IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 ~~Gra Ajanny~~

Go down 
AutorWiadomość
ReBorn
Mistrz Regionu
avatar

Napisanych : 2800
Dołączył : 24/03/2014

PisanieTemat: ~~Gra Ajanny~~   Sro 15 Cze 2016, 08:47

Pogoda była wspaniała. Chmury sunęły leniwie po niebie, słońce świeciło a morska bryza niwelowała nieprzyjemne efekty jakie dawało. Kolejny, spokojny dzień na morzu. Stałaś przy burcie, obserwując morskie stworzenia, skaczące wokół statku i znikające w głębinach. Okrzyki reszty załogi komponowały pewnego rodzaju rytm, melodię życia na statku. Odkąd pamiętasz, melodia ta towarzyszyła twojemu życiu, więc nawet przestałaś zwracać na nią uwagę. Mała lisiczka, która towarzyszyła Ci od niedawna, spała sobie spokojnie na zwoju lin. Nie zastanawiałaś się nad niczym konkretnym, nie za bardzo myślałaś o czymś konkretnym, patrząc w daleki horyzont. W swoim rozkojarzeniu nie zwracałaś uwagi na nic - dopiero wielki, niebieski kształt przed twoją twarzą wyrwał Cię z tego stanu. Szybkie mrugnięcie i odruchowe kroki w tył, aby odsunąć się od burty pomogły Ci dostrzec spore stworzenie w kształcie latawca, które wyskoczyło z wody przy statku, tylko po to by zanurzyć się z powrotem.
- Uważaj księżniczko, nie chcielibyśmy żebyś wypadła za burtę. Nie potrzebna nam druga kotwica.
Usłyszałaś za sobą znajomy głos. Bardzo znajomy. Bardzo irytujący, jednak w pewien sposób - interesujący. Kiedy odwróciłaś się w jego stronę, przy okazji rzucając na pokaz swoją ognistą falą włosów, widziałaś to, co spodziewałaś się dostrzec. "Chłopca pokładowego", który kończył zabezpieczanie zwojów lin pod drugą burtą. Odłożył ostatni z nich i wstał, przeciągając się. Oparł się leniwie o burtę, przymykając oczy. Dzień wchodził w swoją najbardziej nudną i monotonną fazę. Statek był przygotowany i wysprzątany. Płynęliście ku swojej kolejnej lokacji i nie było wiele do zrobienia, poza czekaniem na to co nadejdzie dalej. Na burcie obok Cole'a siedział sobie spokojnie jego pokemon, machając wesoło nóżkami i czyszcząc zawzięcie swoją muszlę.


- Pogoda zdaje się nam sprzyjać, podobnie jak wiatr. Ale...coś jest nie tak.
Powiedział, przechylając głowę w bok i wpatrując się w dal, w kierunku w którym płynęliście. Pogoda nie zmieniała się, była wręcz irytująco monotonna odkąd wypłynęliście z ostatniego portu. Miejsce do którego zmierzaliście było jedną z największych ostoi piratów, gdzie można było sprzedać łupy, uzupełnić zapasy, zebrać informacje - a co dla ciebie najważniejsze, dobrze się bawić. Słowa Cole'a średnio Cię obchodziły, jak zwykle, choć tym razem usłyszałaś je głośniej i wyraźniej niż to co mówi zwykle. On sam wydawał się być bardziej poważny i zaintrygowany czymś niż zwykle. Czyżby rzeczywiście coś wisiało w powietrzu?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ajana
Początkujący Trener
avatar

Napisanych : 395
Dołączył : 06/04/2014
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: ~~Gra Ajanny~~   Czw 16 Cze 2016, 00:06

Było tak pięknie. Leniwy nastrój chmur udzieliłby się może i załodze. To szkoda, że mieli rzeczy do zrobienia. Ja nie miałam. Toteż mogłam po prostu wpatrywać się gdzieś w dal, spokojnie nucąc pod nosem "Hiszpańskie dziewczyny". Mogłabym. Dałabym głowę, że mimo iż widziałam już kiedyś takiego stwora, ten był jakby większy. A może po prostu bardziej niespodziewany? Tak czy inaczej, zaskoczenie odrzuciło mnie w tył. A to nie koniec wrażeń. Nasz niewolnik zakładnik stażysta, jak się okazało, nie miał nic lepszego do roboty niż obserwowanie mnie. Nie żebym nie była do tego przyzwyczajona. Tak czy inaczej, nie powstrzymał się od komentarza. Świetnie, a więc tym razem to on zaczął.
- Nie mierz każdego swoją miarą, nie tak łatwo się mnie stąd pozbyć. - Przeniosłam wzrok na chłopaka i odprowadziłam go spojrzeniem do burty. Gdyby tylko mógł złośliwie chodzić, z pewnością by to robił. A może nawet robi? Skoro nawet to wydawało mi się w nim irytujące, to skąd pewność, że nie robił tego celowo?
Przeciągnęłam się ostentacyjnie i beztrosko oparłam się o burtę, wspierając na niej łokcie, wyraźnie sugerując, że nie napracowałam się dzisiaj zbyt wiele. Ze względnym, bądź względnie udawanym zainteresowaniem wysłuchałam jego opinii. Pozwoliłam na to by upłynęło parę sekund, aby mógł ponapawać się atmosferą tajemniczości, jaką wprowadził. Dopiero później sama zabrałam głos.
- Jesteś całkowicie pewny, że to nie z Tobą jest coś nie tak?
Biedny chłopak. Nasłuchał się dramatycznych historii, a teraz panikuje, bo wiatr wieje odrobinę chłodniejszy. Co właściwie mogłoby się stać? Nic tak ważnego, aby przejąć się tym na dłużej, zapewne. Wraz z upływem sekund, moje zainteresowanie nadchodząc katastrofą malało. Wystarczającym dowodem utraty zaangażowania było przeniesienie uwagi na pokemona chłopaka i zaczęcie zaczepiania go. Jednak i na to nie wystarczyło uwagi. Przeciągnęłam się raz jeszcze.
- Chcę być już na miejscu, tutaj nic się nie dzieje. - Zbadałam wzrokiem statek w poszukiwaniu kogoś bardziej kompetentnego niż nasz chłopiec pokładowy, kto mógłby poinformować mnie za ile dotrzemy do celu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ReBorn
Mistrz Regionu
avatar

Napisanych : 2800
Dołączył : 24/03/2014

PisanieTemat: Re: ~~Gra Ajanny~~   Czw 16 Cze 2016, 11:31

- Uważaj czego sobie życzysz, bo jak zwykle to dostaniesz.
Powiedział chłopak, rozmasowując swój prawy bark. Oshawott skończył czyszczenie swojej muszli i zaczął chodzić sobie po burcie, balansując na niej z dosyć dużą łatwością. Podróż mijała powoli, widziałaś już zarys wyspy do której zmierzaliście a jeden z członków załogi - jak zwykle kłaniając Ci się i zachowując maniery (A przynajmniej tyle, na ile było stać pirata) - poinformował Cię że przy takim wietrze, podróż nie powinna zająć wiele czasu. Tak też było. Wiatr przybrał nieco na sile, przyspieszając was i wreszcie dobiliście do portu. Cole zniknął niemal momentalnie, widziałaś tylko swojego ojca który przekazał mu jakąś sakiewkę i rulon pergaminu, po czym chłopak nie czekając nawet na trap, przeskoczył burtę, lądując na pomoście z iście kocią zwinnością i rozpłynął się w tłumie. Kolejna robota dla pokładowego chłopca na posyłki?

Kiedy opuszczono wreszcie trap, mogłaś zejść na ląd. Port był taki sam jak wszędzie. Pełno skrzyń z ładunkami oraz targ który rozpoczynał się dosłownie kilka kroków od pomostów przy których cumowały statki. Różnica polegała na szerokości asortymentu, jaki oferowano tutaj. Była to piracka wyspa, więc nie przestrzegano tu zasad "legalności" produktów, jak w większości miast. Było tu więc praktycznie wszystko. Łącznie z typowymi bójkami o ceny i pieniądze. Zaraz za targiem portowym, rozpoczynało się miasto. Lagoon of the Forgotten. Laguna Zapomnianych. Była miejscem gdzie można było się skryć a jednocześnie przygotować do nowego życia. Kiedyś było to miejsce kultu, później jednak - kompletnie opuszczone - przyciągnęło uwagę piratów. Z racji odległości od reszty świata i problemów jakich nastarcza dostanie się tam, nikt nie interesował się tym miejscem. Dlatego było tak idealne dla tych, którym mogło przeszkadzać słuchanie stróżów prawa.

Jak zwykle, Laguna była zapełniona przybyszami zewsząd. Przechodząc przez tłumy słyszałaś bluzgi, kłótnie i inne, często niecenzuralne, słowa i zdania. Dotarłaś do nieco spokojniejszej, nie-handlowej części miasta. Bardziej "kulturalne" sklepy, miejsca gdzie można odpocząć, zjeść czy nabyć bardziej...wyrafinowane towary przeważały w tej części. I to tej części szukałaś. Zauważyłaś jednak coś jeszcze.

Odkąd zeszłaś z pokładu zdawało Ci się że słyszysz jakieś dziwne brzęczenie w uszach. Teraz byłaś pewna. To nie był szum morza, czy efekt krzyków na rynku. Co więcej, szmer przerodził się w cichy szept słów, których nie rozumiałaś. Szybko potrząsnęłaś głową - sensacja ustała. Może to tylko zmęczenie? Efekt przebywania wśród szumu fal i niczego innego przez tyle czasu? W tłumie mignął ci Cole - a raczej jego Oshawott po którym rozpoznałaś chłopaka. Skręcił w jedną z mniejszych alejek, które jak wiedziałaś wiodły w głąb wyspy, poza tereny miasta. Nie wiedziałaś o nich wiele, piraci i kupcy mówili o tej wyspie różne rzeczy, większość z nich była albo nierealna, albo przeczyła sama sobie, stąd brak konkretnej wiedzy. Nikt jednak nie odważał się opuszczać miasta i kierować pieszo w głąb dziczy jaka was otaczała. Legendy o kulcie który niegdyś zajmował tą wyspę pozostawały wciąż w mocy i pamięci ludzi. Dlaczego więc Cole kierował się w tamtą stronę?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ajana
Początkujący Trener
avatar

Napisanych : 395
Dołączył : 06/04/2014
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: ~~Gra Ajanny~~   Czw 16 Cze 2016, 20:53

Do niesamowitych zdolności chłopca pokładowego można dopisać skakanie. Nieprawdopodobne. Ale jakie skakanie! Jak kot. Nigdy nie przestanie zadziwiać. Ale dosyć o nim. Poszedł, kropka. Na mnie też czas. A przez "na mnie" mam na myśli na to, co mi się żywnie podoba. Niech ojciec i reszta zajmą się nudnymi rzeczami jak sprzedawanie rzeczy i dostawanie za to pieniędzy. Ja zajmę się wydawaniem ich. Możliwości było pod dostatkiem. Czas jeść? Czas pić? Czas na oba na raz? Uwielbiałam te miejsca. Czego więcej potrzeba piratce, której jedynymi obowiązkami było bycie i bycie ładną kiedy trzeba? Jedyne "więcej" jakie było mi potrzebne to więcej pieniędzy i czasu. Głównie pieniędzy. No więc, czas skorzystać z dóbr oferowanych przez to miejsce. Usiąść w odrobinę cichszym miejscu. A przynajmniej z założenia cichszym. Dodatkowe brzęczenie w tle to nie do końca to, czego oczekiwałam. Głosów umęczonych dusz raczej też nie zamawiałam. Na szczęście pozbycie się ich nie było takie trudne. Jak się okazało, tylko ich. Cole prześladował mnie na każdym kroku. Niezależnie od tego czy na statku czy poza nim. Kwestia czasu aż zacznie prześladować mnie w mojej własnej kajucie. Teraz dodatkowym problemem było jego podejrzane zachowanie. Czy specjalne zadanie do którego nasz skoczny chłopiec został wyznaczony przez mojego ojca wymagało zapuszczania się w tereny tak owiane legendami, że co do samego ich istnienia mogłabym mieć wątpliwości? Byłam przekonana, że jest nie tak. Albo to nie powinno być zadanie dla niego, albo nie takie było jego zadanie. Rzadko podważałam decyzje ojca, ale ta nie wydawała się najlepsza. Zdecydowanie powinnam za nim pójść. Przecież, w przeciwieństwie do niego, mnie nic złego nie mogło się stać. To nie tak, że się o niego martwiłam. Martwiłam się o interesy naszego statku. Nie chcielibyśmy przecież żeby niekompetentny skoczek zawalił jakąś misję, prawda? Oczywiście, że nie. Choć z drugiej strony, może nie powinnam brudzić tym sobie rąk? Mam tutaj tyle lepszych rzeczy do roboty. Skąd  miałam wiedzieć czy ktoś nie próbuje sprzedać ładnych, złotych kolczyków bez sprawdzenia tego? Ciekawość wzięła jednak górę i zdecydowałam ruszyć zanim. Wcześniej jednak wypuściłam swoją Eevee z magicznej czerwono-białej kuli, która jakimś sposobem była w stanie ją pomieścić do tego czasu. Technologia to jednak wspaniała rzecz.
- Jesteś ze mną mała? Musimy mieć naszego tygrysa na oku, nie chcemy chyba, żeby coś mu się stało.
Mój głos był tak sarkastyczny jak tylko się dało. Oczywiście, że nie mamy nic przeciwko temu. Nie chcemy żeby to mi coś się stało. A do tego dodatkowa para oczu i uszu zdecydowanie się przyda. No i gotowość do walki. A skoro już ma mnie bronić, dobrze byłoby wiedzieć w jaki sposób. Wyjęłam więc kolejne magiczne urządzenie, tym razem w celu zeskanowania możliwości mojej lisiczki. Zaskakujące, że nie zrobiłam tego wcześniej. Wygląda na to, że po prostu nie było takiej potrzeby. Teraz, gdy zaistniała, magiczne czerwone urządzenie mogło powiedzieć mi wszystko tylko dzięki przepuszczeniu Eevee przez wiązkę światła. Ach, ta technologia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ReBorn
Mistrz Regionu
avatar

Napisanych : 2800
Dołączył : 24/03/2014

PisanieTemat: Re: ~~Gra Ajanny~~   Pią 17 Cze 2016, 10:40

Spoiler:
 

Zachowanie Cole'a zdecydowanie było intrygujące. Nie wiedziałaś nic ani o tym co on robi, ani o tym gdzie zmierza. Sytuacja rzeczywiście była warta sprawdzenia. Razem ze swoją lisiczką ruszyłyście dalej. Ludzi było mniej w tej części miasta, co sprawiało że przynajmniej nie musiałaś się przeciskać przez tłum, jak miało to miejsce w porcie. Alejka w której zniknął Cole z początku wydawała się normalną uliczką - szybko jednak zmieniłaś zdanie.

Słabo oświetlona, obskurna i wypełniona zejściami do piwniczek (przy niektórych wisiały lub stały szyldy z szemranymi napisami), dawała wrażenie jednej z tych zakazanych ulic, gdzie dobrze wychowane i szanowane panny nie powinny wchodzić. Dobrze że ty do nich nie należysz. Droga prowadziła Cię prosto, choć kiepskie źródła światła sprawiały że widziałaś najwyżej kilkanaście kroków przed siebie. Po kilku minutach alejka momentalnie rozszerzyła się. I to bardzo. Dopiero po kilku mrugnięciach przyzwyczaiłaś się do mocniejszego światła jakie się tu znajdowało. Weszłaś na jakiś okrągły plac na którym porozstawiane były pochodnie. Wyglądało to tak, jakbyś dotarła na jakiś dziedziniec. Budynki wokół niego były dosyć skromne, natomiast po drugiej stronie placu były schody. Dosyć spore. Nie prowadziły w górę, przynajmniej nie od razu. Pod łagodnym kątem prowadziły w głąb lasów otaczających miasto. Szepty powróciły, jednak wiedząc jak sobie z nimi poradzić, pozbyłaś się ich momentalnie.

Nigdzie nie było śladu Cole'a, zgubiłaś swój trop. Co prawda drogą którą obrał wydawała się być oczywista. Sam plac wydawał się być dosyć stary i opuszczony. Kamienie których użyto do jego stworzenia były spękane, ściany otaczających Cię budynków były pokryte pnączami, które gdzieniegdzie rozsadziły fragmenty ścian. Wiatr który wiał od strony morza unosił w powietrzu pył i okruchy kamieni, które obijając się o ściany i większe kamienie tworzyły nieco niepokojący dźwięk, wypełniający przestrzeń wokół Ciebie. Twoja lisiczka nie wydawała się być zadowolona, nerwowo oglądała się na wszystkie strony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ajana
Początkujący Trener
avatar

Napisanych : 395
Dołączył : 06/04/2014
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: ~~Gra Ajanny~~   Czw 30 Cze 2016, 19:56

Obskurne uliczki to dokładnie to, co lubią piraci. Ale czy piratki? Wolałabym nie poznawać powodów, dla których miałyby nie lubić. Ja przecież damą, istotnie, jestem. Wolałabym tylko, aby żaden z tutejszych stałych bywalców nie doszedł to innych wniosków sugerując się chociażby moim strojem. Ale przecież jestem złodziejką, niezależnie od tego czy pieniędzy, czy męskich serc, prawda? Dobrze gdyby to nie obróciło się przeciwko mnie.
Mimo wszelkich obaw udało mi się przejść przez szemraną okolicę. Żeby trafić w następną. Podążanie za Colem to taki dobry pomysł, muszę zapamiętać żeby więcej tego nie robić. Ewentualnie tak, jeszcze się zastanowię. O ile w ogóle będę miała okazję. Teraz, kiedy trafiłam na otwarty dziedziniec oświetlony pochodniami myślałam raczej o tym, czy nie zostanę za chwilę złożona w ofierze. Nie ukrywam, że byłoby mi to trochę nie na rękę. Oczami wyobraźni widziałam już otaczających mnie ze wszystkich stron mieszkańców tych okolic. Bo w końcu ktoś tu mieszka, prawda? Nie wiedziałam która z odpowiedzi, twierdząca czy przecząca byłaby gorsza. Albo lepiej! Oprawcy wybiegliby z lasu. Chwileczkę, nie powinnam o tym myśleć. Przecież jestem piratką, nie powinnam się. Nie mogłam wręcz! Co innego gdybym była zwykłą dziewczyną. Ale piratką? Piraci się nie boją! Za to Diana chyba się bała. Jej też udzieliła się atmosfera tego miejsca.
- Ej, wymiękasz? - rzuciłam odrobinę prowokacyjnie do lisiczki. Skoro ja się pozbierałam, to ona też może. W końcu to mój pokemon, prawda? Teraz mój głos stał się odrobinę cieplejszy. - No dawaj, ruszamy dalej.
Rozejrzałam się jeszcze dla pewności po placu, czy aby na pewno żadna z moich wcześniejszych obaw nie okazała się bezpodstawna. Przez chwilę zapomniałam nawet po co tu szłam. Teraz cel był jasno zarysowany w mojej głowie. Cole. A może już nie? Może teraz celem jest sama kontynuacja wyprawy, którą zaczęłam? Taka żyłka poszukiwacza przygód, w końcu mam to po kim mieć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ReBorn
Mistrz Regionu
avatar

Napisanych : 2800
Dołączył : 24/03/2014

PisanieTemat: Re: ~~Gra Ajanny~~   Pią 01 Lip 2016, 23:31

- Iiiiiiiiiiiviii!
Pisk lisiczki wydawał się być nieco urażony, kiedy usłyszała twoje pytanie. Uniosła dumnie łepek i wystąpiła kilka kroków do przodu - najwyraźniej pokazując że otoczenie i atmosfera nie mają na nią wpływu. Ruszyłaś ku schodom, które musiały być drogą którą obrał Cole. Schody były omszałe, musiałaś uważać na każdy krok. Skręcona kostka nie była czymś czego teraz potrzebowałaś. Droga robiła się coraz bardziej mroczna, drzewa były coraz gęstsze i światła było coraz mniej. Mówiąc dokładniej, światło robiło się coraz mroczniejsze i wszystko wydawało się mieć ciemno zieloną poświatę. W pewnym momencie schody skończyły się. Droga wyrównała się i wciąż biegła przez las. Tym razem jednak widziałaś wokół siebie stare budynki, ukryte wśród drzew. Wyglądało naprawdę staro, zdecydowanie starsze niż to co widziałaś w porcie - nawet biorąc pod uwagę ten dziwny plac. Diana zdecydowanie straciła swój zapał do prowadzenia i teraz szła obok ciebie, rozglądając się bacznie. Po kilku minutach znalazłaś się na wykarczowanym i wyrównanym placu. Solidnie ubita ziemia tworzyła dziedziniec przed czym co kiedyś mogło być świątynią - dziś było już tylko ruiną.

Ściany pokryte były dziwnymi symbolami, ale to co Ciebie zainteresowało bardziej to świeże ślady stóp zmierzajace ku świątyni...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ajana
Początkujący Trener
avatar

Napisanych : 395
Dołączył : 06/04/2014
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: ~~Gra Ajanny~~   Nie 03 Lip 2016, 22:09

Aż ciężko było uwierzyć, że tak różniące się od portu miejsce znajdowało się tak blisko tego, zdawałoby się, tętniącego życiem serca handlu pirackiego. Cywilizacja? A co to takiego? Wszystko było tutaj tak stare, jakby wszyscy handlarze zupełnie z jakiegoś powodu stracili zainteresowanie tym miejscem. Halo? Tu świat,nie chcielibyście może sprawdzić co leży w głębi lądu? Może da się wykorzystać te tereny na rozwój handlu lub innych usług? Nie nie, lepiej żyć pod głazem. A może oni wiedzieli! Tak, tak,więcej teorii spiskowych! Może wszyscy ci ludzie doskonale wiedzą o ruinach świątyni i dlatego się tutaj nie zapuszczają? Więc dlaczego zapuścił się tu Cole? Czy to ojciec go tu wysłał? A więc on wie o tym miejscu. Ale po co? Ma jakąś wiadomość dla pradawnych ludów, które wybudowały tę świątynię? Swoją drogą, jeśli do tego momentu udało mi się uniknąć zostania złożoną w ofierze, to wejście do środka już prawie na pewno było wyrokiem. Ale to Cole wszedł tam pierwszy, to jego wezmą. A ja nie mogłam tego przegapić, prawda? Oczywiście, że nie mogłam. Dlatego właśnie zdecydowałam się nadal za nim podążać. Teraz już dosłownie jego śladami. Ewentualnie to nie były jego ślady i byłam już martwa, tylko jeszcze o tym nie wiedziałam.
Ciekawiło mnie, pomijając to po co udał się du chłopiec na posyłki i dlaczego poszłam tu za nim, kto wybudował tę świątynię. Jak dawno? Dlaczego? Czy faktycznie składano tu ludzi w ofierze? Bo plac przed nią właśnie to sugerował. Nie to, że się bałam. Ja po prostu nie wiedziałam co się dzieje. Nie byłam przyzwyczajona do niepanowania nad sytuacją. A to ci nowość.
Diana chyba też nie była przyzwyczajona do takich warunków. Nic dziwnego,była przecież lisem morskim, tak? Dla niej niestraszne było kołysanie fal i dni bez dobijania do lądu. Stare świątynie niebyły dla niej. Cóż, będzie musiała to przeżyć, bo decyzja o wejściu do środka już zapadła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ReBorn
Mistrz Regionu
avatar

Napisanych : 2800
Dołączył : 24/03/2014

PisanieTemat: Re: ~~Gra Ajanny~~   Wto 05 Lip 2016, 20:41

Dianie zdecydowanie nie podobała się twoja decyzja o wejściu do świątyni...ale co mogła zrobić? Przecież Cię nie zatrzyma, prawda? Wnętrze było praktycznie takie, jak się spodziewałaś. Ciemno, mroczno, chłodno, wilgotno i strasznie. Obdrapane ściany w których czas wyrzeźbił dodatkowe wzory, niszcząc to co było na nich oryginalnie. Puste miejsca na pochodnie pokazywały że było tu kiedyś światło, ale już go tu nie ma.

Korytarz prowadził prosto, w głąb budynku. W pewnym momencie dostrzegłaś światło. Wątłe, małe światełko zaczynało się powiększać. Trafiłaś do małej komnatki, oświetlonej pochodniami na ścianach okrągłej sali. Po środku, na podłodze na dużej poduszce siedziała jakaś postać. Nie widziałaś szczegółów postaci, bo palący się za nią ogień rzucał na nią kompletny cień. Nagle buchnął ogień i dym wypełnił miejsce za postacią, formując dziwny kształt. Szepty w twojej głowie nasiliły się i zaczęły Cię przytłaczać. Wydawało Ci się że dym zaczyna cię otaczać, pokój zaczął wirować i poczułaś że coś uderzyło Cię w plecy. Zanim kompletnie odpłynęłaś uświadomiłaś sobie że to ty uderzyłaś plecami o ziemię.

- Hej, hej...księżniczko, żyj, żyj. No już, ocknij sie wreszcie.
Znajomy głos zaczął wyrywać Cię z ciemności które Cię otaczały. Zaczęłaś powoli otwierać oczy, choć z początku światło Cię oślepiało. Dopiero po chwili przywykłaś do tego i zaczęłaś cokolwiek widzieć. Cole był pochylony nad tobą i kiedy zobaczył otwarte oczy, podniósł się i odetchnął.
- Nie wiem co tu robisz, ale ciesze się że żyjesz. Dzięki temu że oddychasz, ja też jeszcze będę oddychał jakiś czas. Choć nie wiem co tu robisz i nie wiem czy chcę wiedzieć.
Powiedział, swoim zwykłym tonem do którego byłaś przyzwyczajona. Byliście na placu przed świątynią. Głowa nieco Cię bolała, musiałaś nieźle uderzyć upadając. Na szczęście nie wyglądało jakby coś Ci się stało. Diana siedziała obok ciebie, liżąc Cię po dłoni. Wszystko wydawało się być odległe w twojej pamięci, poza kształtem który widziałaś w dymie. W przeciwieństwie do snów - które im bardziej chcesz sobie przypomnieć, tym szybciej zanikały - im dłuższej próbowałaś sobie przypomnieć co widziałaś, tym wyraźniej widziałaś w pamięci eleganckie stworzenie z wieloma ogonami. Choć obraz był ostry, to kontury tego co widziałaś były rozmyte dymem i nie mogłaś określić dokładnie co widziałaś.
- Może mi wyjaśnisz co tu robisz, zanim wrócimy na statek? Jeśli twój ojciec się dowie że coś Ci się stało, nie będzie zadowolony. Przydałoby się chociaż wiedzieć za co mi się oberwie tym razem.
Powiedział Cole, podnosząc z ziemi swój plecak. Jego Oshawott stał za nim, podnosząc małe kamyczki z ziemi i przyglądając im się, jakby szukał w nich czegoś konkretnego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: ~~Gra Ajanny~~   

Powrót do góry Go down
 
~~Gra Ajanny~~
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Rozgrywki :: » Zaczynamy Przygodę! :: Porzucone-
Skocz do: