IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Gra Celestia

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5 ... 9 ... 14  Next
AutorWiadomość
Celestia
Mistrz Regionu
avatar

Napisanych : 2177
Dołączył : 23/03/2014
Wiek : 24
Skąd : Łódź

PisanieTemat: Re: Gra Celestia   Pon 19 Maj 2014, 11:23

No i stało się! Ruszyłam przed siebie, by odkryć tajemnice Góry Księżycowej. Dowiedziałam się o niej w sumie całkiem niedawno, a już udało mi się do niej dotrzeć. To było naprawdę motywujące. Marzyłam już o dostaniu się do Ligi Jotho, ale musiałam zostawić myśli o tym na później.
Teraz bowiem spacerowałam drogą, którą sprawdziłam na mapie. Na szczęście góry, które widziałam przed sobą upewniały mnie w tym, że idę w odpowiednim kierunku. Przy tym bawiłam się naprawdę dobrze. Pogoda była piękna, dzień dopiero co się zaczął. Moim towarzystwem była mała Nessie, z którą podróżowało mi się najlepiej. Kochałam to male stworzenie bardziej, niż komukolwiek mogłoby się wydawać. Pamiętałam ją jako malutką, dopiero urodzoną lisiczkę. A teraz była już taka duża! I do tego taka zdolna. Nessie zdecydowanie miała zadatki na wspaniałego pokemona.
Nie zwracałam uwagi na otaczający mnie świat do czasu, w którym trafiłam na rozwidlenie dróg. Przez chwilę zastanawiałam się, w którą stronę podążyć. W jaskiniach na pewno można było spotkać wiele wspaniałych okazów. Jednak było tam ciemno, zimno, wilgotno i... Niebezpiecznie. Zwłaszcza dla kogoś tak niedoświadczonego, jak ja. Dlatego też, poklepując Eevee po łebku, ruszyłam w stronę wyższych partii Góry Księżycowej. Kto wie, może uda mi się tutaj spotkać jakiegoś ładnego pokemona? A może trafię na kolejnego Eevee, tak jak to się udało Ericowi?
Na świecie było tyle wspaniałych pokemonów. Rodzinnym u nas była fascynacja Eeveelucjami. Mama była hodowcą małych, brązowych lisków odkąd tylko pamiętam. Zawsze byłam nimi otoczona i pokochałam je całym sercem. I mimo, iż nie pamiętam ojca... Wiem, że zajmował się nimi, tak samo jak mama. Trenował je i pozwalał ewoluować w różne formy. Na pewno miał je wszystkie i był wyśmienitym trenerem. Sama chciałam być taka sama. Wytrenować je wszystkie tak, by były najlepsze ze swojego gatunku.
Eevee, Vaporeon, Jolteon, Flareon, Espeon, Umbreon, Leafeon, Glaceon i Sylveon.
Któregoś dnia na pewno będę miała je wszystkie.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szkot
Mistrz Regionu
avatar

Napisanych : 3065
Dołączył : 23/03/2014
Wiek : 28
Skąd : Ayr, Scotland

PisanieTemat: Re: Gra Celestia   Pon 19 Maj 2014, 15:45

Jeśli będziesz ciężko pracować, z pewnością uda Ci się złapać wszystkie ewolucje małego Eevee! Dzielnie szłaś ścieżką prowadzącą pod górę, na twoje szczęście nie była ona nadzwyczaj stroma, ani nic z tych rzeczy. Dzięki czemu mogłaś iść ciesząc się pięknym dniem i fascynującą okolicą. Co prawda nie znałaś legendy dotyczącej tego miejsca, ale nie zmieniało to faktu iż okolica zapierała dech w piersiach! Ogromna stroma góra, wokół której rozpościerały się pomniejsze górki i wielkie skały które z pewnością pospadały z wyższych, wznoszących się ponad nimi. Twoja Nessie rozglądała się wokół, co jakiś czas strzygąc uszami, jakby nasłuchując czy coś nie nadchodzi. Przecież byłyście na obcym terenie i nie do końca wiedziałaś, czego możesz się tu spodziewać. Wchodząc coraz wyżej, twoja podopieczna pokazała Ci coś w rodzaju skalnej polanki mieszczącej się po prawej stronie. Dość sporych rozmiarów plac, umiejscowiony na półce skalnej, otoczony powiększymi kamieniami które odgradzały go od przepaści. W zasadzie wyglądało to jak przygotowany plac do treningu. Miejsce wręcz idealne! Jednak nie było to miejsce odosobnione, na jednej ze skał leżał jakiś Pokemon korzystając z kąpieli słonecznych.


.: dream team in progress :.
• Ponyta • Ralts • Vivillon •
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Celestia
Mistrz Regionu
avatar

Napisanych : 2177
Dołączył : 23/03/2014
Wiek : 24
Skąd : Łódź

PisanieTemat: Re: Gra Celestia   Wto 20 Maj 2014, 00:14

Spacerowałam tak już dłuższy czas. Przez cała drogę podziwiałam widoki, nad którymi rozczulałam się coraz bardziej. Była to zdecydowanie piękna okolica i miałam w planach kiedyś tu wrócić. Zdecydowanie chciałabym pokazać to miejsce Reiowi! Ale, ale. On zapewne już tutaj był. W końcu wyruszył w stronę Pewter City kilka lat temu. Mimo to, chciałabym móc podziwiać te góry razem z nim, rozwalać się na polanie i wygłupiać, jak to mieliśmy w zwyczaju. Był dla mnie jak brat, bez którego nie potrafiłam żyć. Być może dlatego tak bardzo się zasmuciłam?
Na szczęście obecność Nessie pozwoliła mi zapomnieć o problemach z przyjaciółmi. Szłam więc dalej, przed siebie. Cały czas obserwując okolicę i moją małą Eevee. Chciałam poznać legendy tego miejsca - zdecydowanie jak wrócę do Pewter i znajdę chwilę czasu to sobie je odnajdę i przeczytam. Tymczasem jednak, na mojej drodze pojawił się dziki pokemon!
Zeskanowałam go od razu, chcąc dowiedzieć się z czym mam do czynienia. Jakby nie patrzeć, nie byłam jakimś tam świeżakiem i znałam to stworzonko z wyglądu. Ale musiałam przyznać, wyglądał inaczej! To sprawiło, że zechciałam go złapać.
Nie czekając na specjalne zaproszenie zawołałam Eevee i zaczęłam wydawać jej polecenia.
- No, Nessie. Czas na małą walkę. Już trochę czasu minęło, odkąd walczyłyśmy, prawda? Na start zacznij od Tail Whip i Growl, by zmienić sytuację na naszą korzyść. Potem zaatakuj liska Shadow Ball. Odskocz do tyłu i zacznij biegać wokół przeciwnika! Gdy będziesz za nim, uderz Tackle, odbij się do tyłu i ponownie skocz w jego stronę. Tym razem Iron Tail! Po tym ataku ucieknij jak najdalej od niego. Nie daj się trafić, kto wie, jak dużo obrażeń potrafi ci zadać! Potem znowu go okrąż i zaatakuj serią Shadow Balli, każdy z innej strony. Niech wokół niego pojawi się wiele kul, to powinno go trochę zdekoncentrować. Potem wskocz w sam środek, tak by móc ładnie trafić go Iron Tailem! odskocz zgrabnie i znów Growl. Potem zacznij biegać wokół niego używając Tail Whipów na zmianę z Shadow Ballami. Potem jedno Tackle od prawej strony, odskok i unik. Biegaj cały czas, jak się da, chowaj się za kamieniami i w trawie. Gdy tylko na chwilę spuści cię z oka zaatakuj Iron Tailem odrzucając go do tyłu. Gdy będzie jeszcze leżeć na ziemi zaatakuj Shadow Ballem!



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szkot
Mistrz Regionu
avatar

Napisanych : 3065
Dołączył : 23/03/2014
Wiek : 28
Skąd : Ayr, Scotland

PisanieTemat: Re: Gra Celestia   Wto 20 Maj 2014, 17:14

Spojrzałaś na pokemona odpoczywającego na skale. Widać było, że dopiero co się rozbudził ze swojej drzemki i chyba nie podobało mu się zbytnio to, iż ktoś tu przebywał. Jakby nie było weszłyście na teren tego liska i jeszcze przerwaliście mu drzemkę! Wyciągnęłaś z torby swój PokeDex skanując Pokemona który zeskoczył ze skałki warcząc na was cicho.
- Vulpix, Pokemon Lis. Kiedy się rodzi ma tylko jeden śnieżnobiały ogon. Im jest starszy, tym więcej ogonów posiado o ciemniejszej barwie.
Cytat :

Vulpix
Lv. 9
Natura: Zadziorna
Ataki: Ember, Tail Whip, Roar, Baby-Doll Eyes, Zen Headbutt(!)
Ability: Flash Fire
Teraz patrząc na skan pokemona i porównując go z stojącym przed tobą Vulpixem zauważyłaś że coś się nie zgadza. No właśnie! Jego kolor oczu! Ta lisiczka stojąca przed tobą miała piękne ciemno zielone oczy którymi bacznie Cię obserwowała. Na szczęście szybko zdecydowałaś się na podjęcie walki z lisim przeciwnikiem! Nessie stanęła przed tobą gotowa do ataku, obniżając współczynniki swojej przeciwniczki. Vulpix zaś nie czekała tylko szybko przystąpiła do ataku Ember. Żar trafił w twoją podopieczną, jednak Nessie szybko oddała swoją kulą cienia. Atak odrzucił przeciwnika na pewną odległość co pozwoliło Eevee po raz kolejny zaatakować w Vulpix Iron Tail. Tym razem jednak Vulpix udało się odskoczyć unikając ataku Nessie, a sama uderzyła w brązowego liska swoim Zen Headbutt. Byłaś zdziwiona jak ten mały Pokemon, mimo że nie posiada trenera była bardzo zwinna i nie zamierzała tak szybko oddać tej walki! Na swój sposób w tym pojedynku było coś pięknego, bo za każdym razem kiedy stalowy ogon zderzał się z taranem zen srebrne iskry otaczały oba Pokemony. Jednak mimo upartości Vulpix ostatecznie musiała się poddać przeciwnikowi i zemdlała!
Cytat :
Nessie: +1 lv, +10% Sp Attack Limit.
Nessie poznaje Baby-Doll Eyes!
Respekt +5 ptk
Zadowolona z wygranej Nessie podbiegła do Ciebie łasząc się do twojej nogi, powinnaś ją pochwalić! Ale i pośpieszyć się, jeśli nie chcesz żeby Vulpix uciekła Ci sprzed nosa!


.: dream team in progress :.
• Ponyta • Ralts • Vivillon •
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Celestia
Mistrz Regionu
avatar

Napisanych : 2177
Dołączył : 23/03/2014
Wiek : 24
Skąd : Łódź

PisanieTemat: Re: Gra Celestia   Czw 22 Maj 2014, 01:06

Dzień zapowiadał się naprawdę cudownie. Spacerowałam po górach wzdychając cudowne powietrze. Podróżowałam sobie z moją małą przyjaciółką - Nessie, gdy trafiłyśmy na dzikiego pokemona! I to nie byle jakiego w dodatku. Rudy lisek okazał się być ślicznym, ale i dosyć zadziornym stworzeniem. Po zeskanowaniu Vulpixa wydałam rozkazy swojej małej Eevee. I w tym momencie jedyne, co mi zostało to obserwować walkę.
Na szczęście wszystko szło gładko i Nessie dawała sobie radę. Zadowolona z efektów jej walki krzyknęłam radośnie i rzuciłam PokeBallem w nieprzytomnego Vulpixa. A nóż uda mi się ją złapać? Była ciekawym okazem, zwłaszcza iż była posiadaczką zielonych oczu. Jeszcze takiego osobnika to nie widziałam!
Z wyczekiwaniem czekałam na to, czy pokemon się złapie. Jednocześnie wzięłam swoją Eevee w ramiona i ucałowałam w puchaty pyszczek.
- Bardzo dobrze dobrze, Nessie. Jestem z ciebie dumna! - Po tym rozejrzałam się po okolicy, zastanawiając, gdzie iść dalej. postanowiłam jednak zrobić sobie chwilę przerwy i usiadłam na polanie, gdzie przed chwilą spała Vulpix.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szkot
Mistrz Regionu
avatar

Napisanych : 3065
Dołączył : 23/03/2014
Wiek : 28
Skąd : Ayr, Scotland

PisanieTemat: Re: Gra Celestia   Czw 22 Maj 2014, 01:42

Nie musiałaś długo czekać na to by ten niecodzienny Pokemon złapał się w niewielkiej chwili oczekiwania. Uradowana podniosłaś z skalistego podłożona biało czerwoną kulę, po czym emanująca szczęściem usiadłaś pod jedną z większych skał. Twoja Nessie zadowolona położyła się tuż obok Ciebie, łebkiem wciskając się pod twoją dłoń by dostać choć trochę więcej pieszczot. Z pewnością dalej siedziałabyś spokojnie, układając w głowie plan na resztę dnia gdybyś nie poczuła pod sobą lekkiego drgania. Nessie, odeszła na parę kroków od Ciebie nasłuchując uważnie.
- Iłiii?
Lisiczka spojrzała na Ciebie, jakby chcąc upewnić się, czy ty także to usłyszałaś. Jednak... Po chwili znów zrobiło się spokojnie. Nawet Nessie się uspokoiła i zadowolona zapiszczała radośnie odwracając się w twoją stronę. Gdy nagle, ziemia zatrzęsła się po raz kolejny, tym razem znacznie mocniej! Nessie skuliła się, dając parę kroków w tył jednocześnie rozglądając się wokoło. Poderwałaś się w sekundzie, choć w kolejnej już leżałaś na ziemi, a przed tobą pojawił się wielki wężowy Pokemon, który dosłownie wyłonił się spod ziemi rozdzielając Ciebie od swojej lisiczki.
Nawet nie zdążyłaś się poruszyć, kiedy owy ogromny Pokemon uderzył swoim silnym ogonem w ziemię nieopodal Nessie, a ty z przerażeniem zaobserwowałaś jak brązowy lisek wzbił się w powietrze lecąc wprost w przepaść. Serce przestało Ci bić, głos uwiązł w gardle. Kolejny ryk kamiennego Pokemona skierowany pod twoim adresem. Dopiero teraz zauważyłaś, że ziemia na której stałaś zaczęła się rozstępować i prawdopodobnie zaraz sama będziesz spadać w dół. Usłyszałaś nad sobą jakiś długi przeciągły pisk, gdzieś tuż obok coś szybko przeleciało. Jednak nie wiedziałaś skąd to, ba! nie miałaś czasu się zastanawiać!
- Skarmory, łap go! Aggron, Flash Cannon! - usłyszałaś męski głos, a po chwili ktoś chwycił Cię w pasie mocno przyciągając.- Przepraszam, za brak delikatności.
Teraz zauważyłaś właściciela głosu, trzymał Cię jednym ramieniem dość wysoki mężczyzna, o ciepłych budzących zaufanie oczach. Po chwili jednak zmarszczył brwi przechodząc parę kroków od powstałego urwiska i kontrolując walkę swojego Pokemona. Kiedy stałaś już bezpiecznie na stałym gruncie, puścił Cię przepraszając po raz kolejny delikatnym skinięciem głowy.
- Aggron, teraz!
Polecił Pokemonowi, a po głośnym warknięciu stalowego Pokemona, kamienny wąż ryknął głośno i uciekł z pola walki w głąb góry. Chłopak przeczesał dłonią włosy patrząc za agresorem, właśnie w tym samym momencie wylądował obok Ciebie ptak o stalowych skrzydłach, który w w dziobie delikatnie trzymał Eevee.
- Iłiii!
Zawołała wystraszona, ale jednocześnie uradowana widząc że nic już Ci nie grozi! Jeśli miałaś pecha z natury, to wydarzenie chyba powinno wyczerpać limit pecha na kolejny miesiąc!


.: dream team in progress :.
• Ponyta • Ralts • Vivillon •
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Celestia
Mistrz Regionu
avatar

Napisanych : 2177
Dołączył : 23/03/2014
Wiek : 24
Skąd : Łódź

PisanieTemat: Re: Gra Celestia   Sob 24 Maj 2014, 14:10

Złapany pokemon napawał mnie dumą. Szybko sięgnęłam po PokeBall i schowałam go razem z resztą. Byłam strasznie zadowolona z tej wyprawy, choć nie do końca po to tu przyszłam. Miałam w planach znaleźć jakiegoś kolejnego Eevee, bądź Eeveelucję, choć wiedziałam, że to bardzo wątpliwa sprawa. Tymczasem trafiłem na innego lisiego pokemona - Vulpixa. I wbrew pozorom okazał się on równie wyjątkowy! Jego zielone oczka były tak niezwykłe, że już wiedziałam, że na pewno będzie jednym z najśliczniejszych pokemonów, jakie posiadałam. Oczywiście - każdy mój stworek był piękny. W to nie zamierzałam wątpić.
Podczas, gdy Eevee domagała się więcej pieszczot, zaśmiałam się radośnie i pogłaskałam ją po główce. Dałam jej też przy tym cukiereczka, którego miałam schowanego w kieszeni. Mama mówiła, że one naprawdę dobrze działają na pokemony. Dlatego też, bez chwili wahania podarowałam go swojej lisiczce. I wtedy zaczęło się coś dziać.
Szczerze mówiąc, sama nie wiem, dokładnie, co się stało. Wszystko działo się tak szybko, że jedyne, co zaobserwowałam to lecąca w przepaść lisiczka.
- Nessie! - Krzyknęłam bardziej przerażona o życie mojej małej przyjaciółki, niż o własne. Zapewne rzuciłabym się za nią w tą przepaść, gdyby nie to, że upadłam obijając sobie pupę.
Na Boga, jeżeli to przeżyję, na pewno nie będę mogła siedzieć przez tydzień. - Myślałam sobie czując, jak pieką mnie moje cztery litery. I w sumie, dołączyłabym do mojej małej lisiczki, gdyby nie fakt, że zostałam uratowana.
Męski głos, który usłyszałam pomiędzy rykami dzikiego pokemona wydawał się być niesamowicie przyjemny. Nim jednak zobaczyłam twarz właściciela minęło sporo czasu. Udało mi się podczas tego szału zeskanować wrogiego pokemona, którego widziałam na oczy pierwszy raz. Nie sądziłam, że spacerowanie po górach może być tak niebezpieczne.
Gdy było już po wszystkim, ujrzałam swojego wybawcę. Był naprawdę pociągającym, młodym mężczyzną - musiałam to przyznać. Przyglądałam mu się przez chwilę, ukradkiem i z lekkim rumieńcem na policzkach. Można powiedzieć, że zabrakło mi w tym czasie języka w gębie. Przyglądałam się jednak uważnie jego walce. Widać było, że był doświadczonym i zdolnym trenerem. Pełna podziwu dla niego i jego pokemonów, zeskanowałam oba, chcąc się o nich dowiedzieć czegoś więcej.
Po pokonaniu przeciwnika chciałam upaść na ziemię oddychając głęboko z ulgą. W tym czasie jednak ptaszyna mojego wybawcy przyprowadziła do mnie moją Eevee.
- Nessie! - Krzyknęłam biorąc pokemona w ramiona. - Nic ci nie jest, maleńka? - Miałam w oczach łzy szczęścia, widząc moją lisiczkę całą i zdrową. Po chwili wtulania twarzy w futerko Nessie spojrzałam na mojego wybawcę.
- Dziękuję za ratunek. - Powiedziałam cicho, odrobinę nieśmiało. W oczach nadal miałam resztki łez, a na poliku czaił się rumieniec.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szkot
Mistrz Regionu
avatar

Napisanych : 3065
Dołączył : 23/03/2014
Wiek : 28
Skąd : Ayr, Scotland

PisanieTemat: Re: Gra Celestia   Sob 24 Maj 2014, 14:58

Mężczyzna uśmiechnął się delikatnie do Ciebie, a jego duży rogaty Pokemon podszedł bliżej patrząc na swojego trenera, który pogłaskał go po stalowym pysku. Ptasi Pokemon który uratował twoją Eevee zaskrzeczał cicho, otwierając przy tym swój długi dziób wyposażony w szereg ostrych zębów. Nessie mocno wtuliła się w Ciebie, a ty wyraźnie czułaś jak z przejęcia bije jej małe serduszko. Zapewne Pokemona też wystraszyła wizja utraty przyjaciółki!
- Nie masz za co dziękować. Sam powinienem Cię przeprosić, ale obawiałem się że możesz spaść. Steven, a to moi przyjaciele. Skarmory i Aggron. Miło mi Cię poznać, mam nadzieję że nie wystraszyłem twojego Eevee.
Zażartował chłopak ubrany w nieco brudne od chodzenia po górach jeansy, jasną koszulkę i oczywiście zaopatrzony w plecak. Dopiero teraz mimo szoku po całym tym zajściu byłaś w stanie wyciągnąć PokeDex i zeskanować stojące w twoim otoczeniu Pokemony.
- Skarmory, Pokemon Uzbrojony Ptak. Zaraz po wykluciu jego całe ciało pokrywa puch, jednak kiedy rośnie zmienia się w twardą jak stal zbroję.
Cytat :

Skarmory
Lv. 50
Natura: Szybki
- Aggron, Pokemon Żelazny Pancerz. Żyje w górach, gdzie traktuje szczyt jako swoje własne. Rysy na jego pancerzu są dowodem wielu stoczonych walk.
Cytat :

Aggron
Lv. 50
Natura: Waleczny
Chłopak podszedł bliżej Ciebie i pomógł odejść na bok, gdzie pomógł usiąć Ci na większej skale. Dopiero przechodząc obok Aggrona, zauważyłaś iż jego tors jak i ramiona są pokryte wieloma rysami. Teraz wiedziałaś jedno, ten Pokemon jak i jego trener nie są młodzikami dopiero poznającymi ten świat. Eevee czując się już znacznie spokojniej w twoich ramionach, rozejrzała się kiwając główką zarówno do Skarmory jak i Aggrona, dziękując im za ratunek. Steven ściągnął plecak, rozpiął go, a następnie podał Ci butelkę wody, patrząc na Ciebie swoimi błękitnymi oczyma.
- Napij się. Rozumiem, że to musiało być dla was stresujące. Ale nie spodziewałem się spotkać na zboczach góry księżycowej trenerki.
Powiedział przeczesując palcami swoje ni to srebrne, ni to jasno niebieskie włosy które musiałaś przyznać, że pasowały kolorem idealnie do koloru jego oczu. Steven wyciągnął PokeBalla i trafił czerwonym promieniem w Aggrona przywołując go do kuli.


.: dream team in progress :.
• Ponyta • Ralts • Vivillon •
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Celestia
Mistrz Regionu
avatar

Napisanych : 2177
Dołączył : 23/03/2014
Wiek : 24
Skąd : Łódź

PisanieTemat: Re: Gra Celestia   Sob 24 Maj 2014, 18:17

Wpatrywałam się w uśmiech nieznajomego zdecydowanie za długo. Pewnie pomyślał sobie o mnie, jak o idiotce. Jednak musiałam przyznać, że miał w sobie coś takiego, co nie pozwalało i oderwać od niego wzroku. Miał przystojną twarz, pociągające rysy i przede wszystkim... Piękny uśmiech, jakiego chyba jeszcze nigdy nie widziałam. Nic dziwnego, że nie mogłam przestać się na niego gapić. Wtulałam w siebie moją małą lisiczkę, ciesząc się, że nic jej nie jest. Naprawdę nie wiem, co bym zrobiła, gdyby jej się coś stało. Przez chwile przyglądałam się także pokemonom tajemniczego mężczyzny. Widać było, że są do niego przywiązane, że dobrze je wytrenował. Chciałam kiedyś mieć tak silne i przywiązane do mnie stworzonka.
- Aaaa... - Jego głos wyrwał mnie z zamyślenia. Cóż, mogłabym go słuchać godzinami. - Skądże znowu! Za co miałbyś mnie przepraszać? Uratowałeś życie mi i mojej małej lisiczce. Nawet nie wiesz, jak jestem ci wdzięczna! - Powiedziałam czując, jak na twarz wypływa mi rumieniec. Naprawdę nie wiedziałam, co mogłabym dla niego zrobić w ramach podziękowania za to, co dla mnie zrobił.
- Celestia. A to moja mała Nessie. - Uśmiechnęłam się wyciągając do niego dłoń. - Myślę, że nic jej nie będzie. - Zaśmiałam się jeszcze.
Przyjrzałam mu się teraz trochę uważniej. Starałam się robić to dyskretnie, bo wiadomo, że to nic fajnego jak ktoś nas prześwietla od góry do dołu. Zauważyłam jego lekko przybrudzone spodnie. Musiał nieźle się nachodzić po wszystkich jaskiniach i górach. Czyżbym trafiła na jakiegoś zapalonego poszukiwacza skarbów? Z całą pewnością był interesującą osobą.
Korzystając z tego, że wszystko już się uspokoiło mogłam zeskanować pokemony. Cóż, wiedziałam, że Steven do takich płotek, jak ja nie należy, ale... Nie spodziewałam się aż tak dużej różnicy między nami! Skaner pokazał mi informacje o jego pokemonach. Gdy zobaczyłam, jak potężne są aż otworzyłam usta ze zdziwienia.
- Och! - Nie byłam w stanie powiedzieć nic więcej, więc zapewne wyglądało to dosyć komicznie. Normalnie sama bym się z tego śmiała, ale tym razem tylko zarumieniłam się zawstydzona. Przy nim naprawdę byłam tylko dzieckiem, które bawiło się w bycie trenerem. W tym przekonaniu utwierdziły mnie rysy na Aggronie. Steven na pewno stoczył razem z nim tysiące walk, samemu pewnie nie raz narażając swoje życie. Czy tak wyglądało bycie trenerem? W telewizji zawsze pokazywali tylko pozytywne historie, takie jak walki w Ligach rejonowych. Gdy zawalam sobie sprawę z tego, że to mogła być niebezpieczna przygoda zaczynałam tęsknić za życiem hodowcy, do jakiego przygotowywała mnie mama od małego. Ostatecznie jednak poszłam w ślady ojca i zostałam trenerem. Ale jak do tego doszło? Sama nie wiedziałam. Być może Rei miał w tym naprawdę spory udział. A może po prostu miałam to we krwi?
Pozwoliłam Stevenowi zaprowadzić się na skałę i usadzić na niej. Gdy już tak siedziałam z Eevee na kolanach udało mi się podnieść wzrok na mężczyznę. Zastanawiałam się, ile mógł mieć lat. Wyglądał bardzo młodo, ale nie mógł przecież być w moim wieku! A jeżeli tak, czy to oznaczało, że Rei po tych trzech latach był tak samo doświadczony jak on? Czyżby różnica pomiędzy mną, a moim przyjacielem była aż tak wielka?
- Dziękuję. - Powiedziałam cicho biorąc łyka wody. Nalałam jej odrobinę do korka i podałam Nessie, żeby też maleńka się napiła. Przez chwilę jeszcze milczałam wpatrując się w spokojne oczy Stevena.
- Oj tak, zdecydowanie było. - Zaśmiałam się chcąc rozładować sytuację. - Nie byłoby mnie tu dzisiaj, gdyby nie wiadomość, że mogę tutaj znaleźć wyjątkowe pokemony. - Podrapałam się po głowie zawstydzona. Faktycznie, gdyby Eric nie powiedział mi, że znalazł tutaj swojego Umbreona zapewne siedziałabym teraz w mieście i robiła zakupy. Ewentualnie trenowała z Eevee przed kwalifikacjami do turnieju Koordynatorów.
To mi o czymś przypomniało. Wypuściłam z PokeBalli Flareona, którego podesłała mi mama i Dratini, którą dostałam od ojca. Oba pokemony były najsłabsze ze wszystkich, jakie do tej pory miałam. Dlatego też postanowiłam je trochę wzmocnić poprzed danie im cukiereczków. Pogłaskałam je po główkach zadowolona.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szkot
Mistrz Regionu
avatar

Napisanych : 3065
Dołączył : 23/03/2014
Wiek : 28
Skąd : Ayr, Scotland

PisanieTemat: Re: Gra Celestia   Sob 24 Maj 2014, 19:38

Steven zapewne nie miał więcej niż 25 lat, trochę głupio będzie zapytać dopiero poznaną osobę o to ile liczy wiosen. Lepiej będzie zrobić to, kiedy już lepiej się poznacie. Mężczyzna naturalnie zauważył rumieniec na twoim licu, jednak nic na to nie powiedział. Możliwe iż spodziewał się, że może to być dla Ciebie trochę krępujące, dlatego też pozostawił ten temat nie naruszony. Jasnowłosy otrzepał swoje spodnie, po czym usiadł na ziemi przed tobą. Nie wyglądał na kogoś, kto przywiązuje dużą wagę do czystości swoich ubrań, zwłaszcza że te które miała na sobie wyglądały na "robocze". Nessie spokojnie wypiła całą wodę którą podałaś jej w nakrętce, a następnie zeskoczyła Ci z kolan rozprostowują nogi. Zauważyłaś, że stojący nieopodal Skarmory wzbił się do lotu, trochę dziwne że zrobił to bez pozwolenia trenera, chociaż z drugiej strony może świadczyło to o zaufaniu jakie było między Stevenem a jego Pokemonem.
- Z pewnością jest tu bardzo dużo wyjątkowych Pokemonów. Jak chociażby ten Onix który Cię zaatakował. Od paru dni podróżuję z moimi Pokemonami po tych górach i jaskiniach poszukując skamielin, a tego węża spotykam już czwarty raz.
Zaśmiał się widząc, że sytuacja stała się już znacznie mniej napięta. Ty zaś znacznie spokojniejsza niż jeszcze parę chwil temu wypuściłaś z kul Flareon oraz Dratini, częstując ich cukierkami. Nessie widząc swoich towarzyszy podbiegła bliżej nich, przede wszystkim tuląc się do miękkiego kołnierza Flareon. Steven otworzył szerzej oczy ze zdziwienia widząc twoją smoczycę, po czym odważnie wyciągną ku niej rękę głaskając ją po głowie.
Cytat :
Naria: +1lv,
Flame: +1lv
- Dratini? Wybacz, że oceniłem Cię jako początkującą trenerkę, Celestio. Znalazłaś już jakiegoś z tych "wyjątkowych" Pokemonów? Zazwyczaj trenerzy podróżują w jakimś celu... Jestem Ciekaw co Ciebie tu przywiało.
Zapytał patrząc Ci w oczy, jednocześnie głaskając Narię, która zadowolona z pieszczot wpełzła mu na kolana, na co on zaśmiał się przyjaźnie. Jakby nie było ten Pokemon w pewien sposób wciąż był dzieckiem.


.: dream team in progress :.
• Ponyta • Ralts • Vivillon •
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Celestia
Mistrz Regionu
avatar

Napisanych : 2177
Dołączył : 23/03/2014
Wiek : 24
Skąd : Łódź

PisanieTemat: Re: Gra Celestia   Sob 24 Maj 2014, 23:11

Przyglądałam się Stevenowi jeszcze przez pewien czas. W gruncie rzeczy był bardzo przystojnym mężczyzną, nawet taka dziewczyna jak ja musiała to przyznać. Sama nigdy w sumie nie oglądałam się za chłopcami, będąc raczej ich kumpelą niż obiektem westchnień. W tym wypadku jednak było trochę inaczej. Steven mnie uratował, wyglądał na starszego i budził we mnie coś, czego sama do końca nie rozumiałam.
W tym samym czasie przyjrzałam się małej Eevee, która naprawdę była spragniona. Cóż, dopiero co stoczyła walkę z Vulpixem, a potem o mało nie zginęła. Nic dziwnego, że się zmęczyła! Całe szczęście, już wszystko było w porządku, a moja mała lisiczka wydawała się być zadowolona. Skarmory wzbijając się w powietrze zwrócił na siebie moją uwagę. Pokemon był ogromny i na swój sposób piękny. Przyglądałam mu się przez dłuższą chwilę, uśmiechając pod nosem. Chciałam kiedyś tak bez słów umieć się porozumiewać z moimi pokemonami.
- Ummm... Często tak podróżujesz po takich miejscach? To na pewno niebezpieczne... Ale w sumie, wyglądasz na bardzo dobrego trenera. A twoje pokemony są naprawdę silne i wspaniałe. Chciałabym kiedyś mieć taki kontakt ze swoimi maluchami! - Zaśmiałam się perliście patrząc Stevenowi przez chwilę w oczy. Uciekłam jednak wzrokiem w bok, gdy tylko poczułam rumieńce na twarzy. Czy byłam zbyt śmiała? Czy zbyt otwarcie z nim rozmawiałam? I czemu serce zaczynało mi bić tak szybko?
I wtedy usłyszałam jego śmiech. Był bardzo przyjemny dla ucha. Zdecydowanie miło było go usłyszeć. Reszcie moich podopiecznych też dałam odrobinę wody i spoglądałam wzruszona na przywitanie Eevee z Flareonem. Aż zrobiło mi się cieplej na serduszku widząc miłość pomiędzy tymi dwoma stworzeniami!
Na widok Stevena głaskającego moja mała Dratini uśmiechnęłam się do niego szeroko. Sama nie miałam jeszcze okazji bliżej zaprzyjaźnić się ze smoczycą. Pewnie dlatego, że nadal nie wiedziałam, dlaczego ją dostałam. Musiałam jednak zmienić podejście. Dratini wyglądała na naprawdę urocze stworzenie. Bez chwili zawahania zsunęłam się z kamienia i podeszłam na czworaka do Narii i pogłaskałam ją po głowie. Nie zauważyłam nawet, że przez to znalazłam się zdecydowanie za blisko Stevena. Włosy wchodziły mi do oczu, zdecydowanie powinnam była je rano związać w warkocz!
- Ależ skąd! Właśnie jestem początkująca. - Zaśmiałam się podnosząc głowę i spoglądając na jego twarz. - Tą Dratini dostałam w prezencie od... moje ojca. - Mruknęłam cicho spuszczając wzrok na pokemona. Nastała chwila ciszy, którą jednak przerwałam.
- Czy znalazłam? Cóż, wszystkie moje skarby są wyjątkowe! A tu, na Górze Księżycowej udało mi się złapać Vulpixa o zielonych oczach. - Uśmiechnęłam się i spojrzałam na niego wzrokiem najszczęśliwszej osoby na świecie.
- Masz rację. Tak jak ty przybyłeś tu szukać skamielin, ja przybyłam tu w poszukiwaniu eeveelucji. Znajomy powiedział mi, że w tej okolicy znalazł swojego Umbreona i sama postanowiłam się trochę rozejrzeć. Obecnie pomieszkuję sobie w Pewter City i przygotowuję się do walki z Liderem Brockiem. Postanowiłam więc wybrać się na spacer. - Mówiłam nadal głaskając Narię.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szkot
Mistrz Regionu
avatar

Napisanych : 3065
Dołączył : 23/03/2014
Wiek : 28
Skąd : Ayr, Scotland

PisanieTemat: Re: Gra Celestia   Nie 25 Maj 2014, 00:37

Steven spojrzał na Ciebie kiedy zbliżyłaś się do niego. Jednak nie wyglądał na przestraszonego twoją bliskością. Wręcz przeciwnie, cicho się zaśmiał, delikatnie zmarszczył brwi wyciągając rękę odgarniając parę luźnych kosmyków włosów z twojej twarzy. Zachowywał się bardzo swobodnie, może spodobałaś się Stevenowi z rumieńcem na twarzy? Kto tam go wie! Zwłaszcza że dopiero co go poznałaś. Ale musiałaś przyznać, że było w tym mężczyźnie coś pociągającego i budzącego zaufanie. Trener wciąż miał na swoich kolanach twoją smoczycę i delikatnie gładził ją po głowie oraz długim smukłym ciele.
- Początkująca? Jeśli mam być z tobą szczery, to Ci zazdroszczę. Sam dobrze pamiętam ten dzień kiedy dostałem Arona jako pierwszego Pokemona i ruszyłem w podróż. Pierwszy dziki okaz jaki złapałem, Skarmory. Wspólnie pokonany pierwszy Lider. I moja decyzja o specjalizowaniu się w Pokemonach Stalowych.
Pokeręcił głową, patrząc na Ciebie uważnie chcąc się upewnić, że nie zanudził Cię swoją opowieścią. Nie chciał zapewne wyjść na nudziarza, który mówił tylko i wyłącznie o sobie. Uważnie wysłuchał Cię, kiwając głową na znak iż rozumie każde twoje słowo. Widziałaś, że był zdumiony ale i pełny podziwu gdy mówiłaś o złapaniu zielonookiej Vulpix. Kiedy między was wkradła się cisza, którą przerwałaś kolejną wypowiedzią chłopak uśmiechnął się szeroko, przeczesują palcami swoje trochę rozczochrane włosy.
- Sam startowałem w zawodach Ligii Hoenn, mojego rodzinnego regionu. Ale chyba zdajesz sobie sprawę, że z Brockiem będziesz mogła zawalczyć dopiero po Pokazach? Wiesz, chciałem razem z nim wybrać się na przeszukiwanie jaskiń jednak ten powiedział, że chce skupić się na pomocy w organizowaniu pierwszych Pokazów w jego rodzinnym mieście. Dobrze widzieć lidera tak zaangażowanego w sprawy swojego miasta.
Powiedział spokojnym tonem głosu patrząc Ci w oczy. Po dłuższej chwili Naria zmieniła zdanie, i przeszła na twoje kolana tuląc się łebkiem do twojej piersi. Widząc tą jakże uroczą scenę Nessie oraz Flamy podążyły w ślady za Dratini, następstwem czego był twój przewrót w tył, a twoje Pokemony w trójkę ułożyły się na tobie liżąc po policzkach. Steven wsparł łokcie o własne nogi patrząc na was, kiedy nieopodal Ciebie spod usypanej niewielkiej górki kamieni wyszedł Pokemon. Chwilę patrzył na Ciebie, a następnie ostrożnie podszedł przechylając na bok swój stalowy łepek.
- Aroo?
- No popatrz. Aron w Kanto! Pierwszy raz widzę dzikiego Arona w tym regionie, chyba mu się spodobałaś... Wiesz, mój Aggron kiedyś był własnie takim maluchem.


.: dream team in progress :.
• Ponyta • Ralts • Vivillon •
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Celestia
Mistrz Regionu
avatar

Napisanych : 2177
Dołączył : 23/03/2014
Wiek : 24
Skąd : Łódź

PisanieTemat: Re: Gra Celestia   Nie 25 Maj 2014, 01:13

Gdy na mnie spojrzał zarumieniłam się bardziej. Nie wiedzieć czemu spojrzenie jego jasnych oczu sprawiało, że czułam się zawstydzona. I być może na tym by się skończyło, gdyby nie wyciągnął reki w moją stronę i nie dotknął moich włosów. Zamarłam na chwilę, czując, jak robi mi się ciepło. Uśmiechnęłam się do niego tylko, czując jak bicie serca mi przyspiesza. Pierwszy raz w życiu spotkałam się z czymś takim, a przecież dopiero co go poznałam!
Wpatrywałabym się w niego dalej jak zahipnotyzowana. Miejsce na twarzy, którego dotknął dłonią przy odgarnianiu włosów nadal lekko mrowiło. Musiałam przyznać, że to całkiem przyjemne uczucie. Gdy mówił o swoich przygodach jako początkujący trener słuchałam uważnie. Było to naprawdę interesujące! Zwłaszcza, że sama byłam teraz początkująca i on jako doświadczony mógł mi dać jakąś radę. Prawda?
- Zazdrościsz? Cóż, nie powiem, że to nie wspaniałe uczucie. Ja i Nessie zżyłyśmy się bardzo mocno. Każdy dzień jest dla nas nowym wyzwaniem. Strasznie chciałabym być kiedyś taka jak ty. Choć może to brzmi głupio, bo praktycznie się nie znamy... Ale naprawdę, chciałabym kiedyś być tak dobra, doświadczona jak ty! - Spuściłam wzrok zażenowana swoją wypowiedzią.
- Czemu wybrałeś akurat stalowe pokemony? Ja bardzo chciałabym zostać najlepszym trenerem Eeveelucji. - Powiedziałam zawstydzona tym, że wyjawiłam mu swój cel. A przynajmniej jeden z nich.
Słuchaliśmy się nawzajem, co chyba było dobrym znakiem. Nadal byliśmy bardzo blisko siebie, bo głaskanie Dratini tego wymagało. Nie przeszkadzało mi to w ogóle, a nawet przeciwnie. Gdy opowiedziałam o Vulpix, zauważyłam, że go to zainteresowało.
- Poczekaj, pokażę ci ją! - Zaśmiałam się wypuszczając z PokeBalla wspomnianego pokemona. Przy okazji, gdy stworzonko się pojawiło spróbowałam pogłaskać ją po główce.
- Hej Vulpix. Przepraszam za to, w jaki sposób do nas dołączyłaś. Ale od dzisiaj będziesz w naszej drużynie. Myślę, że należy cię jakoś nazwać. Co powiesz na... Shirley? - Zaśmiałam się spoglądając to na Vulpix to na Stevena.
- Śliczna, prawda? - Zagadałam do mężczyzny, a chwilę później leżałam już na ziemi. - Pochodzisz z Hoenn? Co robisz więc tutaj, w Kanto? Przybyłeś tu specjalnie po to, by przeszukać Górę Księżycową? I tak, wiem, że muszę sobie trochę poczekać na walkę z Brockiem. Dowiedziałam się od siostry Joy, że zainteresował się Pokazami i trzeba będzie czekać. W międzyczasie sama w końcu dałam się namówić na udział w pokazach, chociaż sama nie wiem, na czym to do końca polega. - Zaśmiałam się sama z siebie.
- Znasz Brocka? Nono, widzę, że jesteś chyba kimś naprawdę ważnym! Powiesz mi, jaki on jest? Bo nic poza tym, że trenuje kamienne pokemony i wydaje się być naprawdę, jak to określiłeś, zaangażowany w sprawy miasta nie wiem. A miło by chyba było coś niecoś na jego temat wiedzieć...
Moje pokemony wydawały się być naprawdę radosne i pełne miłości. Głaskałam je śmiejąc się perliście i kątem oka spoglądając na Stevena. Nie zwróciłam nawet uwagi na to, że pewnie widać mi było moje majteczki w kropeczki. TO NIE BYŁO W TEJ CHWILI WAŻNE.
- Hm? - Spojrzałam na dzikiego pokemona, który podszedł do mnie. Przekręciłam głowę, a po chwili myślenia wyciągnęłam do niego rękę. Powoli i ostrożnie, żeby nie spłoszyć stworzenia.
- Twój Aggron kiedyś był taki malutki? - Zdziwiłam się podnosząc się do pozycji siedzącej. Nadal głaskałam swoje stworki i pozwalałam im siedzieć na kolanach. Dyskretnie też dałam znać Vulpix, że jeżeli chce to może do nas dołączyć. A dłonią spróbowałam pogładzić Arona po główce.
- No, maleńki. Nie bój się, nic ci nie zrobimy. - Mruknęłam cicho.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szkot
Mistrz Regionu
avatar

Napisanych : 3065
Dołączył : 23/03/2014
Wiek : 28
Skąd : Ayr, Scotland

PisanieTemat: Re: Gra Celestia   Nie 25 Maj 2014, 13:03

Steven siedział wciąż w tym samym miejscu, uważnie słuchając twoich słów. Mężczyzna potarł swoją brodę chcąc odpowiedzieć Ci, dlaczego wybrał właśnie trenowanie stalowych Pokemonów.
- Aron był moim pierwszym Pokemonem, kolejne dwa jakie złapałem także były w tym typie. Dobrze się dogadywaliśmy, udawało nam się pokonywać wszystkich liderów, nawet jeśli miał nad nami przewagę typu. Jeśli chcesz być uważana za najlepszego trenera ewolucji Eevee, posłuchaj bardziej doświadczonego kolegi i skup się na rozwijani ich wachlarzu ataków.
Powiedział uśmiechając się do Ciebie. Kiedy wpuściłaś swoją nową zdobycz, Vulpix chwilę rozglądała się nie bardzo wiedząc co się dzieje. Jednak kiedy usłyszała pochwałę ze strony Stevena, usiadła dumnie prezentując swoją pierś i delikatnie machając swoimi ogonami. Widziałaś, że chłopak mimo swojego doświadczenia chyba po raz pierwszy miał do czynienia z tak niezwykłym Pokemonem. Jeśli chodzi zaś o samego Brocka, Steven szybko zaprzeczył, że jest kimś ważnym. Powiedział Ci, że poza byciem trenerem bada skamieliny oraz kamienie ewolucyjne, a Brock jako trener kamiennych Pokemonów lepiej niż ktokolwiek innych zna te góry i zwyczajnie poprosił go o pomoc. Dowiedziałaś się, że w jego mniemaniu Brock to bardzo twardy trener, ale człowiek z sercem na dłoni mający bardzo dużo wyrozumiałości co do początkujących trenerów.
- Pokazy? Więc będziesz startować w Pokazach Pewter. Jestem pełny podziwu! Mój bliski przyjaciel, z którym zaczynałem swoją podróż w Hoenn wybrał drogę koordynatora. Zdobył nawet tytuł Super Koordynatora Hoenn.- zaśmiał się głośno na wspomnienie towarzysza z dawnych lat- A jak idzie Ci trening? Jeśli mogę Ci jakoś pomóc w treningu przed pokazami... Nie ma problemu.
Powiedział mężczyzna, a ty w tym czasie zajęta byłaś przypatrywaniem się małemu Aronowi. Nawet nie zauważyłaś że widać Ci majtki, ba nie wiedziałaś czy Steven patrzył tam czy nie. Był mężczyzną, więc... możliwe. Chociaż nie wyglądał na zboczeńca. Twoje Pokemony, łącznie z Vulpix podeszły bliżej patrząc na Arona, a ten widząc jak świetnie twoi podopieczni bawią się na tobie... sam skoczył Ci na brzuch! Śmiejąc się przy tym radośnie. Po chwili usłyszałaś także śmiech Stevena.
- Tak, mój Aggron ewoluował z takiego małego Arona. A teraz jeśli chcesz, pomogę Ci w treningu przed pokazami. Znam tu odpowiednie miejsce. I nie zostawiaj Arona samego, chyba Cię polubił, Tia.
Rzekł mężczyzna wstając z ziemi i otrzepując i tak już brudne spodnie. Tia, jeszcze nikt wcześniej nie skracał w ten sposób twojego imienia. Brzmiało, tak pieszczotliwie, że nie mogło Ci się nie spodobać!


.: dream team in progress :.
• Ponyta • Ralts • Vivillon •
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Celestia
Mistrz Regionu
avatar

Napisanych : 2177
Dołączył : 23/03/2014
Wiek : 24
Skąd : Łódź

PisanieTemat: Re: Gra Celestia   Nie 25 Maj 2014, 13:45

Tak samo jak Steven słuchał mnie, ja słuchałam jego. Rady doświadczonego trenera były czymś, czego teraz potrzebowałam. Byłam tak naprawdę świeżakiem. Bo ile ja walk dotąd stoczyłam? Mogłabym je policzyć na palcach, jednej reki w dodatku. Potrzebowałam mentora, kogoś, kto rzuci jakąś przydatną radą. Wcześniej posłuchałam się Erica, teraz miałam zamiar wysłuchać Stevena. Zwłaszcza, że mężczyzna wydawał się być naprawdę kimś. Spojrzałam na niego z uśmiechem, widząc jak pociera się po brodzie.
- Ach, rozumiem. To trochę, jak ja. Moja mama jest hodowcą Eevee. Kiedy byłam mała, spędzałam razem z nią dużo czasu opiekując się tymi małymi liskami. Kiedyś, jak jeszcze ojciec z nami mieszkał, mama je hodowała, a on trenował. I chyba to rodzinne! - Zaśmiałam się, pierwszy raz nie czując smutku na myśl o ojcu. I choć nie pamiętałam jego twarzy, musiałam przyznać, że były miły chwile, jakie z nim spędziłam.
- Z początku miałam w planach zostanie hodowcą, jak mama. Ale któregoś dnia po prostu wyszłam z domu i stwierdziłam, że będę trenerem. Głupie, co? - Uśmiechnęłam się drapiąc się po głowie. - Umm, dziękuję za radę. Na pewno będę się do niej stosować. - Głaskałam cały czas pokemony, które po mnie skakały. Skupiłam się także na budowaniu więzi z Vulpixem, bo nie chciałam by czuła się pominięta. Przyjrzałam jej się uważając ją za naprawdę śliczne stworzenie. Słuchałam przy tym wypowiedzi Stevena na temat Brocka. Czyli jednak Lider Pewter był taki, jakiego go sobie wyobrażałam!
- No, będę. - Zarumieniłam się, gdy powiedział, że jest pełen podziwu. - Ale tak naprawdę nie jestem pewna, czy sobie poradzę. Nigdy wcześniej nie myślałam o pokazach. - Zaśmiałam się lekko spoglądając na jego twarz. Cholera, był naprawdę przystojny. Z minuty na minutę coraz bardziej mi się podobał!
- Och, twój przyjaciel jest koordynatorem? No to musisz, co nieco wiedzieć na ten temat! - Uśmiechnęłam się. - Widzę, że zadajesz się z niezwykłymi ludźmi. - Powiedziałam cicho spoglądając w niebo. Niezwykli, czy nie, prawda była taka, że wszyscy byli dużo bardziej doświadczeni niż ja. Aż poczułam się malutka i nie wiedziałam, dlaczego on nadal ze mną rozmawia.
- Szczerze mówiąc, przyszłam tutaj żeby potrenować. A skończyło się na byciu panienką w opresji. - Zaśmiałam się i spojrzałam na niego zaskoczona. - Naprawdę chciałbyś mi pomóc w treningu? P-przecież masz swoje sprawy, a ja pewni zajmuję ci czas... - Zawstydziłam się. Faktycznie, dopiero teraz do mnie dotarło, że i ja i on mieliśmy tu sprawy do załatwienia. W tym momencie wskoczył na mnie mały Aron, śmiejąc się przy tym radośnie. Sama zaczęłam się śmiać, jakże to małe stworzenie umiało poprawić humor! Wzięłam stworka w ręce i zaczęłam go głaskać i miziać. Śmiech Stevena jeszcze bardziej mnie rozweselił.
- Czyli ten maluszek też kiedyś będzie taki duży? - Zapytałam podnosząc się z ziemi i przyciskając nosek Arona do swojego nosa. - Słyszysz? Też będziesz kiedyś duży! - Cmoknęłam go w pyszczek i przytuliłam do policzka.
- Jasne, jeżeli tylko nie szkoda ci na mnie czasu... Będę wdzięczna za twoją pomoc! - Powiedziałam otrzepując spódniczkę z pyłu i trawy. Cały czas trzymałam stalowego pokemona na rączkach, a reszcie dałam znać, by poszli tak jak ja za Stevenem.
- Tia? - Powiedziałam cicho, bardziej do siebie niż do innych. Jeszcze nikt nigdy mnie tak nie nazwał! Zarumieniłam się lekko w głowie powtarzając to zdrobnienie. Jednocześnie szłam za Stevenem.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szkot
Mistrz Regionu
avatar

Napisanych : 3065
Dołączył : 23/03/2014
Wiek : 28
Skąd : Ayr, Scotland

PisanieTemat: Re: Gra Celestia   Nie 25 Maj 2014, 15:31

Steven spojrzał sobie przez ramię chcąc się upewnić, czy idziesz zaraz za nim. Mały Aron którego spotkałaś ucieszył się że zabrałaś go razem ze sobą, zaś reszta twoich Pokemonów szła obok. Po niedługim spacerze, chłopak zaprowadził Cię do dolinki, która podobnie jak wszystko inne wokół było otoczone głazami. Jednak tutaj teren zdawał się być znacznie łagodniejszy ponieważ po prawej stronie widziałaś niewielkie źródełko oraz parę większych krzaków. Niebieskooki ściągnął plecak i rzucił go na jedną z płaskich skał, przy okazji wypuszczając wszystkie posiadane przez siebie Pokemony. Prócz znanego już Aggrona zauważyłaś także dwa, których nigdy wcześniej nie widziałaś.
Oba stworzenia były wielkie, a jak tylko przywitały się ze swoim trenerem spokojnie odeszły na bok zajmując się sobą. Zaś ich właściciel odwrócił się w twoją stronę, przechylając na bok głowę a zaraz za nim wylądował Skarmory cicho przy tym skrzecząc.
- Skoro zapisałaś się do pokazów, rozumiem że wiesz jak wyglądają zawody. Do rundy kwalifikacyjnej musisz się przygotować sama, ja najwyżej pomogę swoimi sugestiami. Ale jeśli chodzi o walkę pokazową... Myślę że ja i Skarmory możemy okazać się pomocni, prawda?
- Skaaar!

Zaskrzeczał ptak kiedy jego trener pogłaskał go po stalowym grzbiecie. Nie mogłaś powiedzieć, żeby jego propozycja Ci się nie spodobała jednak... przecież jego Pokemon był znacznie silniejszy od wszystkich twoich pupili razem wziętych. Chłopak zdawał sobie z tego sprawę i powiedział że nie zamierza pozwolić Skarmory atakować z całą swoją siłą. Uspokoiłaś się. Pamiętałaś przecież jak wyglądało to na reklamie z PokeCentrum, więc taki trening przyda się zarówno tobie jak i Pokemonom które razem z Tobą będą startować w pokazach.
- Będę atakować tylko Swift. Ale bardzo delikatnie, żeby nikomu nie stała się krzywda.


.: dream team in progress :.
• Ponyta • Ralts • Vivillon •
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Celestia
Mistrz Regionu
avatar

Napisanych : 2177
Dołączył : 23/03/2014
Wiek : 24
Skąd : Łódź

PisanieTemat: Re: Gra Celestia   Nie 25 Maj 2014, 16:47

Cały czas szłam za Stevenem patrząc pod nogi. Wolałam uważać, zwłaszcza, że w okolicy było dużo kamieni. A ja niestety miałam tendencję do potykania się o wszystko, łącznie z powietrzem. Widząc radość małego Arona z tego, że go wzięłam ze sobą zaczęłam się cicho śmiać. Cmoknęłam stworka w czółko i przytuliłam do piersi czując, że chyba będę mogła go zabrać ze sobą w dalszą podróż. W międzyczasie zeskanowałam go, chcąc się czegoś o nim dowiedzieć.
Wtedy dotarliśmy na miejsce. Dolina była naprawdę śliczna i zanim skupiłam się na treningu musiałam rozejrzeć się po okolicy. Steven musiał mieć ubaw widząc moją minę. Wpatrywałam się we wszystko z błyszczącymi oczami i lekko otwartymi ustami. Szeptałam do małego Arona, jak bardzo zachwycona jestem miejscem, do którego dotarliśmy. Z zamyślenia oderwał mnie dopiero dźwięk upadającego plecaka na skałę. Uśmiechnęłam się więc przepraszająco do mojego towarzysza i sama odłożyłam torbę obok. Gdy zobaczyłam jego pokemony znowu się zdziwiłam. Miał naprawdę wielkie stworzenia! Szybko zeskanowałam dwa nowe stworzonka i sama wypuściłam resztę swoich pokemonów. Miałam ich dużo i sama nie wiedziałam, które z nich wystawię do turnieju.
- Tak, co niecoś na ten temat wiem. Poza tym, siostra Joy pokazała mi nagranie z jednej z walk pokazowych. Nadal jednak nie czuję się w tym zbyt pewnie i nie za bardzo wiem, od czego zacząć. - Powiedziałam cicho, lekko zawstydzona swoją własną niewiedzą. Na pewno się ze mnie śmiał!
Wysłuchałam jego dalszej wypowiedzi i kiwnęłam głową na znak, że rozumiem. To było raczej zrozumiałe, że będą się obchodzili z moimi maluchami delikatnie. W końcu były one prawdziwymi świeżaczkami w porównaniu z towarzyszami Stevena.
Wpatrywałam się w niego przez chwilę, zastanawiając się, czemu właściwie mi pomaga. Mógł w tej chwili zdobywać góry i jaskinie i znajdować kolejne skamieliny. On mimo to wolał marnować swój czas ze mną. ZE MNĄ.
- Nawet nie wiem, które z moich maleństw powinny wystartować w pokazach...



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szkot
Mistrz Regionu
avatar

Napisanych : 3065
Dołączył : 23/03/2014
Wiek : 28
Skąd : Ayr, Scotland

PisanieTemat: Re: Gra Celestia   Nie 25 Maj 2014, 18:02

Szłaś praktycznie krok w krok za swoim nowym towarzyszem, cały czas mówiąc coś do nowo poznanego Pokemona. Widać, że mały Aron cieszył się z poświęconej mu uwagi nawet jeśli dopiero co się poznaliście. W między czasie wyciągnęłaś swoją małą encyklopedię by dowiedzieć się czegoś o Aronie, a oto co powiedział Ci po krótkiej chwili.
- Aron, Pokemon Żelazny Pancerz. Żyje w jaskiniach grze szuka pożywienia. Kiedy ewoluuje, zmienia swój pancerz na nowy, znacznie mocniejszy.
Widząc twoją ekscytację nowym miejscem cicho zaśmiał się, zasłaniając przy tym dłonią swoje usta. Nie chciał jak widać, śmiać Ci się prosto w twarz. Mężczyzna sam rozejrzał się parząc na swoje Pokemony, zastanawiając się nad czymś chwilę dłużej. W tym czasie ty mogłaś dowiedzieć się czegoś więcej na temat nieznanych wcześniej Pokemonów.
- Metagross, Pokemon Żelazne Nogi. Posiada cztery mózgi, dzięki czemu jest mądrzejszy niż superkomputer. Wykorzystuje swoją wiedzę by skanować przeciwników.
Cytat :

Metagross
Lv. 50
Natura: Odpowiedzialny
- Registeel, Żelazny Pokemon. Jeden z trzech legendarnych starożytnych Strażników Hoenn. Mówi się, że żyje gdzieś w podziemiach od tysięcy lat, a jego ciało jest tak twarde że nie można go zadrapać.
Cytat :

Registeel
Lv. 50
Natura: Obrońca
Patrzyłaś na skan drugiego z Pokemonów, kiedy z zamyślenia wyrwał Cię głos Stevena. Widać że spędził naprawdę dużo czasu na wyszkolenie swoich Pokemonów, skoro osiągnęły taki poziom. Musiałaś przyznać, że Registeel budził w tobie jakieś nieuzasadnione poczucie respektu. Później zapytasz Stevena o to, z pewnością wyjaśni Ci to i owo na temat jego Pokemona. Powiedział Ci jeszcze, że masz się naprawdę nie przejmować swoją niewiedzą, gdyż on też kiedyś zaczynał i popełniał błędy. Słysząc jednak o pokazach twoje Pokemony zebrały się wokół Ciebie, chcąc pokazać że to właśnie on jest tym jednym idealnym którego powinnaś użyć podczas pokazów.
- Chyba twoją pierwszą próbą będzie wybranie odpowiedniego Pokemona. Dobrze jest wybrać takiego stworka który ma wiele ataków, pozwalających zarówno bronić się jak i atakować. Jak to zawsze mówił Wallace? W Pokazach twoje uderzenia muszą być efektowne a nie efektywne. Więc?


.: dream team in progress :.
• Ponyta • Ralts • Vivillon •
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Celestia
Mistrz Regionu
avatar

Napisanych : 2177
Dołączył : 23/03/2014
Wiek : 24
Skąd : Łódź

PisanieTemat: Re: Gra Celestia   Nie 25 Maj 2014, 23:34

Szłam przez cały czas za Stevenem, tym razem jednak schowałam swój nos w PokeDexie. Z uwagą czytałam informacje o jego pokemonach, gdyż bardzo mnie zaintrygowały. Gdy zaczął się ze mnie śmiać, udałam, że tego nie widzę. Cóż wiedziałam, że nie należę do najpoważniejszych osób. Bycie ciapą było u nas rodzinne, razem z mamą musiałyśmy się z tym zgodzić.
Gdy PokeDex ukazał mi informacje na temat drugiego z pokemonów aż stanęłam jak wryta. Zagwizdałam cicho - pod nosem z podziwem.
- Legenda? No, nieźle. Pewnie ciężko było go złapać. Mnie zawsze marzył się Mew. Dużo o nim czytałam i chciałabym go kiedyś spotkać... - Mruknęłam cicho nie wiedząc, czy go nie zanudzam tymi swoimi opowiastkami o sobie. Może wcale nie chcial o tym słuchać?
Gdy Steven pocieszał mnie, mówiąc, że sam kiedyś był początkujący jakoś tak, zrobiło mi się lepiej na sercu. Miał sporo racji, każdy kiedyś zaczynał. Miałam jednak wrażenie, że byłam już dosyć stara, jak na początkującą trenerkę. Rei wyruszył z Cerulean jak mieliśmy po siedemnaście lat. Większość wybywa w podróż będąc dwunastolatkiem. Ja miałam dwadzieścia jeden, a zapewne wiedziałam mniej niż te dzieciaki. Chociaż, gdyby ktoś mnie zapytał o hodowanie pokemonów, zapewne mogłabym zagiąć wielu. Ech, taki mój żywot!
Spojrzałam na te wszystkie stworzonka, która się we mnie wpatrywały. Miałabym wybrać tylko jednego? Cóż, to nie było łatwe. Chciałam trenować je wszystkie.
- Tak, to będzie bardzo ciężka próba! - Zaśmiałam się kładąc małego Arona na ziemi i dając znać moim stworkom, by się nim zajęły.
- Ale chyba nie będę się aż tak długo zastanawiać. Kocham je wszystkie, jednak myślę, że Nessie będzie się do tego nadawać najlepiej. prawda, Nessie? - Zapytałam lisiczkę wyciągając do niej ręce i czekając aż wskoczy mi w ramiona. Eevee była moim starterem i rozumiałyśmy się bez słów. Mimo dobrych więzi z całą resztą, żaden pokemon nie byłby w stanie zastąpić mi mojej małej Nessie.
- Nessie ma już doświadczenie w walkach. Teraz przyszedł czas na pokazy! - Uradowana ucałowałam lisiczkę w nosek. Po tym spojrzałam na Stevena ukrywając zarumienioną twarz w futerku Eevee.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szkot
Mistrz Regionu
avatar

Napisanych : 3065
Dołączył : 23/03/2014
Wiek : 28
Skąd : Ayr, Scotland

PisanieTemat: Re: Gra Celestia   Pon 26 Maj 2014, 00:36

Steven przerwał głaskanie swojego Pokemona, odwrócił ku tobie uśmiechając się. Zastanowił się chwilę, po czym zmarszczył swoje brwi a jego twarz przybrała surowy wygląd. Tak jak to trenerzy mieli w zwyczaju tuż przed rozpoczęciem walki. Skinął głową w stronę Pokemona który przeszedł parę kroków przed Stevena. Zaś twoje Pokemony z pokorą przyjęły twój wybór, biegnąc w stronę siedzących bliżej niewielkiego źródełka zaczynając zabawę z podopiecznymi Stevena. Mimo znaczącej różnicy poziomów, widać było że starszym Pokemonom nie przeszkadzała obecność mniejszych, rozbieganych. Nawet jeśli Flareon, Vulpix oraz Drainy zaczęły wdrapywać na śpiącego Metagrossa a Cottonee usiadła na głowie Reggisteela. Nessie zaś stanęła przed tobą gotowa do ataku.
- Więc skoro jesteś gotowa, ja wykonam pierwszy ruch. Pamiętaj, że tak samo jak podczas walk Pokazowych będę starał się niwelować twoje uderzenia, czy wykorzystać je na korzyść Skarmoryego.- po chwili Steven jednak zaśmiał się i potarł dłonią tył głowy- Chociaż nie wiem jak mi to wyjdzie. Jestem zwykłym trenerem.
Powiedział patrząc na Ciebie uważnie, chwilę zastanawiając się nad ruchem jaki powinien wykonać.
- Skarmory, w górę i Swift!
Usłyszałaś polecenie, a Pokemon Stevena podniósł się do lotu, po czym zaatakował gwiazdkami wykonując przy tym obrót dzięki czemu zwykły Swift zmieniła sie w gwiezdną spiralę zmierzająca w stronę twojego Pokemona. Wiedziałaś, że atak był znacznie słabszy niż normalny, widać to było chociażby po tym iż owe gwiazdki były znacznie mniejsze.


.: dream team in progress :.
• Ponyta • Ralts • Vivillon •
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Celestia
Mistrz Regionu
avatar

Napisanych : 2177
Dołączył : 23/03/2014
Wiek : 24
Skąd : Łódź

PisanieTemat: Re: Gra Celestia   Nie 01 Cze 2014, 11:44

Prawdę mówiąc byłam odrobinę wystraszona. Nigdy nie próbowałam swoich sił w byciu koordynatorem. Całkiem szczerze - nie miałam o tym zbyt wiele pojęcia. I mimo, iż już co nieco się dowiedziałam, nadal nie byłam pewna. A przynajmniej nie tak pewna, jak podczas normalnych walk trenerskich. Kiedy Steven się do mnie uśmiechnął, udało mi się na chwilę uspokoić. Patrzyłam na niego również ukazując swój uśmiech.
Kątem oka obserwowałam moje małe stworki bawiące się razem z pokemonami Stevena. Cala scena wyglądała dosyć uroczo, aż musiałam się zaśmiać. Wiedziałam, że kiedyś moje maleństwa też będą takie duże. I że kiedyś będą tak samo silne, jak te, które trenował Steven. Kucnęłam jeszcze przy Eevee i pogłaskałam ją po łebku. Ucałowałam w czółko i uśmiechnęłam się zachęcając ją do walki.
- Jasne, rozumiem. - Powiedziałam wstając i spoglądając na Stevena. Zaśmiałam się razem z nim. - Na pewno pójdzie ci lepiej niż mnie! - Uśmiechnęłam się i czekałam na jego reakcję. Kiedy Skarmory ruszył do ataku, nie czułam się zaskoczona. Miałam przeczucie, że to właśnie tego pokemona użyje. Byłam na to jak najbardziej przygotowana!
- Nessie, unik! Nie daj się trafić żadnej z jego gwiazdek. Część z nich możesz odbić Iron Tail, to na pewno rozsypie je po okolicy! Kiedy już ci się to uda, ty również użyj swift! Wskocz na najbliższą z gwiazdek i przeskakuj z jednej na drugą, by jak najbardziej zbliżyć się do przeciwnika! Gdy będziesz już w miarę blisko, użyj serii Shadow Ball! Następnie wyskocz w powietrzu, zrób salto i rozbij jedną z kul swoim Iron Tail trafiając w Skarmorego! - Jąkałam się przy tym okropnie. Steven musiał mieć niezły ubaw. Miałam tylko nadzieję, że Nessie zrozumie, o co mi chodziło i zrobi to dobrze. Wierzyłam w swoją małą lisiczkę, ale sama raczej nie byłam tym razem najlepsza. Cóż, zawsze musi być ten pierwszy raz. Prawda?



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szkot
Mistrz Regionu
avatar

Napisanych : 3065
Dołączył : 23/03/2014
Wiek : 28
Skąd : Ayr, Scotland

PisanieTemat: Re: Gra Celestia   Nie 01 Cze 2014, 14:03

Spirala gwiazdek zaczęła lecieć w stronę twojego Pokemona. Wydałaś szybko polecenie swojej Eevee, a ona odskoczyła delikatnie w bok następnie szybko rozbiła swoim stalowym ogonem pozostały atak Skarmoryego. Złoty pył z rozbitych gwiazdek otoczył twojego Pokemona, przez co Nessie wyglądała jak mała dama. Nie miałaś pojęcia, że w taki sposób można wykorzystać ataki! Następnie twoja Nessie użyła również Swift, kierując atak na przeciwnika.
- Skarmory, Peck! Air Slash!
Usłyszałaś polecenie ze strony Stevena. Następnym, co zobaczyłaś był Skarmory rozbijający swoim dziobem poszczególne gwiazdki które były najbliżej niego. Jednak mimo tego, Nessie skakała po złotych gwiazdkach zbliżając się do przeciwnika. Stalowy ptak użył Air Slash, a jasna kula powietrza zaczęła się gromadzić przy jednym ze skrzydeł Skarmoryego. Pokemon machnął swoim skrzydłem, zgarniając złoty pył wokół kuli powietrza. Musiałaś przyznać, że efekt był imponujący! Skarmory wypuścił w stronę Nessie złotą kulę powietrza, a kiedy zderzyła się ona z Shadow Ball zmieniła kolor na fioletowy, a za nią ciągnęła się ciemna smuga. Nessie wylądowała na jednej z pobliskich skał, ale po chwili wyskoczyła używając Iron Tail wykonując przy tym salto. Kula zatrzymała się na ataku twojej lisiczki, chwilę siłowała się z nią, jednak udało się ją rozbić a piękne fioletowe smugi, iskrzące się na na złoto otoczyły twojego Pokemona. Steven widząc to, otworzył usta ze zdziwienia, uśmiechnął się i zaczął klaskać.
Cytat :
Nessie: +30% exp
- No, no... Widzę że masz w sobie talent do pokazów. Nawet jeśli wcześniej nawet o tym nie pomyślałaś!
Powiedział naprawdę dumny z tego jak sobie poradziłaś. Skarmory na potwierdzenie słów trenera zaskrzeczał głośno, lądując obok Stevena. Zaś twoje Pokemony bawiące się z stalowymi potworami patrzyły zauroczone na próbkę twoich koordynatorskich umiejętności.
- To jak. Chcesz jeszcze raz spróbować czy robimy przerwę na jakiś posiłek?


.: dream team in progress :.
• Ponyta • Ralts • Vivillon •
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Celestia
Mistrz Regionu
avatar

Napisanych : 2177
Dołączył : 23/03/2014
Wiek : 24
Skąd : Łódź

PisanieTemat: Re: Gra Celestia   Nie 01 Cze 2014, 15:01

Szczerze mówiąc, nigdy nie zdawałam sobie sprawy z tego, że walki pokemonów mogą być tak piękne. Zawsze widziałam siebie jako trenerkę, która sprawia, że pokemony są silne. Teraz zrozumiałam, że moi mali przyjaciele mogą przy tym wyglądać naprawdę pięknie. Dopiero ta walka ze Stevenem uświadomiła mi, jak mało o tym wszystkim wiedziałam. Wpatrywałam się w latające w powietrzu złote drobinki jak zaczarowana. Eevee wyglądała przy tym tak ślicznie, że jedyne co miało się ochotę zrobić to pstryknąć jej foteczkę. Zdecydowanie zmieniłam zdanie, co do koordynatorów. Naprawdę trzeba mieć wyobraźnię, żeby coś takiego umieć. Żeby stworzyć, coś tak pięknego. Kiedy pojedynek się skończył kucnęłam na ziemi wyciągając ręce do Nessie. Wzięłam ją w swoje ramiona i zaczęłam przytulać. Byłam z niej bardzo dumna, całowałam ją po czółku, chowając swój nos w jej futerko. Czy byłam wzruszona?
Odrobinkę.
Kiedy usłyszałam słowa Stevena, podniosłam głowę i spojrzałam na niego z lekkim rumieńcem na twarzy. Cóż, miło było usłyszeć od kogoś takiego jak on pochwałę. Prawda była taka, że choć sama nie wiedziałam czemu, zależało mi na jego opinii.
- Szczerze mówiąc, nie do końca sama wiedziałam, co robiłam. - Zaśmiałam się podchodząc bliżej niego. - Ale to miłe, że tak uważasz. Pierwszy raz widziałam walkę koordynatorów na żywo. I muszę powiedzieć, że jestem oczarowana. To naprawdę wyglądało niesamowicie! - Byłam strasznie podekscytowana. Na pewno zauważył to po moim zachowaniu, czy wyczuł w głosie. Słysząc aprobatę ze strony Skarmory'ego, uśmiechnęłam się bardziej i pogłaskałam go po pyszczku.
- Z chęcią bym jeszcze potrenowała. Ale wydaje mi się, że i ja i moje małe stworki potrzebujemy czegoś do jedzenia. - Zaśmiałam się czując, jak żołądek mi się zaciska. Tak, dawno nic nie jadłam![/b]



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szkot
Mistrz Regionu
avatar

Napisanych : 3065
Dołączył : 23/03/2014
Wiek : 28
Skąd : Ayr, Scotland

PisanieTemat: Re: Gra Celestia   Nie 01 Cze 2014, 16:40

Nessie widząc twoje rozstawione ramiona w jej stronę podbiegła do Ciebie pozwalając się tulić i głaskać. Podobnie jak i ty, mały lisi Pokemon bardzo lubił być chwalony! Nic dziwnego nie było w tym, że pochwała od tak doświadczonego trenera jakim był Steven była czymś na co w pewnym sensie liczyłaś. Podeszłaś parę kroków bliżej by pogłaskać Skarmory, ku twojemu zdziwieniu mimo iż Pokemon był obity w stalowy pancerz był ciepły w dotyku jak każde inne żywe stworzenie.
- Jeśli mam być całkowicie z tobą szczery, nie było widać iż nie masz pojęcia o tym co robisz. To się nazywa talentem. Jednak od Ciebie całkowicie zależy jak go wykorzystać i czy go rozwiniesz, czy wręcz przeciwnie. Zaniedbasz.
Powiedział do Ciebie młodzieniec, sam przyznając Ci rację że posiłek przyda się wam obojgu, zwłaszcza iż jeśli chce się trenować, trzeba mieć dużo sił! Steven przeszedł bliżej skały na której zostawił swój plecak i wyciągnął z niego jakieś zawiniątko oraz dużą puszkę z karmą Pokemon. Zauważyłaś, że zaczął się w waszym kierunku zbliżać powolnym, ociężałym krokiem Regsteel. Było czuć jak ogromne wyższe od Ciebie stworzenie zbliża się do was, jednak Steven był zbyt zajęty ocenianiem ile karmy pozostało w metalowej puszce.
- Reedżii.. s-stil.
Powiedział niemalże metalicznym głosem Pokemon, chwytając swoimi długimi rękoma trenera w pasie i sadzając na swojej głowie. Steven zaśmiał się głośno, oparł dłonie o stalowy łeb Pokemona patrząc na niego z góry.
- Registeel, zaraz wam wszystkim dam jedzenia. Dla Pokemonów naszej koleżanki też starczy.
- Sti-i-l.

Odpowiedział mu Pokemon po chwili pomagając Stevenowi bezpiecznie znaleźć się na ziemi. Twoi podopieczni zbiegli sie wokół Ciebie czekając na jakąś przekąskę. Na całe szczęście nie tylko miałaś jedzenie dla siebie, ale i karmę dla Pokemonów! Niebieskooki rozpakował swoje zawiniątko zabierając się za jedzenie kanapek.
- Pokażesz mi potem swoją kombinację reprezentacyjną? I masz kupioną już sukienkę na Pokazy?


.: dream team in progress :.
• Ponyta • Ralts • Vivillon •
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Celestia
Mistrz Regionu
avatar

Napisanych : 2177
Dołączył : 23/03/2014
Wiek : 24
Skąd : Łódź

PisanieTemat: Re: Gra Celestia   Nie 01 Cze 2014, 17:06

Głaskałam Skarmory'ego po pyszczku i uśmiechałam się do niego. Kto by pomyślał, że takie stworzenie może być takie ciepłe! Nie zapominałam przy tym, by smyrnąć swoją Eevee po futerku, tak żeby nie czuła się niekochana. Bo prawda była taka, że mimo iż kochałam wszystkie swoje stworki, Nessie była dla mniej najbardziej wyjątkowa z nich wszystkich!
- Naprawdę? To chyba dobrze, że przynajmniej wyszłam na całkiem pewną siebie. - Zaśmiałam się pod nosem i spojrzałam na Stevena z uśmiechem.
- Talent nic nie znaczy, jeżeli nie umie się go wykorzystać. Sama znam wiele utalentowanych trenerów, którzy spoczęli na laurach. Przez to nigdy nie będą najlepsi. Nie ważne, co robimy. Ważne jak to robimy. Czy wkładamy w to całe swoje serce i wysiłek. - Powiedziałam wtulając twarz w moją lisiczkę.
- Prawda, Nessie?
Z boku przyglądałam się całej sytuacji pomiędzy trenerem a jego pokemonem. Uśmiałam się przy tym ogromnie. Widać było, że Steven był naprawdę mocno zżyty ze swoimi stworzeniami. Kucnęłam na ziemi pokazując swoim przyjaciołom, że mogę się do mnie przytulić. Zgarnęłam na ręce kogo się tylko dało i podeszłam do własnej torby. Sama tez byłam przygotowana na takie okoliczności, w końcu wiedziałam, że nie idę na piętnaście minut.
Usiadłam obok Stevena i podzieliłam się swoim jedzeniem z moimi pokemonami. Cały czas się uśmiechałam i do nich mówiłam. CO jakiś czas smyrając je po łebkach. Wszystkie były piękne i kochane, musiałam to przyznać.
- Z chęcią ci pokażę, jak ją wymyślę. - Powiedziałam zakłopotana połykając jedzenie. Wiedziałam, że te pokazy wcale nie będą łatwe. przynajmniej dla kogoś takiego, jak ja. Świeżaka, który nie do końca jeszcze ogarnia zasady, a co dopiero całą resztę.
- Nie miałam jeszcze okazji kupić sobie sukienki. Ale myślę, że mogę przerobić jakąś swoją starą. - Mruknęłam pod nosem kombinując, co by tu zrobić. Miałam ze sobą zestaw do szycia i masę sukienek. A nie ukrywając - w szyciu byłam całkiem niezła.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Gra Celestia   

Powrót do góry Go down
 
Gra Celestia
Powrót do góry 
Strona 4 z 14Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5 ... 9 ... 14  Next
 Similar topics
-
» Gra Celestia
» Celestia | Silver Ticket
» Gra Celestia
» KP - Celestia

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Off Top :: » Archiwum :: Gry-
Skocz do: