologiem trochę, lubię czasem wziąć udział w walce trenerskiej, ale o co tak naprawdę chodzi. Nie ufam tym, którzy podają się za Team Galactic, który zresztą nie istnieje już od paru lat, a Cyrus przepadł bez wieści. Ostatnio jakiś oszołom w bibliotece, kiedy to czytałem "Wyspy Wirów - najgłębszy punkt na świecie" (swoją drogą świetna lektura), a ten zaczyna mi pieprzyć o jakimś Solgaleo, że słońce przyjdzie i tylko jeden Dialga może nas uratować.

Nie jestem dumny z tego, że gość trafił do szpitala z obitą mordą, ale nie lubię, gdy ktoś mi przeszkadza. Co więcej znalazłem przy nim jakieś informacje, o tym, że chciał znaleźć niejakiego Graysona. Nie znam człowiek, ale widocznie, gość wie więcej niż by się można było spodziewać.

Kurde, ale leje... No nic, wypalę ostatniego i biorę Elekida, by szukać tamtego kolesia. Może w końcu coś zacznie się dziać. Byle tylko zdążyć przed kolacją.


Rodzina: Rodzice z którymi nie utrzymuje kontaktu. (Janus i Antoniette)
Cele:

  • Posiąść jak największą wiedzę
    Rozwikłać zagadkę tajemniczych następców Team Galactic
    Żyć pełnią życia i nie bać się niczego

Wymagania względem mnie: Brak
Dream Team: Electivire, Samurott, Staraptor, Scizor, Reuniclus, Hydreigon, Crobat, Snorlax, Blissey, Lugia
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ReBorn
Mistrz Regionu
avatar

Napisanych : 2800
Dołączył : 24/03/2014

PisanieTemat: Re: Zapisy   Sro 15 Cze 2016, 22:38

   Imię/imiona:
Isao

   Nazwisko:
Taishi

   Data urodzenia (wiek):
19lat

   Data i miejsce rozpoczęcia przygody:

[Daty brak, nie robi mi to różnicy] | Aspertia City -> obecnie miejsce odległe od niego o kilka dni drogi na południe

   link do obrazka postaci lub opis wyglądy:
<--- Avatar

   Starter:
Shiny Vulpix "Sapphire"

   Towarzysz/towarzyszka:
~~Brak~~

   Historia:

Isao wychował się wraz ze swoimi rodzicami w drodze. Często przenosili się, ze względu na prace badawcze jakie prowadzili. Zmiany miały związek z zaproszeniami do wspólnych badań od inny naukowców, lub organizacji które szukały specjalistów którzy pomogliby w realizacji ich planów. Przez to nauczył się zajmować sobą, przebywał głównie sam jako że ciężko było mu zawierać znajomości, wiedząc że za kilka miesięcy i tak go tam nie będzie. Często więc siedział w cieniu drzew czy budynków, szkicując czy słuchając muzyki. Nie przeszkadzało mu to. Kiedy tylko mógł, przebywał w laboratorium rodziców, przyglądając się ich pracy i ucząc się na ich doświadczeniach. Nie było to wywołane nudą, ale również nie był to pociąg do nauki. Fascynował go sam proces poznawczy, nie jego efekty czy możliwości. Prawdziwym celem jest podróż, prawda?

W trakcie jednej z górskich wypraw, trafili na ciekawe znalezisko. Odkryli grotę, której ściany wypełnione był kamieniami szlachetnymi. Z początku wydawało się być to dziwne, wręcz niebezpiecznie kuszące, jednak szybko okazało się że kamienie te są zwykłą iluzją, tworzoną przez okoliczne pokemony duchy, lub pokemony psychiczne. Nie wszystko okazało się jednak być iluzją. Jaskinia znajdowała się u podnóży gór, skryta wśród zarośli otaczającego górę lasu. W trakcie kiedy ekipa badawcza sprawdzała dokładniej jaskinię i jej zawartość, Isao oddalił się, wchodząc w głąb lasu. Nie interesowało go dlaczego jaskinia wydaje się przyciągać pokemony i nie wydawało mu się istotne to, co robili tam eksperci. Wolał rozkoszować się naturą, która w tej części kontynentu wydawała się być niemal nienaruszona. Pokemony swobodnie przechadzały się między drzewami (lub na nich), może i nie były skore do kontaktu z ludźmi, ale nie uciekały w panice na ich widok.

Wracając do obozu, zatrzymał się na skraju lasu, siadając pod jednym z drzew. Wyjął swój szkicownik i wrócił do pracy nad jednym z ostatnich rysunków, nie chcąc nikomu przerywać pomiarów i zbierania danych. Po kilkunastu minutach zamyślonego wodzenia ołówkiem po papierze, poczuł delikatny powiew na ręce. Kiedy spojrzał w bok, zauważył małą lisiczkę przyglądającą się jego rysunkowi. Przez chwilę spoglądał na nią - nie tyle zaskoczony, co zaintrygowany. Lisiczka zdecydowanie wyróżniała się z tłumu. Szczególnie że w jej futerku między uszami, coś świeciło lekko niebieskawym światłem. Wyciągnął powoli rękę, podczas gdy pokemon obserwował go spokojnie. Wydawało mu się nawet ze przesunęła nieco głowę w jego stronę, ułatwiając mu dostęp do przedmiotu. To co wyciągnął było niebieskim kamieniem. Jakimś sposobem w jej futerko zaplątał się kawałek szafiru. Resztę dnia lisiczka siedziała przy nim, obserwując jego rysunki - podczas gdy on resztę dnia spędził szkicując nowo napotkanego pokemona.

Kiedy nadszedł czas by wracać do miasta, lisiczka oparła łapki na plecaku należącym do Isao -do którego ten schował już swój szkicownik. Chłopak uśmiechnął się do niej, pogłaskał ją i zabrał plecak, ruszając razem z rodzicami w drogę powrotną. Vulpix nie dawała jednak za wygraną i dreptała wesoło za nim, obserwując cały czas jego plecak. Chłopak zatrzymał się i kucnął przy niej.
- Aż tak spodobały Ci się moje prace?
Lisiczka wskoczył zwinnie na jego zgięte kolana i polizała go po policzku, odpowiadając na jego pytanie krótkim, wesołym szczeknięciem. Nie mogąc się jej pozbyć, pozwolił jej iść za sobą. Nie wiedział jeszcze co zrobi, ale planował przekazać ją albo do Poke-Centrum, albo pobliskiego profesora odpowiedzialnego za przygotowywanie nowych trenerów. Sam nie miał planów na wyruszenie w podróż. Przynajmniej w tej chwili.

Kolejne miesiące mijały a Isao nie był w stanie rozstać się z lisiczką. Okazała się bardzo sprytna i udało jej się wkupić w jego łaski. Chłopak przywiązał się do niej a pokemon w rewanżu pomagał mu jak mógł. Od przynoszenia potrzebnych (w miarę drobnych przedmiotów), po przenoszenie wiadomości i małych paczek, wiedział że może na niej polegać. Ułatwiało mu to pomaganie rodzicom i dawało więcej czasu, jaki mogli spędzić razem na swoich zajęciach. Wliczało to wspólne rysowanie czy bieganie po lesie, zbieranie potrzebnych rodzicom roślin, czy badanie okolicznych lasów i jaskiń.

Na 18 urodziny otrzymał prezent od rodziców. Małą obróżkę, pasującą idealnie do futerka Vulpix, oraz akcesorium dla niego. Obie rzeczy zawierały połówki szafiru który Isao znalazł w jej futerku. Chłopak spoglądał na fragmenty kamienia i wiedział co zrobi dalej. Przygotowania zajęły trochę czasu, ale w końcu gotowy do drogi ruszył w swoją własną podróż. Dotychczasowe życie spędził na podróżach kierowanych przez jego rodziców. Tym razem, miał pełną kontrolę nad tym gdzie i kiedy pójdzie. Ta nowa wolność okazała się być tym czego mu tak bardzo brakowało. Zgodnie ze wskazówkami od rodziców postanowił ruszyć na południe. Otrzymali nie dawno wiadomość że jeden z ich byłych asystentów pracował nad pewną starą tablicą i potrzebował pomocy. Zapakowane materiały i transkrypty leżały już w jego plecaku - było to ostatnie zadanie przekazane mu od rodziców, jednocześnie dając mu początkowy kierunek jego przygody. Planował dowiedzieć się czegoś więcej - i kto wie, może nawet pomóc w zakończeniu prac?

Po kilku dniach dotarli w okolice laboratorium byłego asystenta jego rodziców. Okolica była pełna ruin i nie mógł oprzeć się pokusie, by ich nie sprawdzić. Weszli w głąb jednych z nich, idąc powoli wgłąb. Ściany pokryte były rysunkami i wyrytymi napisami, które w żaden sposób nie miały sensu. Rozpoznawał tylko niektóre sylwetki pokemonów, jednak nie pomagało mu to w zrozumieniu tego co miałyby one oznaczać. Gdzieniegdzie w ścianie osadzone były kamienie szlachetne, różnych rodzajów i kształtów. Kamienie przypominały mu te, które widział w dzień kiedy poznał swoją Vulpix. Te jednak nie były iluzją, były prawdziwe. Dotarł do głębi ruin, gdzie znalazł porozstawiane stoły i urządzenia. Było to zapewne stanowisko z którego były pracownik rodziców zbierał swoje dane. Na środku znajdowała się wielka kamienna brama. Chyba dotarł do serca tajemnicy. Jednak serce to było strzeżone wiedzą do której droga jeszcze daleka. Wiedział tylko jedno.

Cokolwiek jest tą tajemnicą, ta sprawa już teraz zaczynała go intrygować.

Intrygować do tego stopnia, że był skłonny poświęcić czas na jej odkrycie...

   Rodzina:
Uryuki Taishi - Ojciec
Nakasami Taishi - Matka

   Cele:
~ Odkryć tajemnicę bramy
~ Dostarczyć materiały do byłego asystenta rodziców

   Wymagania względem mnie:
~ Nie chciałbym żeby gra odbywała się w regionie w pełni z Anime, bo to jest w pewien sposób ograniczające zarówno gracza, jak i MG.
~ Co za tym idzie, ograniczenia odnośnie regionowości pokemonów też wydają mi się nieprzyjemne.

   Dream Team: czyli 10 ulubionych pokemonów.
Dream Team:
 



Ostatnio zmieniony przez ReBorn dnia Sob 18 Cze 2016, 11:55, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zefonit
Mistrz Regionu
avatar

Napisanych : 2708
Dołączył : 17/04/2014
Wiek : 23

PisanieTemat: Re: Zapisy   Czw 16 Cze 2016, 15:29

Sigma... przykro mi, ale historia w formie dziwnych przemyśleń dziwnego człowieka mnie nie przekonała. Tak jakoś bez pomysłu jestem na nią. :( Odrzucam.

ReBorn ok, mam potencjalny pomysł co z tą bramą. Tak wiec Przyjmuję.


I See You
[img][/img]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kiara
Zafascynowany Pokemonami
avatar

Napisanych : 92
Dołączył : 24/06/2016

PisanieTemat: Re: Zapisy   Sob 25 Cze 2016, 10:45

Imię/imiona: Kiara
Nazwisko: Carver
Data urodzenia (wiek): 18 lat
Data i miejsce rozpoczęcia przygody: Ruiny dawnego miasta
link do obrazka postaci lub opis wyglądy: http://www.animei.pl/wp-content/uploads/2016/01/Anime-dziewczyna-w-bia%C5%82ym-mundurku-599x783.png
Starter: Shiny Axew
Towarzysz/towarzyszka: Sara Teruma https://s-media-cache-ak0.pinimg.com/736x/0f/86/df/0f86df61f70c39abd44d56172786c32c.jpg
Historia: Kiara żyła w małym miasteczku pełnym życia. Dzieciństwo miała wspaniałe, kochająca rodzina, przyjaciele na zawsze. Nic dodać nic ująć. Aż pewnego dnia wszystko się zmieniło.
  Lato, dzień zapowiadał się cudownie. Słońce świeciło, dzieciaki ganiały się z pokemonami. Kiara siedziała przed domkiem obserwując okolice, gdy nagle jakieś wielkie pokemony przysłoniły niebo. Spojrzała w górę, pokemony dziwnie się zachowywały, krążyły po niebie jak by na coś czekając. Wszelkie odgłosy ucichły. Nagle pokemony zaczęły atakować ludzi, niszcząc wszystko. Ojciec Kiary kazał jej się ukryć w piwnicy, nie posłuchała go. Nie chciała się ukrywać jak jakiś pies. Widziała jak wiele ludzi próbuje odeprzeć atak wraz ze swoimi pokemonami. Wrogie istoty miały na sobie zbroje, co było dość dziwne. W pewnym momencie coś śmignęło jaj przed nosem, dostrzegła na zbroi stwora czerwonego Hydreigona w czarnej obwódce. Po tym straciła przytomność.
  Obudziła się cała obolała. Podniosła się z trudem i rozejrzała. Widok ją przeraził. Z niegdyś pięknego miasta zostały tylko ruiny. Ruszyła w stronę gdzie niegdyś stał jej dom. Matka nie żyła, ojciec ledwo. "W piwnicy powinnaś znaleźć kilka przydatnych rzeczy. Weź je i odejdź jak najdalej stąd. I zacznij żyć na nowo." - Zdążył jej tylko powiedzieć. Kiara wypełniła ostatnią wolę ojca. W ledwo ocalałej piwnicy znalazła rzeczy które mogły jej pomóc, między innymi pieniądze. Usiadła na jednym z większych kawałków gruzu i ukryła twarz w dłoniach. Wtem usłyszała ciche "Ax?". Podniosła wzrok i spojrzała na stworka przed nią. Z Pokedex'u dowiedziała się, że to Axew, i to shiny. "Chcesz do mnie dołączyć?'' - spytała go nie pewnie. Pokemon wskoczył jej na kolana i uśmiechnął się. Tak oto zdobyła swojego pierwszego towarzysza. Gdy pokemon wyskoczył z balla, zaczął ciągnąć ją za nogawkę. "Mamy iść dalej?''- zapytała pokemona z uśmiechem. Stworek przytaknął. Ruszyli więc dalej. Kiarę rozbawiło zachowanie stworka, był taki mały a taki zawzięty.
  Kiedy tak szli, dziewczyna dostrzegła innych ocalałych, byli tak samo zagubieni jak ona.
  W pewnym momencie podbiegł do nich mały pokemon i usłyszeli jak jakaś dziewczyna biegnie za nim. "Przepraszam za zachowanie mojego Wynauta, jest strasznym łobuzem."- pospieszyła z wyjaśnieniem. "A tak w ogóle jestem Sara."- przedstawiła się. "A ja Kiara."- odparła nie chętnie. Dwie dziewczyny i ich małe stworki ruszyły dalej. Sara była tu przejazdem, ale zaniepokoiło ją to. Wspólnie postanowiły rozwikłać tajemnice.
Rodzina: zginęli pod czas ataku.
Cele: Odkryć cel ataku tajnej organizacji, zemścić się na niej. Stać się lepszą trenerką.
Wymagania względem mnie: chyba brak.
Dream Team: Furfrou, Aurorus, Eevee, Houndoom, Swellow, Flygon, Luxray, Lucario, Froslass, Haxorus.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zefonit
Mistrz Regionu
avatar

Napisanych : 2708
Dołączył : 17/04/2014
Wiek : 23

PisanieTemat: Re: Zapisy   Sob 25 Cze 2016, 14:59

Kira, przykro mi, ale odrzucam twoje zgłoszenie. Strasznie, źle mi się czyta twoją historię, przez co wiem, że męczyłbym się prowadząc tą grę.


I See You
[img][/img]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Astrid.
Początkujący Trener
avatar

Napisanych : 218
Dołączył : 27/02/2015

PisanieTemat: Re: Zapisy   Sob 25 Cze 2016, 15:31

Imię/imiona: Astrid
Nazwisko: Larsson
Data urodzenia (wiek): 30.08 (17 lat)
Data i miejsce rozpoczęcia przygody: Data i miejsce dowolne (może być nawet wymyślony region).
Link do obrazka postaci lub opis wyglądu:

Starter: Shiny Swablu
Towarzysz/towarzyszka: Nathan
Historia:
– Idę z tobą– do moich uszu dotarł głos Nathana. Skończyłam pakować plecak i obróciłam się w jego stronę. Stał w drzwiach z kamienną twarzą. – Nie pozwolę, żeby ta bestia coś ci zrobiła.
– Jak możesz nazywać Kristsa bestią? Jesteś taki sam jak on, zapomniałeś?– odparłam, a w moim głosie można było wychwycić zarówno smutek jak i złość. Brunet zrobił kilka kroków w moją stronę, a gdy zbliżył się już wystarczająco, uniósł rękę i położył mi ją na ramieniu. Mój bark przeszył niewielki ładunek elektryczny.
– Wiesz, że nie chciałem powiedzieć niczego złego, ale w obecnej sytuacji nie wiemy, czego możemy się po nim spodziewać– powiedział spokojnie, patrząc mi głęboko w oczy. Musiałam przyznać mu rację.
Nathan był pierwszym „projektem” i swego rodzaju królikiem doświadczalnym profesora Erika (nawiasem mówiąc mojego wujka). Jego jako pierwszego poznałam, zaczynając pracę w laboratorium. Z początku nie byłam świadoma, że to właśnie tacy jak on będą obiektami badań, w których miałam pomóc wujkowi. „Projektami” były bowiem nazywane osoby cierpiące na choroby genetyczne, które z własnej woli zgłaszały się do ośrodka. Poddawane one były szeregowi badań, które miały sprawdzić czy dana osoba może być zakwalifikowana do zabiegu. Sam zabieg polegał na usunięciu genu odpowiedzialnego za mutację i zastąpieniu go innym, pobranym od Pokémona, w wyniku czego pacjent zostawał wyleczony. Skutkiem ubocznym takiego leczenia było uzyskanie przez „projekt” umiejętności charakterystycznych dla typu, którego był dawca (przykładowo Nathan, którego zdrowy gen został pobrany od Pichu, jest w stanie porazić coś lub kogoś prądem elektrycznym).
Drugim i ostatnim „projektem” był Krists, mój przyjaciel z dzieciństwa. Pamiętałam go jako żywiołowego chłopca, z którym mogłam się bawić godzinami. Gdy zgłosił się do ośrodka, prawie go nie rozpoznałam. Poruszał się na wózku inwalidzkim i zachowywał, jakby stracił całą chęć do życia. Okazało się, że cierpiał na dystrofię mięśniową, a wykonywany przez nas zabieg był dla niego jedyną nadzieją. Wszystkie testy dały pozytywny wynik, więc nie było żadnych przeciwwskazań do wykonania operacji. Tym razem mój wujek, zachwycony efektywnością terapii, postanowił pójść o krok dalej i przeszczepić gen od pseudo-legendarnego Pokémona. Z początku nic nie wskazywało na to, że coś mogło pójść nie tak. Jedynie fakt, że Krists nie wybudzał się dość długo z narkozy mógł budzić niepokój.
Pierwszej nocy po zabiegu mojego przyjaciela z dzieciństwa obudził mnie głośny krzyk wujka. Biegiem znalazłam się w jego pokoju, który przypominał jedno, wielkie pole bitwy. Na podłodze leżały porozrzucane papiery i stłuczone przedmioty... Po krewnym jednak nie było śladu. Krists również zniknął, pozostawiając po sobie jedynie wózek inwalidzki, co świadczyło o przynajmniej częściowym powodzeniu operacji. Byłam prawie pewna, że to on jest sprawcą całego zajścia. Jednak to, co się stało, było również po części moją winą. Czując spoczywającą na mnie odpowiedzialność, natychmiast postanowiłam odnaleźć dwójkę zaginionych, ważnych dla mnie osób. Spakowałam najpotrzebniejsze rzeczy, łącznie z Pokédexem i Poké Ballami, które dostałam od rodziców i które miały mi się przydać w przypadku rozpoczęcia kariery trenerskiej. Zabrałam ze sobą również Swablu, moją partnerkę, która towarzyszyła mi od czasu opuszczenia rodzinnego domu.
– Idziemy?– z przemyśleń wyrwał mnie głos Nathana, który w międzyczasie zdołał się już przygotować do drogi. No tak, najwyraźniej jeszcze muszę zabrać jego.
– Idziemy– odpowiedziałam, a brunet, jakby tylko na to czekając, chwycił i pociągnął mnie za rękę (oczywiście kopiąc mnie przy tym prądem).
I tak oto ruszyliśmy do wyjścia z laboratorium, kierując się do najbliższego miasta, gdzie rozpoczniemy swoje poszukiwania.
Rodzina:
Ahne i Aaron Larsson – rodzice nastolatki. Matka dziewczyny jest lekarką, natomiast ojciec – zapracowanym archeologiem, od którego na 17 urodziny Astrid otrzymała Swablu.
Erik Larsson – wujek Astrid, genetyk, u którego w laboratorium dziewczyna rozpoczęła naukę. Do czasu zaginięcia zajmował się tworzeniem „projektów”.
Cele:
• Odkrycie, co wydarzyło się feralnej nocy w laboratorium.
• Odnalezienie wujka i Kristsa.
• Obserwacja zachowań i rozwoju projektów (na przykładzie Nathana).
Wymagania względem mnie: W sumie żadnych szczególnych nie mam. Prosiłabym jedynie o w miarę ciekawą fabułę. c:
Dream Team: Altaria, Sceptile, Blaziken, Banette, Garchomp, Gardevoir, Lopunny, Abomasnow, Aggron, Ampharos, Kyogre
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zefonit
Mistrz Regionu
avatar

Napisanych : 2708
Dołączył : 17/04/2014
Wiek : 23

PisanieTemat: Re: Zapisy   Sob 25 Cze 2016, 15:42

Oczywiście przyjmuję, oświadczam, że pozostawiam jedno wolne miejsce jeszcze.


I See You
[img][/img]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mintori
Zafascynowany Pokemonami
avatar

Napisanych : 63
Dołączył : 04/04/2014
Wiek : 21

PisanieTemat: Re: Zapisy   Sob 25 Cze 2016, 23:13

Dane personalne: Dan "Namida" Namishi
   Data urodzenia (wiek): 16.05.1999 (17 lat)
   Data i miejsce rozpoczęcia przygody: Czerwiec 2016 roku, co do miejsca - zostawiam to Tobie, mnie odpowiada wszystko.
   Link do obrazka postaci lub opis wyglądu: Przed i po tym wszystkim, co rozegrało się w historii.
   Starter: Shiny Buizel
   Towarzysz/towarzyszka: Jak na razie nie, ale może ktoś potem :)
   Historia: A wszystko dlatego, że byłem cholernym jedynakiem, który nie docenił tego, co ma...
Moja rodzina była i zapewne nadal jest najzwyklejszą rodziną na świecie - mama zapracowana, ale wiecznie uśmiechnięta, natomiast tata jak zawsze grzebiący przy swoich ulubionych zabawkach. Mieszkaliśmy na spokojnie w Olivine w Johto. Istna sielanka, prawda? Cóż... mnie się wtedy tak nie wydawało.
Prawda, byłem rozpuszczonym jedynakiem i rodzice nie szczędzili mi dobrych rzeczy w dzieciństwie. Trochę za późno zorientowali się, że to był błąd, a moment odcięcia mnie od tego dobrobytu był... dość bolesny. W każdym razie zostałem postawiony przed sytuacją, że dostanę to, co będę chciał tylko i wyłącznie w momencie, gdy zrobię coś dla domu. Nie spodobało mi się to za bardzo, dlatego jak na typowego buntownika przystało nie zgodziłem się na to i postanowiłem przy pierwszej lepszej okazji udowodnić im, że dam radę żyć tak, jak oni, na własną rękę... ale do podróży jako trener mi się też nie śpieszyło.
Okazja do tego nadarzyła się niewiele później, tuż przed moimi siedemnastymi urodzinami, gdy dojrzałem w internecie ogłoszenie. Nowo powstała firma szukała młodych testerów do swojej gry, a jednym z wymagań była praca na miejscu, w Goldenrod. Nie wydawało mi się, by to była przeszkoda, dlatego postanowiłem zaaplikować - lubiłem gry do tego stopnia, że tego typu praca wydawała mi się ciekawą. Po około tygodniu dostałem pozytywną odpowiedź, dlatego bez wiedzy rodziców udałem się na rozmowę kwalifikacyjną... z której jedyne, co pamiętam, to dziwne uczucie niemocy po wypiciu wody.
Nie wiem, po jakim czasie się obudziłem. Pierwsze, co poczułem, to gorąc i bandaże na dłoniach oraz na głowie. Ból za prawym uchem. Dopiero po chwili dotarł do mnie powiew jakby świeżego powietrza. I świergot ptaków. Niezbyt przytomnie uniosłem się z posłania, na którym do tej pory leżałem. Zdecydowanie znajdowałem się w czyimś domu na kanapie, a tuż obok były otwarte drzwi prowadzące na zewnątrz. Nikogo dookoła nie było. Jakby podświadomie zdecydowałem się na ucieczkę - nie zraził mnie nawet krótki, przeszywający ból oka. Lekko chwiejnym krokiem wyszedłem, a następnie przyśpieszyłem, wymijając po drodze drzewa.
Nie potrafię sobie przypomnieć, ile czasu tak wędrowałem, ale w końcu natrafiłem na jakiś staw, gdzie po prostu padłem na ziemię, dysząc ciężko. Dopiero po kilku minutach udało mi się zmusić do sięgnięcia w stronę bandaży. Na pierwszy ogień poszły te na dłoniach, zaś gdy się już ich pozbyłem, zaniemówiłem.
"Co jest grane...?"
Blizny na na palcach prowadziły do nadgarstków, gdzie następnie skupiały się w dwie prowadzące do kolejnego opatrunku na przedramionach zabezpieczonego plastrem. Odrywając go, dostrzegłem dziwne metalowe krążki wszczepione w skórę. Na sam widok tej instalacji poczułem jakby lekkie kopnięcie prądem.
Zdezorientowany zupełnie postanowiłem zająć się także bandażem na głowie, ale gdy tylko biały materiał opadł, widziany obraz jakby się wyostrzył.
- Auć - syknąłem. Miałem wrażenie, że głowa mi zaraz pęknie, dlatego zamknąłem to oko. Ze skrzywioną miną doczołgałem się do stawu, by dojrzeć swoje odbicie na jego powierzchni.
Od powieki po mojej skórze odchodziły ślady przypominające mi ścieżki na płytkach drukowanych - takich, jakie widziałem swojego czasu u mojego ojca na biurku. Drugim zaś szokiem były moje włosy - niegdyś normalnie brązowe, a teraz zaś tlenione na jasny blond.
"Co mi się stało? Gdzie ja jestem...?"
Nie rozumiejąc, co się stało, jakby w przypływie paniki przeszukałem kieszenie bluzy, w którą byłem ubrany. Znalazłem w niej Pokeball.
"Czy to oznacza, że chcąc nie chcąc stałem się trenerem?"

   Rodzina: Akemi i Hisoka Namishi - rodzice Dana. Matula robi za lekarza z powołania, natomiast ojciec z wykształcenia jest elektrykiem. Chłopak aktualnie nie chce się dowiadywać, co z nimi, bo nie chce narazić ich na ewentualne niebezpieczeństwo.
   Cele: Rozwiązać tajemnice związane z jego prawym okiem i dłońmi. Umknąć ewentualnemu pościgowi. Trenować wodne poczki.
   Wymagania względem mnie: No ja Cię proszę xD
   Dream Team: Floatzel, Empoleon, Pachirisu, Jolteon, Oshawott, Glaceon, Vaporeon, Cubchoo, Shinx, Mudkip
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zefonit
Mistrz Regionu
avatar

Napisanych : 2708
Dołączył : 17/04/2014
Wiek : 23

PisanieTemat: Re: Zapisy   Nie 26 Cze 2016, 08:48

Ok, przyjmuję i zamykam zapisy amen.


I See You
[img][/img]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Zapisy   

Powrót do góry Go down
 
Zapisy
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Off Top :: » Archiwum :: Kosz-
Skocz do: