IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Gra Celestia

Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 7 ... 10, 11, 12, 13, 14  Next
AutorWiadomość
Szkot
Mistrz Regionu
avatar

Napisanych : 3065
Dołączył : 23/03/2014
Wiek : 28
Skąd : Ayr, Scotland

PisanieTemat: Re: Gra Celestia   Pon 22 Wrz 2014, 18:42

Kiedy dałaś parę kroków w stronę Misty i odezwałaś się, ta podniosła głowę uśmiechając się do Ciebie przyjaźnie. Elegancko wyglądająca rybka podobnie jak trenerka podniosła swoją główkę by przyjrzeć Ci się uważniej. Kiedy Misty wstała, by przyjąć rzucone przez Ciebie wyzwanie. Kiedy ruda dziewczyna witała się z tobą ty wychyliłaś się by zeskanować wciąż do połowy wynurzoną z wody rybkę.
- Goldeen, Pokemon Złota Rybka. Jej płetwy grzbietowe, boczne oraz ogon poruszają się z pełną elegancją kiedy pływa. Przez sposób jaki się porusza, nazywana jest Wodną Tancerką.
Cytat :

Goldeen
Lv. 15
Natura: Dama
- Z przyjemnością stoczę z tobą pojedynek. A to co? Wsparcie w postaci Stevena? No... czuję wyzwanie!
Zaśmiała się liderka spoglądając na twojego towarzysza, Stone zaś na to tylko się zaśmiał i powiedział jej co sprowadziło go do jej sali. Mianowicie twoja walka, chciał Cię przecież dopingować tak jak obiecał jeszcze kiedy byliście w drodze do twojego rodzinnego miasta. Misty uśmiechnęła się do was obojga, po czym spokojnym krokiem zajęła swoje miejsce na drugim końcu sali. Ty zaś postawiłaś na ziemi swojego Togepi, który w pierwszej chwili nie koniecznie wiedział po cóż stawiasz go na nie za szerokiej białej kładce. Liderka wypuściła przed siebie Pokemona wyglądającego jak konik morski. Ponownie jak w przypadku Goldeen zeskanowałaś Pokemona.
- Horsea, Pokemon Smok. Żyje na dnie oceanów, wśród koralowców gdzie buduje gniazda. Jeśli poczuje się zagrożony, strzela zasłoną z atramentu a następnie ucieka.
Cytat :

Horsea
Lv. 16
Natura: Posłuszny
- Jeszcze zanim zaczniemy walczyć, przypominam zasady! Aby wygrać moją odznakę musisz pokonać moje dwa Pokemony. Sama też możesz użyć tylko dwóch podopiecznych! Horsea, gotowy?
- Hoorr siii!

Zawołał Pokemon który do połowy siedział zanurzony w basenie i czekał na polecenie Misty. Pierwszym ruchem Horsea były Bubble, które na całe szczęście szybko zostały zniwelowane przez Hyper Voice. Silny krzyk twojego Togepi ranił przeciwnika, jednak kiedy przyszła kolej na Sweet Kiss konik morski schował się pod wodą przez co nie udało Ci się oszołomić wodnego Pokemona! Jak tylko Horsea wyurzył się i zaatakował Togepi Water Gun, twoje maleństwo przeturlało się po kładce zatrzymując pod twoimi nogami. Jednak mimo małego ciałka, Sonny miał wielkiego ducha walki! Tak więc wróżka podniosła się i wykonała kolejne uderzenia zgodnie z twoimi poleceniami. Atak Solarbeam okazał się być superefektywnym uderzeniem, po którym Horsea skończył na ścianie stadionu. Misty jednak nie traciła zimnej krwi, walcząc do końca mimo słabnących sił małego konika. Ostatecznie Sonny pokonał Horsea!
13% 0%
Cytat :
Sonny: +1lv 30%
Respekt +5 ptk[/i]
Liderka wróciła do kuli swojego podopiecznego i uśmiechnęła się trzymając w dłoni już GreatBalla gotowego do działania!
- Bardzo dobrze sobie poradziłaś! Teraz będziesz musiała postarać się jeszcze bardziej, Staryu zaczynaj!
- Hyyyjaaa!



.: dream team in progress :.
• Ponyta • Ralts • Vivillon •
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Celestia
Mistrz Regionu
avatar

Napisanych : 2177
Dołączył : 23/03/2014
Wiek : 24
Skąd : Łódź

PisanieTemat: Re: Gra Celestia   Sro 01 Paź 2014, 03:56

Lekko zestresowana, nie tyle samą walką z Liderką, co obserwującym mnie Stevenem uśmiechnęłam się do Misty delikatnie. Obserwowałam PokeDex, który był moja skarbnicą wiedzy na temat pokemonów przeciwniczki i od razu podjęłam decyzję, kto stanie do walki. Wybór padł na Togepi, gdyż dostrzegłam w nim pewien rodzaj talentu, który bardzo chciałam doszlifować!
Słysząc krótką wymianę zdań pomiędzy Stevenem a Misty zarumieniłam się lekko. Chrząknęłam starając się odgonić rumieniec i zaczęłam obserwować walkę. Szło nam naprawdę wspaniale i wiedziałam, że tak właśnie miało być! Gdy mój mały Togepi wygrał pierwszy pojedynek, podskoczyłam w miejscu i wyciągnęłam w jego stronę łapki. Od razu pochwyciłam go w ramiona.
- Wspaniale się spisałeś, Sonny! Jestem z ciebie bardzo dumna. Czas, żebyś sobie odpoczął. - Powiedziała cofając go do kuli. Wiedziałam, że tam zregeneruje siły najszybciej, a przecież o to chodziło. Widząc kolejnego przeciwnika od razu użyłam skanera. Gdy tylko dowiedziałam się czegoś o drugim pokemonie Misty, bez zawahania wyciągnęłam kolejną kulę. Po chwili wypuściłam na arenę Dratini.
- Naria, zaczynamy! Powinnyśmy przede wszystkim postarać się go jakoś sparaliżować, prawda? Dlatego użyj Thunder Wave! Postaraj się go tym unieruchomić chociaż na chwilę! Następnie ostudź sytuacje używając Blizzard! Zamieć powinna go zamrozić, tak samo arenę! Postaraj się sprawić, żeby oberwał zarówno twoim, jak i swoim atakiem! Nie poddawaj się chociażby na chwilę! Wiem, że jesteś w stanie zdziałać cuda! Potem, nie czekając na jego kontrę, użyj Thunderbolt! Tym bardziej jeżeli przeciwnik będzie w wodzie! To na pewno go zaboli. Cały czas pamiętaj jednak o unikach - przeciwnik jest bardzo szybki! Nie daj się złapać w żadną pułapkę! Odpełźnij od niego, jak najdalej się da i gdy tylko zobaczysz, że się zbliża ponownie zaatakuj Thunder Wave. Im szybciej go unieruchomisz, tym szybciej walka przejdzie na naszą stronę! Potem, wezwij pioruny! Niech Thunderbolt uderzy w przeciwnika i porazi go prądem.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szkot
Mistrz Regionu
avatar

Napisanych : 3065
Dołączył : 23/03/2014
Wiek : 28
Skąd : Ayr, Scotland

PisanieTemat: Re: Gra Celestia   Sro 12 Lis 2014, 20:44

Mały Pokemon jak najbardziej zadowolony z pochwały jaką go obdarzyłaś pomachał wesoło swoimi małymi rączkami, a następnie zniknął razem z czerwonym światłem w swoim LoveBallu. Nie miałaś jednak zbyt dużo czasu na cieszenie się swoim pierwszym wygranym pojedynkiem w tej sali, bowiem dziwny gwieździsty Pokemon liderki już czekał na swojego przeciwnika. Nie było dla Ciebie niczym dziwnym iż użyłaś swojego małego pomocnika by dowiedzieć się czegoś więcej o nieznanym Ci pokemonie, dzięki czemu już po chwili byłaś mądrzejsza o parę słów wypowiedzianych przez Dextera.
- Staryu, Pokemon Rozgwiazda. Te Pokemony można spotkać w licznych grupach nieopodal morskich brzegów. W nocy, kryształ na środku jego ciała świeci na czerwono.
Cytat :

Staryu
Lv. 17
Natura: Uparty
Po chwili zastanowienia wiedziałaś już jaki z twoich Pokemonów będzie odpowiedni do walki z Staryu. Kiedy rzuciłaś przed siebie UltraBall wyszła z niego spowita białym światłem Naria, która przeciągnęła swoje długie ciało i rozejrzała ciekawa wokół. Jednak nie musiałaś jej przypominać gdzie się znajdujecie i że właśnie przyszedł czas na jej walkę! Smoczyca dzielnie wykonała twoje dzielne polecenie, a Staryu został trafiony elektryczną falą która uniemożliwiła mu wykonanie Water Pulse. Oboje razem z Dratini nie traciłyście czasu tylko przeszłyście do kolejnego ruchu. Co prawda lodowy atak nie wyrządził za dużo szkód wodnemu przeciwnikowi, ale teraz nie będzie mógł się już schować pod wodą! Czując niesamowity zastrzyk energii po tym jak udało Ci się wygrać pierwszą turę znacznie pewniej wypowiadałaś kolejne polecenia skierowane ku twojej podopiecznej. Kiedy Staryu był gotowy zaatakować, w twojego Dratini uderzył silny Water Pulse i chodź odrzucił on Narię w tył, przez co wąż poślizgnął się na lodowej arenie, udało jej się w pore zatrzymać! Gdyby nie to z pewnością zaraz oberwała by kolejnym Water Pulse! Naria nie odpuszczała przeciwnikowi uderzając swoim elektrycznym ciosem, który dał się poważnie we znaki wodnej gwieździe! Widziałaś po twarzy liderki iż jest ona zadowolona z trafienia na tak zawziętą przeciwniczkę jak ty! Jakie emocje rysowały się na twarzy Stevena? Tego wiedzieć nie mogłaś! Przynajmniej nie teraz! Kolejne uderzenie Thunderboltem przerwało sprytne posunięcie jakm było Recover dzięki czemu wyszłaś zwycięsko także z drugiego pojedynku!
7% 0%
Cytat :
Naria: +2lv 20%
Sonny poznaje Dragon Rage!
Respekt +5 ptk[/i]
Ruda dziewczyna widząc swoją porażkę wróciła Staryu do kuli dziękując jej za pojedynek. Naria zaś mimo iż była zmęczona zaciętą walką z przeciwnikiem odwróciła w twoją stronę swój łepek i zapiszczała słodko. Chciałaś podejść bliżej niej by chwycić swojego dzielnego Pokemona, ale poczułaś na ramieniu dłoń Stevena. Delikatnie zerknęłaś w jego stronę, na co mężczyzna uśmiechnął się i ucałował Cię w policzek.
- Nagroda. Świetnie sobie poradziłaś.
Powiedział, a w tym czasie ty ujrzałaś pod swoimi nogami trochę niezadowoloną Narię. Widząc obrażoną minę smoczycy Steven zaśmiał się cicho.
- Tak, ty też byłaś wspaniała.
Już po chwili stała przy tobie Liderka z małym pudełeczkiem w rękach, w nim zauważyłaś małą odznakę wyglądająca jak kropla wody.
- Oto twoja odznaka za pokonanie mnie w walce. Jestem pod wrażeniem twoich umiejętności. Ale czego mogłam się spodziewać po kimś, kto trenuje razem z mistrzem! Powodzenia w zdobywaniu dalszych odznak.
Jak tylko odebrałaś odznakę, Misty wręczyła Ci też symboliczną sumę pieniędzy dodając przy tym, że masz się nie przejmować tylko brać, bo liga sponsoruje!
Cytat :
Nagroda: 3.000$


.: dream team in progress :.
• Ponyta • Ralts • Vivillon •
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Celestia
Mistrz Regionu
avatar

Napisanych : 2177
Dołączył : 23/03/2014
Wiek : 24
Skąd : Łódź

PisanieTemat: Re: Gra Celestia   Pon 24 Lis 2014, 12:45

Dopiero pożegnałam Sonnego, a już musiałam skupić swoją uwagę na kolejnej walce. Naria była bardzo zdolnym i dzielnym stworzeniem, dlatego ani przez chwilę nie wątpiłam w jej wygraną. Choć mogło być różnie, podświadomie czułam, że damy sobie radę.
Wpatrywałam się w poczynania mojej towarzyszki będąc jednocześnie bardzo dumną z jej walki. Robiła wszystko, co jej kazałam z niewątpliwą gracją. Zawsze wiedziałam, że Dratini to naprawdę niezwykły gatunek, lecz nigdy nie sądziłam, że będzie mi dane trenować jedną z jego przedstawicielek. W sumie, gdyby nie niezwykły prezent od taty, mogłabym jedynie o tym marzyć.
Na samą myśl o ojcu poczułam smutek. Nie widziałam go od wielu lat, nawet nie pamiętałam już jego twarzy. Nie miałam pojęcia czemu zniknął, czemu odszedł. Mama najprawdopodobniej również nie wiedziała, co się stało. Pamiętam tylko, jak bardzo płakała i jaka była smutna. To wszystko sprawiło, że nie mogłam, nie chciałam kochać ojca i za nim tęsknić. Jeden prezent nie naprawi lat samotności i smutku. To było pewne. Nadal jednak nie wiedziałam, czemu przysłał mi Narię, ale byłam pewna, że udowodnię mu jak wspaniałego pokemona się pozbył!
Walka toczona z Misty ukazywała prawdziwą naturę mojego smoka. Uśmiechałam się pod nosem zdając sobie sprawę, jak wspaniałym będzie pokemonem za kilka lat, gdy już ją wytrenuję.
Po wygranej rundzie wyciągałam już ręce w stronę mojego pokemona, by go wytulać i wycałować za wspaniałą walkę. Tymczasem jednak coś, a raczej ktoś przerwał mi tę czynność. Poczułam męskie dłonie Stevena i aż zadrżałam mimowolnie odwracając twarz w jego stronę. Na buziaka zareagowałam jedynie ogromnym rumieńcem, który był w takiej sytuacji dosyć oczywisty. Zawsze byłam wstydliwa, a całowanie, chociażby w policzek, przy innych ludziach należało do najwyższego stadium wstydu, jaki mogłabym czuć. No, prawie.
Zaśmiałam się pod nosem i szybko wyciągnęłam ręce do Narii, żeby wynagrodzić jej czekanie na nagrodę. Gdy tylko pokemon pojawił się w moich ramionach wtuliłam twarz w jego skórę i ucałowałam w łepek.
- Dobra robota, Naria. Teraz należy ci się odpoczynek. – Powiedziałam cofając pokemona do UltraBalla. Podniosłam się widząc zbliżającą się do nas liderkę. Chrząknęłam zestresowana, ale jednocześnie uśmiechałam się podekscytowana. Nadal nie do końca wierzyłam, że zdobyłam już drugą odznakę!
- Dziękuję. – Powiedziałam nieśmiało odbierając przedmiot i przyglądając mu się przez chwilę. Odznaka błyszczała w świetle i przykuwała mój wzrok. Po chwili jednak schowałam ją do pudełeczka, kładąc obok pierwszej, jaką zdobyłam. A więc pokonałam już Brocka i Misty! Kto będzie kolejny?
Nieśmiało złapałam Stevena za rękę i ścisnęłam delikatnie szukając wsparcia. Zdecydowanie dużo rzeczy mi się ostatnio udało, a to wszystko od momentu, w którym poznałam sławnego pana Stone’a! Na samą myśl, że niedługo znów się rozstaniemy chciało mi się płakać.
- O tak, Steven zdecydowanie przynosi wiele szczęścia. – Powiedziałam cicho czując jak różowieją mi policzki. Zaśmiałam się pod nosem, a kątem oka obserwowałam twarz czempiona. Uwielbiałam na niego patrzeć, a podczas pojedynku z Misty nie miałam na to zwyczajnie czasu. Poza tym, niedługo nie będę miała możliwości!
- Och, naprawdę nie trzeba… – Zaprotestowałam na widok pieniędzy, lecz gdy rudowłosa dziewczyna wytłumaczyła, że Liga stawia wzięłam gotówkę bez zbędnego marudzenia. Uśmiechnęłam się jeszcze raz i pomachałam na pożegnanie dziewczynie. A potem wyszłam z sali ciągnąc za sobą Stevena. Kiedy byłam już na zewnątrz rzuciłam mu się na szyję nie mogąc już dłużej ukrywać podekscytowania.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szkot
Mistrz Regionu
avatar

Napisanych : 3065
Dołączył : 23/03/2014
Wiek : 28
Skąd : Ayr, Scotland

PisanieTemat: Re: Gra Celestia   Wto 25 Lis 2014, 18:35

Zdecydowanie dwie odznaki wyglądały znacznie lepiej niż jedna! Lecz teraz potrzebować będziesz jeszcze 6 i będziesz mogła startować w zawodach Ligii Kanto. Poradzisz sobie! Sama już wcześniej zdecydowałaś o udziału w tych zawodach, a następnie podbić sąsiednią ligę! Bardzo ambitny plan, ale dla odważnych świat należy! Teraz tym bardziej będziesz się starać by zająć jak najwyższą pozycję w turnieju swojego rodzimego regionu, przecież pan champion liczy na Ciebie! Czy to nie była odpowiednia motywacja? Gdy rzuciłaś się Stevenowi w ramiona, mężczyzna chwycił Cię w pasie obracając się wokół własnej osi.
- Moja mała Tia, a taka zdolna!
Zaśmiał się cicho stawiając Cię na ziemi i gładząc po policzku. Po chwili Stone chwycił twoją dłoń i udaliście się na skraj miasteczka. Wiedziałaś, że będzie musiał się z tobą pożegnać, jednak chyba i on nie chciał robić przedstawienia na środku tłocznej uliczki! Jak widać woda sodowa nie uderzyła mu do głowy i nie lubił robić zbędnego zamieszania wokół własnej osoby. Kiedy szliście przez Cerulean mijaliście parę osób które odwracały głowy, szeptając między sobą czy to na pewno Steven czy nie. Na całe szczęście nikt nie zaczepił was by upewnić się co do torzsamości mistrza Hoenn. Kto wie, może jeśli wygrasz dużą ilość pokazów, kiedyś i na Ciebie będą ludzie patrzeć z takim podziwem? Czas pokaże.
Po niedługim spacerze znaleźliście się tuż za wielką drewnianą tablicą "Witamy w Cerulean", Nessie otarła się o nogę Stevena cichutko mrucząc przy tym w sposób iście charakterystyczny dla niej. Stone spojrzał na nią, a następnie kucnął głaskając ją za uszkiem.
- Będziesz mieć na nią oko, prawda Ness?
- Espiii ooon!

Odpowiedziała twojemu partnerowi, a następnie usiadła przy twojej nodze, machając przy tym delikatnie swoim ogonem. Stone westchnął wstając, rozprostowując nogi i objął Cię mocno w pasie.
- Uważaj na siebie. Jak tylko będę mógł, to wrócę do Ciebie.
Uśmiechnął się delikatnie, nachylając głowę by móc Cię mocno pocałować. Aż przyjemne dreszcze przeszły Cię po plecach! Jak tylko Steven przerwał pocałunek, cmoknął Cię jeszcze w nosek a następnie podał na karteczce jakiś numer.
- To numer mojego prywatnego PokeNava. Pisz do mnie, kiedy tylko będziesz chciała. I pamiętaj. Za parę dni oglądaj moją walkę.
Zaśmiał się, pieszczotliwie czochrając twoje włosy i puszczając Cię wolno. Mężczyzna odwrócił się wypuszczając z kuli swojego Skarmory, widziałaś iż chciał na niego wsiąść i odlecieć. Jednak Stone odwrócił się, patrząc Ci w oczy jednocześnie uśmiechając się smutno. Widać dla niego to rozstanie też było ciężkie! Trener stalowych Pokemonów ściągnął z palca jeden ze swoich pierścieni a następnie założył Ci na pasujący palec. Co prawda on nosił go na małym palcu, ale u Ciebie pasował na serdeczny. Cóż... teraz wyglądało jakbyście byli zaręczeni!
- Trzymaj się, Tia.
Ucałował Cię jeszcze raz, a następnie wsiadł na swojego Pokemona odlatując po chwili. Musiał jak najszybciej dostać się do najbliższego portu by wrócić na czas do Hoenn.


.: dream team in progress :.
• Ponyta • Ralts • Vivillon •
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Celestia
Mistrz Regionu
avatar

Napisanych : 2177
Dołączył : 23/03/2014
Wiek : 24
Skąd : Łódź

PisanieTemat: Re: Gra Celestia   Czw 27 Lis 2014, 14:59

Dwie odznaki zdobyte tak szybko jedna po drugiej dodawały mi pewności siebie. Wiedziałam jednak, że nie mogę wpaść w samo zachwyt. Wielu rzeczy jeszcze nie umiałam, nie wiedziałam. Było przede mną mnóstwo pracy i treningu, ale wiedziałam, że dam sobie radę. Wiedziałam, że nie mam innego wyjścia. Liczyło na mnie zbyt dużo osób, żebym mogła się teraz poddać. Miałam swój cel i musiałam go osiągnąć. I choć część mnie chciała być już teraz w Johto, rozum podpowiadał mi, że powinnam zaczekać. Na spokojnie podróżować po regionie, zdobywać odznaki i wystartować w turnieju Kanto. By być kimś, gdy na mojej drodze znów pojawi się Rei, bądź co gorsza – mój ojciec. W takich chwilach zastanawiałam się, czy coś by się zmieniło, gdybym wyruszyła w podróż kilka lat wcześniej. Czy nie byłam już za stara na podbijanie pierwszych sal? Moi przyjaciele mieli za sobą już jakieś sukcesy, podczas gdy ja dopiero zaczynałam.
Poza tym, sam Steven na pewno wolałaby mieć przy sobie kogoś, kto coś znaczy w świecie Pokemon. Kogoś, kim mógłby się pochwalić. Choć dobrze wiedziałam, że sławy pana czempiona na pewno nie przebiję. A przynajmniej – nie tak łatwo, jakbym chciała. Wirując w powietrzu zaśmiałam się perliście i przytuliłam mocniej do szyi mężczyzny. Choć nigdy wcześniej nie przeżywałam podobnych chwil, coraz mniej skrępowania czułam. Choć faktycznie, wzrok przechodniów bardzo mnie peszył.
- Oj, już bez przesady! Aż taka zdolna to ja nie jestem. – Powiedziałam głaszcząc go po policzku. Przez chwilę wpatrywałam się w jego oczy uśmiechając się pod nosem, odrobinę smutno. Wiedziałam bowiem, że zostało nam bardzo mało czasu razem i na samą myśl ściskało mnie w żołądku. Sama nie mogłam uwierzyć w to, że dopiero kilka dni temu się poznaliśmy, dopiero co zaczęliśmy razem podróżować. Dopiero co byliśmy razem w moim rodzinnym domu!
Gdy złapał mnie za dłoń i prowadził do wyjścia z miasteczka, nogi miałam ciężkie jak kamienie. Sunęłam się wzdychając przy tym cicho, ale jednocześnie uśmiechając się do Stevena. Nie chciałam by widział, że nie jestem szczęśliwa. Wiedziałam bowiem, że to tylko stan przejściowy. Niedługo po tym, jak Stone obroni swój tytuł, wróci do mnie i znów będziemy razem podróżować! A może właśnie nie byłam tego taka pewna? Może dlatego byłam smutna? Sama nie wiedziałam, co myśleć o swoich własnych odczuciach.
Kiedy ludzie, których mijaliśmy szeptali zaśmiałam się w myślach. To była sława, którą Steven zyskał zostając czempionem pokemonów stalowych. Być może kiedyś za mną też będą się tak odwracać i szeptać między sobą, niepewni, czy to naprawdę ja. Być może i do mnie będą podchodzili ludzie, chcąc dowiedzieć się, jaka jestem i czy dam im autograf. Na szczęście tutaj, w Cerulean nikt nie był na tyle wścibski by przerwać nasz spacer, naszą dosyć wyjątkową chwilę. Zacisnęłam dłoń mocniej, jakby nie chcąc go puścić. W duchu sama się z siebie śmiałam. Cóż zrobił ze mną jeden mężczyzna w zaledwie kilka dni? Czyżbym aż tak bardzo wpadła?
Widząc reakcję Nessie zrozumiałam, że nie tylko ja będę za Stevenem tęsknić. Espeon naprawdę pokochała Stone’a i było to widać na każdym kroku. Miał chłopak rękę do pokemonów, to mu trzeba było przyznać. Szybko klęknęłam obok nich i zaczęłam głaskać moją przyjaciółkę po plecach. Spojrzałam na czempiona i zaśmiałam się pod nosem. Wtedy Steven się podniósł, a ja zaraz za nim.
W jego objęciach czułam się taka malutka, taka bezradna. Mimo to, nie chciałam z nich uciekać ani przez chwilę. Przymknęłam oczy, objęłam go mocniej i wdychałam jego zapach, starając się zapamiętać każdy, najdrobniejszy szczegół. Tak, żeby wystarczyło mi to na czas rozłąki. Bo w sumie nie wiedziałam, czy to potrwa kilka dni, tygodni czy może dłużej. Kto wie, czy nie ustawiła się tam już do niego dosyć spora kolejka chętnych na tytuł czempiona? Czy i ja kiedyś się z nim zmierzę? Kto wie!
- Ummm, będę. – Powiedziałam cicho nadal wtulając twarz w jego klatkę piersiową. - Ty też na siebie uważaj. Nie zatrzymuj się po drodze w niebezpiecznych miejscach, jedz zdrowo i wracaj do mnie szybko. – Mruknęłam na jednym wdechu. Po chwili jednak odsunęłam się nieznacznie spoglądając na jego twarz. Uśmiechnęłam się delikatnie, chociaż w oczach zaczęły zbierać mi się drobne łzy.
- I ani mi się waż przegrać. – Pogroziłam mu palcem śmiejąc się przy tym. Dla mnie było oczywistym to, że wygra. Mogło być wielu wspaniałych trenerów, ale w moich oczach Steven na zawsze pozostanie czempionem.
Pocałunek sprawił, że zadrżałam lekko i jeszcze bardziej nie chciałam się z nim rozstawać. W przypływie emocji zarzuciłam mu ramiona za szyję i pocałowałam go jeszcze raz, nie pozwalając mu się odsunąć tak szybko. Gdy tylko zabrakło mi powietrza odsunęłam się, czując jak na moich policzkach pojawia się rumieniec. Nic nadzwyczajnego, zapewne Steven zdążył już do tego przywyknąć, a jednak… Nadal coś.
- Och, w końcu będziesz miał mnie dosyć. – Zaśmiałam się biorąc karteczkę i studiując uważnie numer jego PokeNava. Szybko wyciągnęłam z kieszeni kawałek papieru i naskrobałam na nim swój numer długopisem, który wystawał mi z torby.
- Pewnie napiszę pierwsza, bo nie wytrzymam zbyt długo, ale… To na wszelki wypadek. – Mruknęłam rumieniąc się jeszcze bardziej. Zachowywałam się dosyć komicznie, zdawałam sobie z tego sprawę. Mimo to chciałam, żeby miał mój numer.
Widząc Skarmorego uśmiechnęłam się tylko i pogłaskałam pokemona po skorupie. Bardzo polubiłam stalowe stworzenia Stevena, wszystkie były spokojne, a jednocześnie bardzo kochane. O mało nie złapałam Stone’a za rękę, gdy tylko skierował swoje  kroki w stronę latającego pokemona. Jednak on jeszcze się odwrócił. Widząc jego minę poczułam uścisk w żołądku i podeszłam do niego bliżej, całkowicie automatycznie. Przez chwilę nie wiedziałam, co się działo. Zakręciło mi się w głowie od nadmiaru zdarzeń i ostatecznie ujrzałam tylko, że mam na palcu pierścionek Stevena. Otworzyłam szerzej usta lecz nic nie powiedziałam. Uśmiechnęłam się przysuwając dłoń do siebie.
- Umm. Powodzenia! – Powiedziałam machając na pożegnanie. Chwilę później, gdy już zniknął mi z pola widzenia westchnęłam cicho i uklęknęłam przy Nessie, głaskając ją po pyszczku. Cały czas wpatrywałam się w pierścionek, który dostałam i czułam, jak łzy spływają mi po policzkach.
- Ależ masz głupią przyjaciółkę. – Powiedziałam do lisiczki pociągając nosem. Po chwili zaczęłam się śmiać sama z siebie i otarłam łzy.
- No, musimy jak najwięcej trenować. Tak, żeby Steven mógł być z nas dumny, gdy wróci! – Powiedziałam i usadowiłam swój zadek na najbliżej znajdującym się kamieniu. Szybko wstukałam numer z karteczki do PokeNava i spojrzałam przy okazji na mapę. Dokąd teraz miałam iść? Gdzie było najbliższe miasto, w którym odbywały się pokazy albo znajdowała sala z kolejną odznaką? Tym musiałam się teraz kierować.
Przy okazji pogrzebałam trochę w torbie i zorientowałam się, że mam przy sobie kilka smakołyków. Wypuściłam więc Abbadona, Arniego, Narię i Sonnego. Każdemu z nich dałam po jednym Rare Candy, żeby wzmocnić ich siły.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szkot
Mistrz Regionu
avatar

Napisanych : 3065
Dołączył : 23/03/2014
Wiek : 28
Skąd : Ayr, Scotland

PisanieTemat: Re: Gra Celestia   Pon 15 Gru 2014, 18:42

Pożegnania chyba dla nikogo nie były proste. Przez chwilę zastanowiłaś się nad tym, czy czasem ojciec nie żegnał się z twoją mamą? Może ona wiedziała, dlaczego nie było go z wami, lecz ból po rozstaniu był tak ogromny że wolała go zwyczajnie wymazać ze swoich wspomnień? Może kiedyś będziesz miała okazję sama zapytać ojca, jak to się stało, że nie było go przy tobie kiedy wracałaś z podwórka z pozdzieranymi kolanami? Jednak na chwilę obecną serce ściskało Ci się z bólu, a oczy zaszły Ci łzami przez które nieco gorzej widziałaś znikającego na horyzoncie Stevena. Właściwie jak to się stało, że w tak krótkim okresie między wami narodziło się tak silne uczucie? Czy to było przeznaczenie, zauroczenie? Jedno było pewne, wpadłaś po uszy i nie miałaś najmniejszego zamiaru leczyć się z choroby zwanej miłością.
Kiedy pogłaskałaś po policzku swoją Nessie, ta cicho zamruczała lecz po chwili zmarszczyła czoło i ruszyła mocno główką, a następnie delikatnie klepnęła Cię ogonem w policzek. Chyba chciała Ci dać jasno do zrozumienia iż czas najwyższy wziąć się za siebie!
- Espi ooon!
Zawołała wykonując ręczny skok w przód, a następnie przechodząc parę kroków przed siebie, niezwykle dostojnym krokiem. Jednak kiedy Esepon zorientowała się iż stoisz w miejscu zastrzygła uszami, po czym odwróciła głowę ku tobie sprawdzając czy czasem znów się nie rozpłakałaś!
- Ioon...
Twoja przyjaciółka pokręciła głową, a następnie usiadła na trawie czekając aż skończysz dokarmiać pozostałych członków waszej drużyny. Razem z jasnym światłem przed tobą pokazał się Scyther, Aron, Dratini oraz Togepi. Z czego ten ostatni jeszcze przez chwilę spał, jednak Naria połaskotała go ogonkiem przez co maluszek się obudził.
- Toge, toge prrrii!
Zawołał malec podchodząc bliżej do Ciebie, i podobnie jak pozostali koledzy przyjął Rare Candy zjadając je.
Cytat :
Abbadon: +1lv
Arnie: +1lv
Arnie poznaje Metal Claw.
Naria: +1lv
Sonny: +1lv
Sonny poznaje Encore.
Nessie zainteresowana całym zamieszaniem podeszła bliżej was, i niczym starsza siostrzyczka podała Sonnemu swój ogon by ten nie przewrócił się. Zaś uradowany Togepi podniósł się z trawy i nagle... zaczął świecić jasnym światłem! Widziałaś wcześniej ten błysk tylko dwa razy, ale już dobrze wiedziałaś co on znaczy! Twój mały Sonny dorósł! Zauważyłaś jak ciało Pokemona zrobiło się znacznie wyższe choć wciąż był niewielkim Pokemonem. Jak tylko światło rozproszyło się ujrzałaś całkiem nieznanego Ci Pokemona!
- Togeee!
Stworzonko potrząsnęło główką po czym spojrzało na swoje plecki delikatnie machając skrzydełkami jakie teraz posiadał i podleciał ostrożnie w górę prosto w twoje ramiona, przytulając się do twojego policzka.
- Toge tiik!
Cytat :
Sonny ewoluował w Togetic!
Sonny poznaje Magical Leaf oraz Fairy Wind.


.: dream team in progress :.
• Ponyta • Ralts • Vivillon •
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Celestia
Mistrz Regionu
avatar

Napisanych : 2177
Dołączył : 23/03/2014
Wiek : 24
Skąd : Łódź

PisanieTemat: Re: Gra Celestia   Nie 28 Gru 2014, 15:58

Nikt nie lubił pożegnań, to było pewne. Ja nie znosiłam ich w szczególności, gdyż w swoim życiu zdążyłam rozstać się z wieloma osobami. Zaczęło się od znikającego ojca, przeszło na grupkę przyjaciół, Reia, a teraz dotyczyło także Stevena. Choć to ostatnie pożegnanie, na całe szczęście, nie oznaczało długiej rozłąki, nadal wewnątrz czułam smutek i żal. Nie wiedziałam, czy mama wiedziała coś o powodach odejścia taty, nie wiedziałam nawet, czy zdążyła się z nim pożegnać. Dla mnie cała ta sytuacja była jedynie zamazanym wspomnieniem, jakie pozostało po dziecięcych latach. Jednego dnia bawiłam się z tatą na tyłach domu, drugiego już go nie było w okolicy. Pamiętałam za to łzy i smutek, jaki zapanował w naszym domu i jak długo zajęło nam dojście do normalności. Jak tak teraz sobie myślę, mama musiała być bardzo samotna, gdy wyruszyłam w swoja podróż pokemon. Tym razem, choć miała swoją hodowlę, została całkowicie sama. To właśnie z jej powodu nie ruszyłam w podróż z Reiem i Mirą. To właśnie dla mamy porzuciłam przyjaciół i doprowadziłam do kolejnego rozstania. Cały czas czułam wyrzuty sumienia, że zostawiłam ją samą, jednak nic już nie mogłam na to poradzić. Serce kazało mi wyjść z domu i... odnaleźć Reia.
Miałam wiele marzeń, które powstały w mojej głowie w przeciągu ostatnich tygodni. Zostać najlepszym trenerem eeveelucji, wziąć udział w lidze Kanto potem w lidze Johto. Zdecydowałam się nawet na udział w zawodach koordynatorskich! Jednak musiałam przyznać, że wszystko zaczęło się od jednego, dosyć trywialnego marzenia. Dogonić Reia, tak powiedziałam mamie. Sama jednak wiedziałam, że nie chodzi tylko o dogonienie go. Chciałam naprawić naszą więź, to co nas łączyło, zanim zdecydowałam się zaprzepaścić wszystko pozostaniem w Cerulean. Sama nie rozumiałam czemu na wieść o związku Reia i Miry zakuło mnie serce. Nie wiedziałam też czemu poczułam smutek, choć nie do końca zdawałam sobie z tego sprawy. Wiedziałam natomiast, że jeżeli nie dogonię moich przyjaciół, już nigdy nic nie będzie takie samo.
Tymczasem jednak doszło do kolejnego rozstania. Steven Stone był mężczyzną niezwykłym, wiedziałam to od pierwszego spotkania z nim. Nie sądziłam jednak, że zakocham się w nim tak szybko i że moje uczucie zostanie odwzajemnione. Nigdy wcześniej nie miałam chłopaka, nie czułam też tego całego zauroczenia do nikogo innego. Wszystko było dla mnie nowe i musiałam być bardzo niezdarna, jemu jednak zdawało się to nie przeszkadzać. Gdy odleciał na swoim Skarmorym odetchnęłam tylko i szybko doprowadziłam się do porządku. Nie mogłam przez wieki przezywać jednego, krótkiego rozstania. Jedyne, co mogłam teraz zrobić to ruszyć w dalszą podróż i przy najbliższej okazji obejrzeć pojedynek Stvena.
Gdy moje pokemony zjadły to, czym je poczęstowałam, pogłaskałam każdego z osobna po łebku i kazałam im wrócić do PokeBalli. Przy sobie pozostawiłam jedynie Nessie i Sonnego, których towarzystwo dodawało mi otuchy. Już miałam ruszyć dalej, gdy zauważyłam, ze z Togepi dzieje się coś niezwykłego. Wiedziałam już, do czego to wszystko zmierza i pełna radości klasnęłam w ręce.
- Ach! - Wykrzyknęłam zadowolona i od razu podeszłam do mojego maleństwa. Wzięłam go na ręce i ucałowałam w pyszczek przytulając go do swojego policzka.
- No popatrz! Jak ty ślicznie wyrosłeś. Steven będzie z ciebie bardzo dumny. - Dodałam i posmyrałam zarówno Sonnego jak i Nessie po główkach. Szybko zeskanowałam nową formę mojego przyjaciela, by dowiedzieć się o niej czegoś więcej i bez dalszego użalania się nad sobą ruszyłam w podróż. Świat pokemon czekał na mnie otworem, a ja powinnam jak najszybciej dotrzeć do kolejnego miasta. Kto wie, co mnie tam czeka?



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szkot
Mistrz Regionu
avatar

Napisanych : 3065
Dołączył : 23/03/2014
Wiek : 28
Skąd : Ayr, Scotland

PisanieTemat: Re: Gra Celestia   Pon 05 Sty 2015, 19:11

Uradowana trzymałaś w rękach doroślejszą formę swojego kochanego Sonnyego. Jak to się stało, że mimo iż malec jest dopiero od paru dni pod twoją opieką udało mu się ewoluować! Czyżby osiągnął już potrzebną ku temu liczbę doświadczenia, czy podobnie jak Nessie musiał być odpowiednio szczęśliwy? Tak czy inaczej, zapewne kiedy Steven dowie się o tym fakcie będzie uradowany! Jakby nie było, to on był przy tym jak z jajka wykluł się mały Togepi, prawda? Sonny spojrzał na Ciebie uradowany, a gdy zobaczył że wyciągasz PokDex delikatnie wysunął się z twoich objęć i odleciał kawałek tak byś nie miała większych problemów z zeskanowaniem Pokemona. Trzymane przez Ciebie urządzenie zapiszczało, a po chwili powiedziało następujące informacje.
- Togetic, Pokemon Szczęście. Wyższa forma Togepi. Mówi się, że ten Pokemon przynosi szczęście i radość. Kiedy spotyka osobę o czystym sercu, będzie jej wierny na dobre i na złe, dzieląc z nią swoją radość. Potrafi latać bez poruszania skrzydłami.
Słysząc co ma do powiedzenia na jego temat mała encyklopedia, Sonny zaśmiał się cicho i starał się zrobić beczkę w powietrzu, jednak w połowie lotu zachwiał się i niemalże upadł. Całe szczęście jeśli chodziło o opiekę nad swoimi Pokemonami, wykazałaś się całkiem szybkim refleksem przez co udało Ci się złapać Sonnyego na ręce nim spadł na ziemię. Zauważyłaś też, że Nessie odetchnęła głośno z wyraźną ulgą kiedy zobaczyła iż Togetic jest bezpieczny w twoich ramionach. Nie czekając już ani chwili dłużej ruszyłaś na spotkanie nowych przygód.
Znajdowałaś się obecnie na drodze nr 5, co prawda nie bardzo wiedziałaś, gdzie możesz nią dojść, ale nie dowiesz tego jeśli będziesz stała w miejscu! Tak więc rozpoczęłaś kolejną wędrówkę w towarzystwie swoich Pokemonów, a z tego co udało Ci się zaobserwować Nessie jak i Sonny nie mogli się doczekać, jakie przygody na was czekają. Musiałaś przyznać, że spacerowało Ci się całkiem przyjemnie, nie było ani za ciepło, a delikatny wiatr co jakiś czas przyjemnie głaskał Cię po twarzy. Po pewnym czasie, zauważyłaś stojący przy drodze uroczy domek, wokół którego prócz niewielkiego pola słoneczników była spora zagroda.
Na dachu owego domku siedziało parę Pidgeyów, które jak tylko Cię zobaczyły odleciały w tylko sobie znanym kierunku. Domek wyglądał na należący do ludzi, którzy musieli bardzo kochać naturę i żyli z nią w sporej harmonii. Im byłaś bliżej domku, tym więcej szczegółów byłaś w stanie dostrzec, takich jak doniczki z gracideą na parapecie czy spokojnie pasące się Pokemony w wcześniej wspomnianej zagrodzie.
Nigdy wcześniej nie widziałaś Pokemonów takie jak te. Spokojnie podeszłaś do ogrodzenia by przyjrzeć im się z bliska, kiedy zauważyłaś iż dwa z nich zaczęły przepychać się rogami. Musiałaś przyznać iż była to niezwykła prezentacja siły tych Pokemonów! Jednak kiedy starcie robiło się ostrzejsze rozdzielił ich inny byk, który różnił się od pozostałych. Na jednym z jego rogów przywiązana była czerwona wstążka i narysowane jakieś znaki. Mimo ich jego towarzysze się stawiali, udało mu się załagodzić sytuację. Nessie oparła się przednimi łapkami o średni szczebel ogrodzenia wychylając główkę poza nie, tak z czystej ciekawości.
- Robią wrażenie, co nie?
Usłyszałaś jakiś męski głos dochodzący od stony domku.


.: dream team in progress :.
• Ponyta • Ralts • Vivillon •
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Celestia
Mistrz Regionu
avatar

Napisanych : 2177
Dołączył : 23/03/2014
Wiek : 24
Skąd : Łódź

PisanieTemat: Re: Gra Celestia   Czw 22 Sty 2015, 12:59

Przez dłuższą chwilę przyglądałam się jeszcze mojemu małemu Sonny'emu, który zrobił się troszkę większy. Zaśmiałam się widząc, jak ładnie pozuje przed skanerem i wysłuchałam informacji o nowej formie pokemona. Aż zapiszczałam pod nosem słysząc, jak kochane to było stworzenie. Chwilę później jednak o mało nie odstałam zawału serca. Nie wierząc własnym oczom, a przede wszystkim we własną koordynację ruchową, wpatrywałam się z dopiero co złapanego Togetica.
- Ufff. - Westchnełam tylko cicho i pogłaskałam oba pokemony po głowach. Cóż, kochane z nich były stworzenia.
Nim ruszyłam dalej rozejrzałam się jeszcze po otoczeniu, potem spojrzałam na Nessie i położyłam jej na głowie Sonnego. poprosiłam, żeby się nie ruszała i usiadłam koło niej. Po chwili wyciągnęłam PokeNav i skierowałam w naszą stronę aparat robiąc sobie selfie z kochanymi poekmonami. Gdy wszystko było gotowe, napisałam treść wiadomości starając się przy tym nie śmiać.
Cytat :
Maleństwo tak szybko dorasta! :"DDDDDD
Po wszystkim wpisałam numer Stevena i jednym ruchem palca wcisnęłam przycisk wyślij. Cóż, nie chciałam mu przeszkadzać w pracy, ale nie mogłam pozostawić tego bez komentarza! Chciałam, żeby wiedział o ewolucji maleństwa, które od niego dostałam.
Ruszyłam dalej z Sonnym na ręku i Nessie idącą obok mnie. Zdążyłam jeszcze sprawdzić na mapie swoją lokację, choć zbyt wiele mi to nie powiedziało. Droga numer pięć nie wygladała źle, więc nie zamierzałam z niej schodzić. Gdzieś w końcu musiałam dotrzeć, a przecież w wielu miastach znajdowali się liderzy. Pokazy koordynatorów też na pewno gdzieś się odbywały i w końcu będę miała szansę zdobyć kolejną wstążkę.
Pogoda była wspaniała, musiałam przyzać, że wręcz idealna na taką podróż. Co jakiś czas spoglądałam na pierścień, który dostałam od Stevena i bawiłam się nim z lekkim uśmiechem na ustach. Niby minęło dopiero kilka godzin od naszego rozstania, a ja czulam się tak, jakby minęły tygodnie. Musiałam być jednak cierpliwa i kibicować mu w nadchodzącej walce. Choć podświadomie nei wyobrażałam sobie jego porażki. Czyżbym aż tak była w niego zapatrzona?
Tymczasem moim oczom ukazało się pole słoneczników, na widok którego uśmiechnęłam się szerzej. Podeszłam bliżej zagrody i przyglądałam się ogromnym pokemonom, które choć nie należały do uroczych, były bardzo piękne. Właściwie, nawet takie duże, niepozorne stworzenie moglo być wyjątkowe. Przekonałam się poznając pokemony Stevena. Może i były całe ze stali, ale serduszka miały naprawdę szlachetne i cieplutkie. Przez chwilę przyglądałam się walczącym ze sobą bykom i aż otworzylam usta ze zdumienia. Pokemony zdecydowanie miały mnóstwo siły! Dopiero gdy zwrócił Ogam uwagę na osobnika stojącego dalej, wyróżniającego się spośród całej gromady zaśmiałam się pod nosem. Wyglądał dosyć uroczo z tą wstążką na rogu i namalowanymi znakami. Wyciągnęłam PokeDex i szybko go zeskanowałam, chcąc dowiedzieć się, cóż to był za rodzaj pokemona.
Głos nieznajomego sprawił, ze od razu odwróciłam się w jego stronę. Uśmiechnęłam się lekko zarumieniona, tak to już ze mną bywało, gdy spotykałam kogoś nieznajomego.
- Ogromne wrażenie! - Powiedziałam z entuzjazmem i podeszłam bliżej. - Prawda Sonny, Nessie? - Zapytałam swoich towarzyszy, którzy na pewno też podziwiali mocarne stworzenia w zagrodzie.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szkot
Mistrz Regionu
avatar

Napisanych : 3065
Dołączył : 23/03/2014
Wiek : 28
Skąd : Ayr, Scotland

PisanieTemat: Re: Gra Celestia   Czw 22 Sty 2015, 18:50

Oba twoje Pokemony zgodziły się z tym iż chodzące po zagrodzie stworzenia były niezwykle imponujące, nie tylko ze względu na ich masywną budowę! Kiedy skierowałaś PokeDex w stronę najbardziej charakterystycznego z nich, jednocześnie poczułaś w torbie wibracje swojego PokeNava. Czyżby twój mistrz odpisał?
- Tauros, Pokemon Dziki Byk. Kiedy przygotowuje się do ataku, agresywnie macha swoimi trzeba ogonami ostrzegając przeciwnika. Nie jest zadowolony tak długo, aż nie wyładuje swojej energii szarżując. Gdy nie może znaleźć godnego przeciwnika, atakuje drzewa.
Chłopak podszedł bliżej Ciebie i kucnął przed twoją Espeon delikatnie głaskając ją po łebku. Nessie jak widać pozwoliła mu na to, bo jak już wiedziałaś umiała wyczuć emocje ludzi, więc najwidoczniej chłopak nie miał złych zamiarów.
- To hodowla moich rodziców. Od lat kochają Taurosy i opiekują się nimi jak swoimi dziećmi...- powiedział podnosząc się z kucków i otrzepał spodnie.- Ach! Ale gdzie moje maniery! Jestem Toma. Miło mi poznać.
Uśmiechnął się do Ciebie, przeczesując dłonią swoje jasne włosy. Podobnie jak ty, chłopak delikatnie zaczerwienił się, widać było mu naprawdę głupio że zaczął opowiadać o swojej rodzinie nie przedstawiając się wcześniej! Zobaczyłaś iż byk którego zeskanowałaś zaczął powolnym krokiem zbliżać się do ogrodzenia i trącił pyskiem Tomę w policzek, chłopak zaśmiał się, głaskając zwierzę które spojrzało na Ciebie głośno wypuszczając powietrze z nozdrzy. Tego dźwięku trochę wystraszył się Sonny który wzleciał w górę i chował się za twoim ramieniem ostrożnie przyglądając się zwierzęciu.
- Widzę, że Zeus Cię polubił. To niezwykłe stworzenie... Jednak czegoś mu tu brakuje. Przygody. Gdyby tylko znalazł się trener któremu zaufa
Toma spojrzał na Ciebie swoimi zielonymi oczyma, a w tym samym czasie Zeus wychylił swój masywny łeb ponad ogrodzenie zbliżając się do Ciebie. Musiałaś przyznać, że to stworzenie budziło respekt! I choć poczułaś dreszcz na plecach to nie dałaś kroku w tył, a tylko delikatnie się skuliłaś, pozwalając Pokemonowi na powąchanie Cię, delikatnie dotykając zimnym nosem twojego policzka.
- No, Zeus. Nie wiemy czy nasza nowa koleżanka na takie poznawanie Ci pozwoli!
Zaśmiał się Toma, widać iż chciał coś jeszcze powiedzieć ale obok jego nogi pojawił się duży psi Pokemon, wglądający trochę groźnie. Usiadł się przy nodze zielonookiego cichutko warcząc.
- Och... Tak, tak! Pamiętam, że mieliśmy trenować. Zobacz Cerber, mamy gości. To Celestia i jej Pokemony, Espeon i Togetic


.: dream team in progress :.
• Ponyta • Ralts • Vivillon •
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Celestia
Mistrz Regionu
avatar

Napisanych : 2177
Dołączył : 23/03/2014
Wiek : 24
Skąd : Łódź

PisanieTemat: Re: Gra Celestia   Czw 22 Sty 2015, 20:02

Cały czas wpatrując się w niezwykłe pokemony wysłuchiwałam tego, co miał mi do powiedzenia PokeDex. Śmiałam się pod nosem w szczególności zwracając uwagę na wyróżniającego się osobnika. Miał w sobie coś przyciągającego, musiałam to przyznać. Zapewne, gdyby był na wolności chciałabym go złapać. Choć z drugiej strony, pewnie bałabym się do niego podejść, żeby go nie zdenerwować.
W tym czasie poczułam wibrację i momentalnie się zarumieniłam. Czyżby Steven odpisał mi tak szybko? Może nie podobało mu się to, że mu przeszkadzałam? Nie zamierzałam dłużej się tym męczyć, po prostu wyciągnęłam urządzenie i sprawdziłam, cóż to mogła być za wiadomość.
Przez chwilę przyglądałam się nieznajomemu chłopakowi twierdząc w duchu, że był całkiem przystojny. Widząc reakcję Nessie odetchnęłam z ulgą i mogłam w pełni zaufać nowo poznanemu trenerowi. Wiedziałam, że Espeon jest bardzo uzdolniona w wyczuwaniu emocji i zamiarów, dlatego też była idealną towarzyszką dla kogoś tak naiwnego, jak ja.
- Nic się nie stało! - Zapewniłam Tomę i uśmiechnęłam się szeroko. - Ja mam na imię Celestia, a to jest Nessie i Sonny. Podróżujemy z Cerulean. Nam również miło cię poznać, Toma. - Mówiąc to pogłaskałam Togetica po głowie i uśmiechnęłam się szerzej.
- To naprawdę wspaniałe stworzenia, nie dziwię się, że twoi rodzice poświęcają im tyle uwagi. - Mówiąc to cały czas wodziłam wzrokiem za tym jednym, jedynym Taurosem. W międzyczasie, kątem oka ujrzałam także rumieniec na twarzy chłopaka i zaśmiałam się w duchu. A więc nie tylko ja miewałam tego typu problemy! Być może dlatego poczułam pewnego rodzaju sympatię do Tomy i rozluźniłam się automatycznie. Zastanawiałam się ile mógł mieć lat, ale nie sądziłam by był ode mnie starszy. A jeżeli nawet, to nie dużo.
- Zeus? Ładne imię dla takiego stworzenia. - Powiedziałam nie przestając obserwować byka i uśmiechając się do niego. Miło było słyszeć, że tak niesamowite stworzenie mnie polubiło. - Przygody? A ty nie myślałeś o tym, by wziąć go ze sobą w podróż pokemon? - Zapytałam. Wydawało mi się to dosyć oczywiste, choć sama bardzo długo zwlekałam z własną podróżą. Teraz nie wyobrażałam sobie życia w domu, a przynajmniej nie cały czas. Owszem, chciałam wrócić do mamy i pomóc jej na hodowli, ale najpierw czekała mnie moja własna przygoda. Sama mama uważała, że powinnam wreszcie wyruszyć w świat i przeżyć to, co inni w moim wieku.
Podczas gdy Zeus zbliżał się do mnie, nie zmieniałam w ogóle pozycji. Czekałam aż obwącha mnie tym swoim wielkim noskiem, jednocześnie głaskając Sonnego, żeby się nie bał. Nie dziwiłam się, że Togetic był wystraszony - w końcu Tauros to bydle kilkadziesiąt razy większe od małego Szczęścia. Gdy tylko Zeus sapnął wyciągnęłam niepewnie rękę by pogłaskać go po pyszczku. Poruszałam nią jednak powoli, by w razie czego się wycofać. Nie chciałam go w końcu przestraszyć.
- Nie mam nic przeciwko, jeżeli tylko Zeusowi się to podoba. - Powiedziałam śmiejąc się pod nosem. Wtedy moją uwagę przykuł kolejny pokemon. Tym razem był to pies o dość groźnym wyglądzie. Zeskanowałam go jak tylko przestałam głaskać Taurosa.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szkot
Mistrz Regionu
avatar

Napisanych : 3065
Dołączył : 23/03/2014
Wiek : 28
Skąd : Ayr, Scotland

PisanieTemat: Re: Gra Celestia   Czw 22 Sty 2015, 21:01

Wyciągając z torby swojego PokeNava by odczytać wiadomość od Stevena cały czas miałaś na uwadze pasące się za ogrodzeniem byki. Kiedy zaś dyskretnie otworzyłaś wiadomość musiałaś bardzo się powstrzymywać, żeby nie wybuchnąć salwą śmiechu! W wiadomości zwrotnej od Stevena miałaś także zdjęcie, jednak na nim był twój chłopak z włosami całkowicie zwianymi na twarz, ale mimo tego wciąż się uśmiechał! Podpis pod zdjęciem był następujący.
Cytat :
Ewoluował? Nie mogę w to uwierzyć! Musi być w tobie coś niezwykłego, moja droga. Jesteśmy w na promie do Hoenn, pogoda jak widać dopisuje!
Toma widząc szeroki uśmiech na twojej twarzy nie skomentował go, tylko zamyślił się na chwilę głaskając po łbie potężnego Taurosa. Po chwili sama zdecydowałaś się na ten sam ruch, tym bardziej iż Zeus wciąż bacznie Ci się przyglądał. Kiedy dotknęłaś zwierzęcia musiałaś przyznać iż miał bardzo przyjemną w dotyku sierść, aż chciało się go przytulić! Gdy zadałaś swoje pytanie, widać było że wyrwałaś Tomę z jego chwilowego zamyślenia. Albo zwyczajnie był to ten typ chłopaka który był całe życie z głową w chmurach!
- Aaa? Co? ...A podróż!- Toma uderzył się otwartą dłonią w czoło cicho przy tym śmiejąc- Myślałem. Jestem trenerem Pokemon, jednak kiedy próbowałem nim walczyć zwyczajnie mnie nie słucha. Mimo iż mnie lubi, widać nie jestem odpowiednim trenerem dla niego.
Powiedział z nutą smutku w głosie. Ale czemu się dziwić, skoro dorastał w otoczeniu Taurosów, a ten który był najbardziej imponujący z całego stada nie chciał się słuchać w czasie walk! A zapewne byłby wspaniałym wojownikiem! Stojący przy was Tauros ponownie głośno wypuścił powietrze przez swoje nozdrza, a następnie oddalił się powolnym krokiem. Widząc nowego Pokemona, ponownie użyłaś swojego PokeDexu by dowiedzieć się czegoś na temat psa, do którego już podeszła ciekawska Nessie by się przywitać!
- Houndoom, Pokemon Mrok. W dawnych czasach, wycie tego Pokemona utożsamiane było z wołaniem Żniwiarza. Żyją w dużych grupach, gdzie liderem jest ten z Houndoomów, który wygrał więcej bitew.
Cytat :

Houndoom "Cerber"
Lv. 15
Natura: Przywódca
Toma wyszczerzył się szeroko do Ciebie, po czym ruszył w głąb podwórka. Spojrzał sobie przez ramię, marszcząc delikatnie brwi i przywołując Cerbera.
- A może chcesz z nami zawalczyć? Cerber i ja trenujemy codziennie, ale dawno nie mieliśmy okazji walczyć z kimś. To co? Idziesz?
Powiedział do Ciebie zapraszając Cię na polankę za domkiem. Teraz pytanie czy przyjmiesz wyzwanie?


.: dream team in progress :.
• Ponyta • Ralts • Vivillon •
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Celestia
Mistrz Regionu
avatar

Napisanych : 2177
Dołączył : 23/03/2014
Wiek : 24
Skąd : Łódź

PisanieTemat: Re: Gra Celestia   Czw 22 Sty 2015, 21:34

Widząc wiadomość od Stevena o mało nie wybuchnęłam śmiechem. Zasłoniłam sobie usta dłonią, a w oczach pojawiły mi się łzy rozbawienia. Musiałam przyznać, że nawet z rozwianymi włosami był nieziemsko przystojny! Cieszyłam się też, że znalazł chwilę, by mi odpisać. Co za tym szło, chyba nie przeszkadzałam mu aż tak bardzo. Czytając wiadomość pod zdjęciem zarumieniłam się lekko i westchnęłam tylko. Zanim jednak zdążyłam odpisać moją uwagę ponownie przykuł Tauros i jego młody właściciel.
Słysząc wyrwanego z zamyślenia Tomę zaśmiałam się lekko. Cóż, jak widać mieliśmy kilka wspólnych cech! Sama również zamyślałam się dosyć często, co wywoływało śmiech moich znajomych. Rei zwykł mawiać, że kiedyś naprawdę do nich nie wrócę ze swojego świata. Niby się denerwował, ale ostatecznie widziałam w kącikach jego ust delikatny uśmiech. Ach, te czasy kiedy jeszcze wszyscy razem bawiliśmy się w Cerulean~!
- Ach. No to faktycznie masz z nim problem. - Powiedziałam spoglądając na Zeusa. Wielka szkoda, że tak wspaniały pokemon nie chciał słuchać swojego trenera. Ale cóż można na to poradzić? Kto wie... Sama nie byłam doświadczoną trenerką, choć moje pokemony wydawały się szczęśliwe. Sama zastanawiałam się, cóż takiego we mnie widziały?
- Jaki piękny pies. - Powiedziałam cicho i podeszłam do pokemona wyciągając powoli rękę w jego kierunku. Miałam zamiar pogłaskać go po łebku, jeżeli się na to zgodzi.
Widząc odchodzącego w stronę podwórza Tomę automatycznie za nim ruszyłam, jednocześnie nadal wpatrując się w zagrodę z uśmiechem.
- Co? - Tym razem to ja się zamyśliłam. Dopiero po chwili dotarła do mnie treść wypowiedzi chłopaka, więc zaśmiałam się przepraszająco. - Ach, z wielką przyjemnością! - Mówiąc to przyspieszyłam kroku i poszłam za trenerem.
Gdy już byliśmy na miejscu wybrałam pokemona do walki. Przez chwilę zastanawiałam się, któż byłby odpowiedni na taką okazję. Spoglądałam to na Nessie to na Sonnego. Stwierdziłam jednak, że moje dwa skarby bardzo często walczą i teraz przydałoby się potrenować z kimś innym.
- Abbadon, idź! - Powiedziałam ostatecznie decydując się na mojego Scythera. Bardzo lubiłam tego pokemona i choć nie walczyliśmy często, za każdym razem sprawdzał się wyśmienicie. Poza tym, to dobra okazja by rozprostował skrzydła i odnóża.
- Zawalczymy dzisiaj z Tomą i jego Cerberem. - Mówiąc to głaskałam Scythera po pyszczku. Czułości nigdy za wiele, prawda? Czekałam chwilę, aż przeciwnicy będą gotowi do walki i nie zwlekając ani chwili dłużej zaczęłam pojedynek.
- Wzbij się w powietrze, Abbadon! Kiedy już będziesz nad ziemią, zacznij od Ominous Wind! Niech powietrze uderzy w przeciwnika i odepchnie go do tyłu! W tym czasie, trzeba będzie wykorzystać chwilę nieuwagi. Zaatakuj go więc swoim Quick Attack! Potem znowu unieś się wyżej i jeszcze raz, tym razem używając Steel Wing wyceluj wprost w pysk przeciwnika! Staraj się unikać jego ataków, robią salta w powietrzu i nie pozwól mu się zrzucić na ziemię. Użyj Focus Energy, a potem uderz w niego swoim Knock Off! na koniec jeszcze raz Ominous Wind i Vacuum Wave! Nie wahaj się ani przez chwilę i bądź celny! Wiem, że to potrafisz, Abb. - Mówiłam to głosem pewnym siebie i wiary we własnego pokemona. Nie mogłam się doczekać tego starcia chyba tak samo, jak mój Scyther.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szkot
Mistrz Regionu
avatar

Napisanych : 3065
Dołączył : 23/03/2014
Wiek : 28
Skąd : Ayr, Scotland

PisanieTemat: Re: Gra Celestia   Czw 22 Sty 2015, 22:06

Kiedy wyciągnęłaś dłoń w stronę Cerbera, ten chodź cicho zawarczał to pozwolił się dotknąć. A kiedy poczuł przyjemny dotyk, na jego pyszczku zagościł delikatny uśmiech, przez który ten Pokemon nie wyglądał na tak demonicznego jak przedstawił go PokeDex! Udałaś się za swoim nowym znajomym na polanę, gdzie mieliście stoczyć pojedynek treningowy. Kiedy wypuściłaś Scythera, Toma zaśmiał się cicho głaskając po łbie swojego Pokemona.
- Scyther? Och dajesz mi fory!
Dopiero po chwili zrozumiałaś, co miał chłopak na myśli! Scyther był przecież Pokemonem typu Robaczego, a co za tym szło, był podatny na ataki typu Ognistego, jakim był Cerber. Lecz mimo to zarówno ty, jak i twój Abbadon nie zamierzaliście się poddać. Kiedy dałaś odrobinę czułości, swojej sporych rozmiarów modliszce ten pokiwał łbem, po czym zajął miejsce na przeciw psiego Pokemona.
- Sajjj terr!
Krzyknął głośno, prezentując przed przeciwnikiem swoje ostrza, i zaczęła się walka! Cerber rozpoczął pojedynek od uderzenia Ember, który twój Scyther zręcznie ominął odwdzięczając się Omnious Wind! Atak typu duch bardzo zabolał przeciwnika, jednak ten nie zamierzał się łatwo poddawać. Kiedy Abbadon zaatakował szybkim atakiem, psi Pokemon wykorzystał sytuację szybko atakując Fire Fang! Twój Scyther został rzucony pod twoje nogi, jednak walka nie była skończona! Szybka kontra w postaci Steel Wing powaliła na trawę Cerbera, przez co twój Pokemon mógł podnieść swoje szanse na uderzenie ciosem krytycznym! I takim tez okazał się kolejny Knock Off, i choć kolejny Omnious Wind zderzył się z Flamthrowerem, to kolejne krytyczne uderzenie w postaci Vaccum Wave Chyba przyczyni sie do waszej wygranej... Ale zaraz! Twój Scyther skupił się i wykonał atak jakiego wcześniej nie widziałaś, jedno z jego ostrzy zaczęło świecić na czarno i uderzył w Cerbera pokojując go!
3% 0%
Cytat :
Abbadon: +1lv, 20% exp. +10% Sp. Attack Limit
Sp. Attack Abbadona odkryty! Jest nim Night Slash!
Respekt +5 punktów
Widząc w jaki sposób walka się zakończyła Toma, który podbiegło do swojego poobijanego Houndooma uśmiechnął się szeroko. Jak widać nie docenił Ciebie oraz twojego Pokemona! Abbadon także był zmęczony walką, jednak widać iż roznosiła go duma!
- Świetna walka, Celestio. Wcześniej nie udało mi się spotkać tak silnego Scythera... oho?
Chłopak przechylił swoją głowę na bok, a parę kosmyków włosów opadło na jego zielone oczy. Dopiero po chwili zrozumiałaś o co mu chodziło. Widząc twoją walkę, Zeus podszedł do Ciebie, przytulając się łbem do twoich pleców. Widać sposób w jaki wygrałaś walkę mu zaimponował! Czyżby znalazł trenera któremu postanowiłby być posłuszny?
- Coś mi się wydaje, że jeśli stąd odejdziesz bez niego, będzie całe życie czekał aż wrócisz.
Usłyszałaś spokojny głos Tomy, który siedział na trawie i przytulał swojego Cerbera, który polizał go po policzku. Może nie do końca zrozumiałaś, co on chciał powiedzieć ale... czy on sugerował żebyś wzięła Zeusa ze sobą?


.: dream team in progress :.
• Ponyta • Ralts • Vivillon •
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Celestia
Mistrz Regionu
avatar

Napisanych : 2177
Dołączył : 23/03/2014
Wiek : 24
Skąd : Łódź

PisanieTemat: Re: Gra Celestia   Pią 23 Sty 2015, 20:09

Głaskając Cerbera czułam pod ręką jego futerko i uśmiechałam się lekko. Choć z początku warczał, ostatecznie wyglądał tak, jakby akceptował mój dotyk. Przyglądałam mu się jeszcze przez chwilę stwierdzając, że im lepiej poznaje się to stworzenie, tym mniej przypomina bestię z opisu PokeDexu. Niemniej jednak nie należy go lekceważyć, na pewno jest silnym przeciwnikiem, który wie, co potrafi.
Już na polanie, przez chwilę nie rozumiałam słów Tomy. Fory? Dopiero po paru sekundach doszło do mnie, jakiego pokemona wybrałam. Uśmiechnęłam się tylko i poklepałam Abbadona po łebku. Nie miałam zamiaru dawać przeciwnikowi forów, co to to nie. Scyther był wystarczająco silny, by załatać przepaść na tle typów. Nie wątpiłam w to nawet przez chwilę!
Pojedynek mojego pokemona obserwowałam z zapartym tchem. Podziwiałam go na każdym kroku i musiałam przyznać, że był naprawdę zdolny! Nie zdziwiło mnie więc to, że został zwycięzcą tego pojedynku. Uśmiechnęłam się tylko podchodząc do modliszki i przytulając go lekko. Był dostatecznie wysoki, by móc to zrobić, a miałam ochotę dać mu odrobinę czułości.
- Świetna robota Abb. Jestem z ciebie dumna! - Mówiąc to głaskałam go po pyszczku.
W tym samym czasie Toma skupił się na swoim pokemonie, który podobnie jak mój był bardzo zmęczony. Uśmiechnęłam się do nich w myślach będąc bardzo dumna.
- Ach, dziękuję. Abbadon jest ze mną dopiero od niedawna. Ale za każdym razem mnie zdumiewa. Z resztą, jak każde z moich maleństw. Choć... On do tych maluczkich raczej nie należy. - Mówiąc to poczułam, jak ktoś dotyka moich pleców. Odwróciłam się mimowolnie i ujrzałam Zeusa, który w tym momencie musiał obcierać się o przednią część mojego ciała.
- Ojej. - Mówiąc to głaskałam go po czole, czasem smyrając za uchem. Tauros był naprawdę wspaniałym stworzeniem, które mimo wielkich gabarytów, pragnęło czułości jak każde inne. Odrobinę przypominał mi pokemony Stevena.
- Hm? - Zapytałam nie do końca rozumiejąc wypowiedź Tomy. Dopiero po chwili załapałam, o co chodziło. Spojrzałam raz na pokemona, potem na chłopaka.
- Sugerujesz... Że powinnam go zabrać ze sobą? - Zapytałam zaskoczona nie przerywając pieszczot jakimi obdarzałam byka.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szkot
Mistrz Regionu
avatar

Napisanych : 3065
Dołączył : 23/03/2014
Wiek : 28
Skąd : Ayr, Scotland

PisanieTemat: Re: Gra Celestia   Pon 26 Sty 2015, 17:48

Scyther był bardzo zmęczony pojedynkiem z Pokemonem który jakby nie było, miał znaczną przewagę nad nim, dlatego też spokojnie stał u twojego boku. Może i oddychał wciąż znacznie szybciej, jednak było to spowodowane zwyczajnie wysiłkiem! Lecz mimo tego widziałaś iż modliszka była zadowolona z tego jak wyszedł wam obojgu ten pojedynek. Cerber zadowolony z pieszczot jakie dostał od swojego trenera położył się jej na jego kolanach piszcząc przy tym jak mały psiak! Doprawdy, nawet najbardziej demonicznie wyglądający Pokemon był kochany i uroczy jeśli miał odpowiedniego trenera, który wiedział jak do niego podejść! Kiedy zaczęłaś komplementować swojego robaczego towarzysza ten podniósł delikatnie w górę swoje ostrza.
- Saj teeer!
Potwierdził twoje słowa Abbadon z błyskiem zadowolenia w oku. Tymczasem Zeus delikatnie przypomniał o swojej obecności w waszym towarzystwie. Na całe szczęście byłaś przygotowana na to, by obdarować byka odrobiną czułości! Byk wypuścił głośno powietrze z nosa, co wedle tego co powiedział Toma, sposób w jaki parchał wyrażał swoje zaufanie w stosunku do osoby obok której był. Nessie położyła się na trawie cicho ziewając, zaś Sonny już najwidoczniej nie bał się Taurosa tak jak poprzednio, bo wylądował na jego bujnej grzywie śmiejąc się przy tym wesoło. I o dziwo, Zeus nie protestował!
- A dlaczego nie? Moi rodzice nie raz oddawali nasze Taurosy pod opiekę trenerów, z jakimi się zaczęły te Pokemony dogadywać.- uśmiechnął się do Ciebie ciepło, jednocześnie drapiąc za uchem swojego Houndooma- Z Zeusem ciężko było, żeby na kogokolwiek zwrócił uwagę. A na Ciebie? Spójrz jak Cię polubił! Rodzice z pewnością ucieszą się, że nasz kochany Zeus będzie się spełniał jako wojownik!
Toma zaśmiał się serdecznie i szepnął do swojego Pokemona, by poszedł do domu po PokeBall jaki należał do Zeusa. Nie wiedziałaś co o tym wszystkim myśleć, ale jedno było pewne! Pragnęłaś zająć się tak niezwykłym Pokemonem jak Zeus, który mimo bycia bardzo nieokiełzanym stworkiem, okazał się być bardzo czułą, wielką przytulanką!


.: dream team in progress :.
• Ponyta • Ralts • Vivillon •
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Celestia
Mistrz Regionu
avatar

Napisanych : 2177
Dołączył : 23/03/2014
Wiek : 24
Skąd : Łódź

PisanieTemat: Re: Gra Celestia   Czw 29 Sty 2015, 16:50

Byłam bardzo dumna z mojego Scythera. Widziałam jego zmęczenie i dlatego po krótkiej chwili czułości postanowiłam odesłać go z powrotem do PokeBalla. Nie chciałam, żeby się biedaczek zamęczył. Tymczasem moją uwagę pochłonął pokemon byk, którego dopiero poznałam. Głaskałam go więc po pyszczku wpatrując się w jego oczy.
Cały czas miałam w głowie propozycję, jaką złożył mi Toma. Zdawało się, że sam Tauros bardzo tego chciał, więc co mi pozostało?
- Naprawdę chcesz iść ze mną, Zeus? - Zapytałam jednocześnie przytulając głowę do ucha pokemona. Czekałam przez chwilę na odpowiedź, a gdy Tauros się zgodził uśmiechnęłam się tylko.
- Nessie, będziemy mieć nowego towarzysza. - Powiedziałam do mojej kochanej Espeon i z uśmiechem obserwowałam Sonnego, który przestał się już bać nowo poznanego stworzenia.
- W takim razie postanowione. Chętnie weźmiemy Zeusa ze sobą. - Zaśmiałam się spoglądając na Tomę. Czekałam chwilę, aż jego Cerber przyniesie PokeBall będący małym domkiem mojego nowego towarzysza. I wtedy sobie o czymś przypomniałam. Wiadomość od Stevena!
W tym całym zamieszaniu zapomniałam całkowicie odpisać na jego poprzednią wiadomość. Uśmiechnęłam się tylko pod nosem i wyciągnęłam PokeNav. Ponownie spojrzałam na selfie mojego chłopaka i znowu się zaśmiałam. Przez chwilę milczałam, by potem podejść do Taurosa i zrobić sobie z nim zdjęcie. W sumie, Toma musiał pomyśleć o mnie wiele dziwnych rzeczy. Bardzo dziwnych. Może już żałował, że oddał Zeusa właśnie mnie?
Przyjrzałam się zdjęciu i po chwili dopisałam wiadomość. Głowiłam się nad nią dosyć sporo, chcąc zamieścić jak najwięcej emocji w tak krótkiej formie/
@Celestia napisał:
Cieszę się, że macie wspaniałą pogodę! Mam nadzieję, że dotrzecie na miejsce bezpieczni i zadowoleni. A my z Nessie mamy nowego towarzysza. Oto Zeus!
Przez chwilę patrzyłam jeszcze na treść wiadomości i wysłałam z szerokim uśmiechem na ustach.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szkot
Mistrz Regionu
avatar

Napisanych : 3065
Dołączył : 23/03/2014
Wiek : 28
Skąd : Ayr, Scotland

PisanieTemat: Re: Gra Celestia   Pon 02 Lut 2015, 16:35

Byk zadowolony stał obok Ciebie, co jakiś czas trącając Cię zimnym nosem. Toma widząc was razem szybko wytłumaczył Ci, że jeśli Tauros zaczepia Cię delikatnie swoim nosem czy rogiem, to znaczy iż potrzebuje odrobinę uwagi lub właśnie dziękuje za poświęcony mu czas. Widać było, że chłopak który zapewne w domu jest tylko na odwiedziny i tak dużo wiedział na temat zachowania tym Pokemonów. Po chwili podszedł do Ciebie Cerber, razem z kulą. Jednak ta kula różniła się od tych jakie wcześniej widziałaś. Jedna z połówek kuli była zielono-brązowa. Ot prawie jak wojskowy mundur. Kiedy tak oglądałaś tą kulę Toma cicho się zaśmiał i odezwał się do Ciebie.
- To SafariBall. Właśnie takich kul używają moi rodzice na naszym ranczu.
Wyszczerzył się do Ciebie, a widząc jak wykonujesz zdjęcie i znów piszesz coś w Navie zaśmiał się po raz kolejny! Każdy miał jakieś swoje małe dziwactwa, więc dlaczego miałby pomyśleć coś złego na twój temat? Jednak tym razem nie otrzymałaś odpowiedzi na wysłaną wiadomość. Możliwe, że Steven był teraz czymś zajęty, ale nie mogłaś mieć mu temu za złe! Dobrze wiedziałaś, dlaczego musiał wrócić do swojego rodzinnego regionu. Taka była rola mistrza! Zauważyłaś iż Toma wstał w ziemi otrzepując tyłek z ziemi oraz trawy.
- Dbaj o niego. Jak już powiedziałem Ci wcześniej. Zeus ma duże zacięcie do walk, więc mam nadzieję że będziecie razem wygrywać wiele walk.
Powiedział podchodząc do was i pogłaskał po puszystym kołnierzu swojego dużego byka. Chyba przyszedł czas na to, żebyś ruszyła w dalszą drogę. Co prawda nie wiesz jak daleko jest do kolejnego miasta, jednak chyba nie chciałaś spędzać nocy pod gołym niebem bez Stevena u boku, który w razie czego mógłby Cię ochronić!
- Mam nadzieję, że się jeszcze kiedyś spotkamy Celestio.
Powiedział chłopak wyciągając rękę do Ciebie by uścisnąć ją na pożegnanie.


.: dream team in progress :.
• Ponyta • Ralts • Vivillon •
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Celestia
Mistrz Regionu
avatar

Napisanych : 2177
Dołączył : 23/03/2014
Wiek : 24
Skąd : Łódź

PisanieTemat: Re: Gra Celestia   Pon 02 Lut 2015, 17:32

Przyglądałam się kuli, którą dostałam od Cerbera. Przez chwilę zastanawiałam się, cóż to za rodzaj balla, ale na szczęście Toma wyjaśnił mi to zanim zaczęłam pytać. Z resztą, pewnie bym nawet nie spytała. Wstydziłabym się, że w moim wieku nie wiem takich rzeczy. Powinnam je przecież przerabiać w szkole. Ale to było... Wieki temu. Aż żal było to przyznać, ale życie nastolatki skończyło się już dawno temu. A ja chyba nadal zachowywałam się jak jedna z nich.
- Ach, rozumiem! Czy to nie ten sam typ, którego używa się w Safari Zone? - Zapytałam. Cóż, było to bardziej pytanie retoryczne, bo byłam prawie pewna, że tak właśnie było. Z resztą, wnioskowałam po samej nazwie kuli. Inaczej być nie mogło, prawda?
Tymczasem dalej miziałam Taurosa. Było to zdecydowanie rozkoszne stworzenie. Niby wielkie, masywne i zdecydowanie silne, miało w sobie delikatność, którą bardzo doceniałam. I która bardzo rozgrzewała moje serduszko.
Steven nie odpisał od razu, jednak nie miałam mu tego za złe. Na pewno był zajęty. Albo trenował, albo odpoczywał, albo po prostu robił coś ważnego. Miał swoją chwilę dla siebie i nie zamierzałam mu robić o to wyrzutów. Zwłaszcza, że sama miałam swoją podróż przed sobą. Postanowiłam, że zrobię wszystko, by spełnić swoje marzenia. Że zostanę mistrzem eeveelucji i że mama będzie ze mnie dumna. Pokażę ojcu, co stracił i... Udowodnię samej sobie, że jestem coś warta.
Słysząc śmiech Tomy zarumieniłam się lekko z zawstydzenia, ale odpowiedziałam na to tylko szerokim uśmiechem. Cóż, nie wiedziałam, co o mnie myślał, ale nie zamierzałam nie być sobą. Celestia to Celestia i tak pozostanie już zawsze.
- Będziemy o Zeusa dbać, prawda Nessie? - Spytałam lisiczkę i spojrzałam na nią z uśmiechem. Rozejrzałam się także za Sonnym, którego postanowiłam odesłać na odpoczynek do PokeBalla. Musiał być zmęczony niedawną ewolucją, poza tym - nadal był młodziutkim pokemonem.
- Zdecydowanie będziemy mieli sporo okazji do walk. Zwłaszcza, że biorę udział w zawodach Ligi Kanto, a potem wybieram się do Johto. - Mówiąc to głaskałam Zeusa po pyszczku, a kątem oka spojrzałam na Tomę. Wydawał się być zadowolony z tego, że Tauros znalazł sobie trenera. W takim razie i ja nie mogłam się nie cieszyć!
- No to chyba czas na nas. Musimy dotrzeć do kolejnego miasta zanim się ściemni. - Mówiąc to spojrzałam na Taurosa. Czy mogłabym go wykorzystać, jako środek transportu? Cóż, zobaczymy!
- Ach! Też mam taką nadzieję, Toma. Miło było cię poznać. - Powiedziałam ściskając jego dłoń i przekręcając głowę z uśmiechem.
Potem skierowaliśmy się w dalszą drogę. Odwróciłam się jeszcze i spoglądając na farmę pomachałam do niedawno poznanego trenera.





Ostatnio zmieniony przez Celestia dnia Pon 02 Lut 2015, 19:39, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szkot
Mistrz Regionu
avatar

Napisanych : 3065
Dołączył : 23/03/2014
Wiek : 28
Skąd : Ayr, Scotland

PisanieTemat: Re: Gra Celestia   Pon 02 Lut 2015, 19:31

Nessie wesoło pisnęła potwierdzając swoje chęci w pomocy przy treningach Zeusa. Twoja Lisiczka była bardzo uroczym i grzecznym stworzeniem więc nie było w tym nic dziwnego! Po chwili zarówno Sonny jak i Zeus schowali się w kulach dzięki czemu mogli na chwilę odpocząć. Ty zaś pożegnałaś się z Tomą i ruszyłaś w dalszą drogę. Gdyby nad tym się dłużej zastanowić wyruszyłaś w podróż całkiem niedawno, a udało Ci się spotkać już tyle wspaniałych osób! Ciekawe jak szło Tracey w zdobywaniu kolejnych odznak. Jednego byłaś pewna, że będziesz walczyć z nią podczas walk turniejowych.
Mając nowego Pokemona przy sobie, ruszyłaś dalej drogą numer 5 kierując się w stronę kolejnego miasta. Pogoda dopisywała spokojnemu spacerowi, nawet jeśli byłaś świadoma tego, że słońce powoli będzie kierowało się ku zachodwi. Co jakiś czas nad wami przelatywały jakieś Pokemony Ptaki, czy słychać było odgłosy stworzeń chowających się w zaroślach. Lecz po jakimś czasie, coś nie dawało Ci spokoju. Chodź... sama nie bardzo wiedziałaś co. Nessie zatrzymała się w półkroku rozglądając się powoli, i nastawiając uszy. Musiała usłyszeć coś, co ją zainteresowało... Tylko co? Właśnie! Spostrzegłaś co było nie tak. Nagle zrobiło się przeraźliwie cicho. Nie dobiegały go was żadne odgłosy normalne dla niewielkich zagajników.
- Espi... on?
Nessie spojrzała na Ciebie i zamachała parę razy ogonem. Jakby chciała się upewnić, że zauważyłaś iż coś jest nie tak. Nagle twoja podopieczna zastrzygła uszami i gwałtownie odwróciła głowę w lewo, a następnie puściła się biegiem w stronę paru rosnących krzaków. Musiałaś przyznać, że takie zachowanie Nessie było co najmniej dziwne!
- Espi on!
Usłyszałaś głos swojego Pokemona dochodzący zza niewysokich krzewów. Zdecydowanie chciała, żebyś za nią podążyła!


.: dream team in progress :.
• Ponyta • Ralts • Vivillon •
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Celestia
Mistrz Regionu
avatar

Napisanych : 2177
Dołączył : 23/03/2014
Wiek : 24
Skąd : Łódź

PisanieTemat: Re: Gra Celestia   Pon 02 Lut 2015, 20:50

Widząc entuzjazm Nessie zaśmiałam się pod nosem. Miałam olbrzymie szczęście, że to właśnie ona mi się trafiła. Kochałam wszystkie moje pokemony, ale Espeon miała szczególne miejsce w moim serduszku. Tak zapewne bywało zawsze z pierwszymi pokemonami. I choć wychowałam się na farmie pełnej Eevee, od początku wiedziałam, że Nessie jest po prostu wyjątkowa. Nie było innego stworzenia, które rozumiałoby mnie lepiej i absolutnie nie dziwiła mnie ewolucja Nessie właśnie w Espeona.
Gdy tak szłyśmy, noga przy nodze, zaczęłam zastanawiać się nad moją przygodą. Wyruszyłam bardzo niedawno temu, a już spotkałam wiele pokemonów i ludzi. I o ile wzbogaciłam się o naprawdę wspaniałe stworki, o tyle poznałam też bardzo sympatycznych ludzi. Zastanawiałam się, co z Tracey. Jak jej szło? Czy miała już drugą odznakę? Ciężko było stwierdzić. Dopiero teraz żałowałam, że nie zdążyłam się z nią wymienić numerami PokeNavów. Wiedziałam jednak, że dane mi będzie się jeszcze z nią spotkać. Podczas Turnieju na pewno będziemy razem walczyć! Podobnie było z Mirą, choć udało mi się ja spotkać po czterech latach rozłąki, zapomniałam o złapaniu kontaktu z nią. Nie miałam jednak wątpliwości, że spotkamy się jeszcze. W końcu, miałyśmy podobny cel. Nasze drogi miały się ze sobą splątać jeszcze wiele razy, coś tak czułam.
Inaczej było z Reiem, za którym podążałam. Wiedziałam jednak, że w końcu będę musiała go dogonić. Nie było co do tego wątpliwości!
Tymczasem, idąc ścieżką numer pięć poczułam coś dziwnego. Zrobiło się dziwnie cicho, a po ciele przebiegły mi dreszcze. Odczuwałam także gęsią skórkę. Zachowanie Espeon wcale mnie nie pocieszyło. Gdy lisiczka wbiegła za krzaki, aż zatrzęsły mi się nogi.
- Nessie, czekaj! - Powiedziałam i nim pomyślałam, już wbiegałam w krzaki za moją małą przyjaciółką.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szkot
Mistrz Regionu
avatar

Napisanych : 3065
Dołączył : 23/03/2014
Wiek : 28
Skąd : Ayr, Scotland

PisanieTemat: Re: Gra Celestia   Pon 02 Lut 2015, 22:36

Puściłaś się biegiem za swoim pokemonem który zatrzymał się na niewielkiej polance. Jak tylko Nessie zobaczyła Cię przedzierającą się przez krzaki kiwnęła parę razy główką i ponownie pobiegła przed siebie. Twój Pokemon nigdy wcześniej się tak nie zachowywał, dlatego jej poruszenie bardzo Cię zaintrygowało. Espeon wykonała długi skok i zatrzymała się na skalistym podłożu będący jakby poziom niżej od polanki. Niemalże zabrakło Ci tchu kiedy goniłaś swoją towarzyszkę, ale udało Ci się ją dogonić! Ostrożnie zeszłaś na dół podchodząc bliżej swojego Pokemona, który zdecydowanie wyczuwał twoją obecność jednak było coś, co znacznie bardziej przykuwało jej uwagę. Nessie skradała się co jakiś czas strzygąc uszami i machając energiczniej ogonem.
- Espii...
Cicho zamruczała twoja podopieczna, a ty zauważyłaś że dotknęła noskiem jakiegoś stworzenie. Dopiero kiedy dałaś kolejny krok bliżej zauważyłaś, małego różowego Pokemona zwiniętego w kłębek. Był w strasznym stanie! Praktycznie całe było poobijane i poobdzierane. W paru miejscach nawet krwawiło. W pierwszej chwili zastanowiłaś się kto mógł potraktować Pokemona w taki sposób! Zaś po kolejnej minucie zdałaś sobie sprawę z tego jaki to jest Pokemon!
- Mijuu?
Pisnął słabym głosem legendarny Pokemon otwierając przy tym jedno oczko. Nessie spojrzała na Ciebie smutnym spojrzeniem i usiadła przy poobijanym Mew. Różowy Pokemon zaś starał się powoli podnieść, jednak ponownie upadł na ziemię. Nie mogłaś zostawić go w takim stanie! Byłaś w szoku, bo kto by spodziewał się spotkać na takim odludziu legendarnego Mew i to jeszcze w takim stanie! Myśli szybko przebiegały przez twoją głowę, kiedy nagle zagłuszyły je dwa męskie głosy. Po sposobie w jaki rozmawiali wywnioskowałaś, że nie mają dobrych zamiarów względem Ciebie i biednego Pokemona.
- Hej ty! Czego tam szukasz! Ten Mew należy do naszego szefa i lepiej zwiewaj stąd! Nidoking, Hyper Beam! Przepędź ją!
Usłyszałaś głos mężczyzny odzianego w czerń, a tu po chwili obok niego pojawił sie wielki Pokemon gotowy do ataku! Twoja dzielna Nessie wyskoczyła przed Ciebie jeżąc delikatnie swoje futerko, okazując gotowość do ataku.
- Espiii...!


.: dream team in progress :.
• Ponyta • Ralts • Vivillon •
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Celestia
Mistrz Regionu
avatar

Napisanych : 2177
Dołączył : 23/03/2014
Wiek : 24
Skąd : Łódź

PisanieTemat: Re: Gra Celestia   Wto 03 Lut 2015, 12:46

Gdy zobaczyłam, jak Nessie pędzi pomiędzy krzakami zabiło mi mocniej serce. Byłam, prawdę mówiąc, naprawdę przerażona. Espeon nigdy się w ten sposób nie zachowywała, więc wiedziałam, że coś musiało się stać! Pędziłam więc za moją małą przyjaciółką, nie zwracając uwagi na gałęzie, które obijały się o moje ciało. Kiedy myślałam, że udało mi się już dogonić moją przyjaciółkę, ta znowu ruszyła przed siebie. Z ust wyleciał mi tylko cichy jęk, lecz nie przestałam jej gonić. Coś musiało być na rzeczy i Espeon naprawdę bardzo chciała, żebym za nią tam poszła. Nie miałam więc wyjścia - udałam się dalej. Gdy zobaczyłam skalisty spad, od razu zwolniłam i ostrożnie zeszłam za lisiczką. Byłam kaleką, więc w takim momencie musiałam uważać szczególnie, prawda?
- Nessie, co się stało? - Nie zdążyłam jednak zapytać o więcej, gdy ujrzałam całe poranione stworzenie. Na samą myśl, że ktoś mógłby skrzywdzić takie małe, urocze stworzonko w moich oczach pojawiły się łzy. Dlatego też, dopiero po chwili zorientowałam się, cóż to był za okaz. Otworzyłam szerzej oczy, podobnie usta. Mew, ten legendarny Mew, o którym tyle czytałam, gdy byłam dzieckiem. Nie mogłam w to uwierzyć!
Mój entuzjazm związany ze spotkaniem legendarnego pokemona przerwał jednak ogół sytuacji. Nie było mowy o tym, żeby to biedne stworzenie poraniło się w ten sposób samo. Od razu podbiegłam do Mew i nie chcąc przestraszyć stworzenia, delikatnie i bardzo powoli zbliżyłam do niego ręce.
- Mój Arceusie, kto ci to zrobił? - Głos mi się łamał, kiedy głaskałam stworzenie po łebku. Widziałam, że próbuje wstać, ale mu się nie udało. Wszystko we mnie płakało. Musiałam temu stworzeniu pomóc i to jak najszybciej!
W tym momencie usłyszałam męskie głosy, które zdecydowanie nie brzmiały przyjaźnie. Ujrzałam tylko ogromnego pokemona, który zdaje się, był ewolucja Nidorana. Tyle przynajmniej pamiętałam ze szkoły, choć nie było czasu na zagłębianie się w szczegóły. Spojrzałam na mężczyzn chcąc im się przyjrzeć. Gdy jednak usłyszałam groźbę z ich ust zadziałałam machinalnie.
- Nessie, wracaj! - Cofnęłam Espeon do PokeBalla. Miałam przeczucie, że walka z nimi mogła się dla nas bardzo źle skończyć. Skoro nawet Mew się to nie udało, dlaczego nam miałoby się poszczęścić? W tym samym czasie wypuściłam z kuli Taurosa i najszybciej jak potrafiłam, złapałam legendarnego malucha na ręce i wskoczyłam na grzbiet byka. Modląc się przy tym, żeby się nie potknąć.
- Zeus, szybko. Uciekamy stąd. - Powiedziałam do ucha mojego nowego towarzysza. Wiedziałam, że Taurosy są szybkie, miałam więc nadzieję, że uda nam się uciec. Nie mogłam przecież zostawić różowego malucha na pastwę tych potworów.
Kątem oka spojrzałam na maleństwo leżące w moich rękach. Krew spływała po jego ciele, a ja poczułam, że zbiera mi się na płacz.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szkot
Mistrz Regionu
avatar

Napisanych : 3065
Dołączył : 23/03/2014
Wiek : 28
Skąd : Ayr, Scotland

PisanieTemat: Re: Gra Celestia   Wto 03 Lut 2015, 16:25

Wszystko działo się szybko, choć tobie zdawało się iż całe to zdarzenie ciągnęło się przez parę godzin. Kiedy chwyciłaś Mew na ręce, biedne stworzenie pisnęło cicho gdy podnosiłaś je do góry. Ale czemu się dziwić skoro całe jego małe ciałko było pokryte ranami? Jeśli ktokolwiek chciał złapać Pokemona nie powinien doprowadzać go na skraj wyczerpania, a może nawet i życia? Nessie wciąż stała nieco dalej od was grożąc przeciwnika głośnym warczeniem, nawet jeśli przeciwnik był silniejszy od was, to widziałaś iż ten wierny Pokemon chciał zaryzykować by chronić Ciebie! Kiedy skierowałaś czerwony promień GreatBalla w stronę Nessie ta pisnęła żałośnie, jakby nie zgadzając się z twoją decyzją. Musiałaś ją zrozumieć, ona chciała Cię chronić! Sama nie wiedziałaś jak Ci się udało tak szybko wypuścić Zeusa i trzymając Mew na rękach wskoczyć na jego grzbiet, nie wywracając się przy tym. Znając twoje możliwości przewracania się o samo powietrze. Tak czy inaczej wydałaś polecenie swojemu Pokemonowi, w tym samym momencie usłyszałaś głośny ryk Nidokinga świadczący o gotowości do wykonania ataku. Zeus zarył kopytem w podłoże, rozpędzając się na niewielkiej przestrzeni by móc wyskoczyć na będąca wyżej łąkę. Podczas gdy kopyta Taurosa odbiły się od ziemi, ty kątem oka zauważyłaś iż wiązka jasnego silnego promienia niemalże w was uderzyła kiedy... Jakiś wielki Pokemon wskoczył między was używając nieznanego Ci ataku, który wyglądał jak błękitna tarcza, o którą Hyper Beam się rozbił.
- Tyranitar, Dragon Pulse! Szybko!
Nie wiedziałaś kto wypuścił Pokemona, który ocalił wam życie. Z całą pewnością nie był to Steven, on teraz był gdzieś w Hoenn. Nie miałaś nawet czasu zastanawiać się nad tym, kto tym razem Ci pomógł, gdyż twój Tauros przebiegł przez niewielką polankę, następnie przedarł się przez krzaki i galopem udał się przed siebie. Im bardziej oddalałaś się od miejsca w którym spotkałaś Mew tym głosy walki stawały się coraz cichsze, aż w końcu zupełnie umilkły. Chyba byłaś już bezpieczna. Tylko co teraz? Zatrzymasz się by pomóc Mew, czy pognasz do najbliższego miasta?


.: dream team in progress :.
• Ponyta • Ralts • Vivillon •
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Gra Celestia   

Powrót do góry Go down
 
Gra Celestia
Powrót do góry 
Strona 11 z 14Idź do strony : Previous  1 ... 7 ... 10, 11, 12, 13, 14  Next
 Similar topics
-
» Gra Celestia
» Celestia | Silver Ticket
» Gra Celestia
» KP - Celestia

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Off Top :: » Archiwum :: Gry-
Skocz do: