IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Gra ReBorna

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... , 11, 12, 13  Next
AutorWiadomość
ReBorn
Mistrz Regionu
avatar

Napisanych : 2800
Dołączył : 24/03/2014

PisanieTemat: Re: Gra ReBorna   Sob 16 Sie 2014, 19:40

- Najpierw sprawdzimy czy to "nic" nie jest czymś.
Powiedział chłopak, spoglądając na Alinor. Miał dziwne wrażenie że była feministką, chcącą udowodnić że jest twarda i nieustraszona. Wciąż jednak była kobietą więc wedle praw natury, jej ciało było słabsze. Tak niestety chciała natura i nie było w tym złośliwości.
- Czy naprawdę nie można chwilę się rozejrzeć czy to jest bezpieczne, nim rzucisz się do jaskini w której może nie być bezpiecznie?
Zapytał, podchodząc bliżej. Mają kamień...ale nie chciał żeby coś stało się jej, albo Lilly. W końcu...w pewien sposób byli wszyscy za siebie odpowiedzialni. Dziwna współodpowiedzialność coraz bardziej wydawała się chłopakowi zbliżona do rodzinnej.
- Jeżeli rzeczywiście nic ci nie jest, to następny cel to Cerulean City, prawda? Ciekawe czy ten trop też nas do czegoś doprowadzi...a jeśli nie, to może chociaż znajdziemy tam coś innego co mogłoby nam pomóc. Zależy nam na czasie, czy przejdziemy się tam?
Zapytał, spoglądając na Arcanine'a. Psiak był mocny i wytrzymały. Z pewnością nie byłoby to dla niego problemem...ale chłopak czuł się trochę nieswojo, wykorzystując to piękne stworzenie do takich celów. Jazda na nim jest niesamowita, psiak pędzi niczym wiatr - lekko, szybko i bezpiecznie...ale mimo to, wciąż kuło go gdzieś w środku że w ten sposób wykorzystuje stworzenie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Celestia
Mistrz Regionu
avatar

Napisanych : 2177
Dołączył : 23/03/2014
Wiek : 23
Skąd : Łódź

PisanieTemat: Re: Gra ReBorna   Nie 17 Sie 2014, 14:17

Alinor zdecydowanie nie była feministką, wręcz daleko jej do tego było. Podobnie jednak do Lily cieszyła się dość sporą niezależnością i wiedziałeś, że z nimi po prostu się nie dyskutuje. Obie były nieziemsko mądre i każda próba przekonania ich do swoich racji kończyła się dokładnie tak samo. Niepowodzeniem.
- Oj, daj spokój! - Zaśmiała się, ale bez słowa podwinęła sobie spodnie i sprawdzała kolana. Lily uklęknęła przy niej i zaczęła czyścić ranki wodą utlenioną, którą miała w torbie. Dziewczęta robiły to bez słowa, jakby była to najzwyklejsza rzecz w życiu. Zapewne nie raz robiły sobie krzywdę przy swoich badaniach i nie było to dla nich nic nowego.
- Żartujesz?- Dziewczęta powiedziały niemal jednocześnie. Cóż, jak widać trafił swój na swego, prawda?
- Nie mamy czasu na dogłębne sprawdzanie jaskini. - Zaczęła Alinor.
- Poza tym, chyba nie sądzisz, że puściłabym ją tam, gdybym wcześniej nie sprawdziła czy nie grozi jej nic poważnego? - Dokończyła Lily opatrując prawe kolano dziewczyny. Ach, nawet nie było sensu z nimi dyskutować!
Po chwili Alinor miała już bandaż na nodze, ramieniu i brzuchu. Poza tym, miała kilka zadrapań na twarzy, ale nic jej nie było. Mogłeś odetchnąć z ulgą, choć widok tak poobijanej dziewczyny cię martwił. No i co powie Stuart, gdy ją taką zobaczy? Czy nie miałeś się opiekować jego córką? Ach, same kłopoty z tymi kobietami!
- Cerulean, nawet jeżeli do niczego nas nie doprowadzi jest miejscem, w którym umówiliśmy się z ojcem. - Powiedziała całkiem poważnie i zaczęła zdejmować koszulkę. Chwilę później stała po środku polany tylko w staniku i podartych spodniach.
- Poza tym, Tasuki już na nas czeka. Możecie nie wierzyć, ale mam przeczucie, że będzie nam w stanie pomóc. - Zaśmiała się Lily podnosząc zniszczoną koszulkę Alinor i wkładając ją do torebki foliowej. W tym czasie druga dziewczyna założyła kolejną bluzeczkę. Tym razem bardziej kobiecą, z falbanką przy dekolcie. Musiałeś przyznać, że było jej w niej całkiem nieźle. Chwilę później zmieniła też spodnie na krótkie szorty i otrzepała się z resztek kurzu. Cofnęła Hoppip do PokeBalla i spojrzała na ciebie.
- Myślę, że im szybciej tam dotrzemy, tym lepiej. - I chwilę później obie już dojeżdżały swoje pokemony.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ReBorn
Mistrz Regionu
avatar

Napisanych : 2800
Dołączył : 24/03/2014

PisanieTemat: Re: Gra ReBorna   Nie 17 Sie 2014, 23:38

- Ech...skoro tak uważacie. W naszej trójce to wy jesteście mądre i rozsądne...mi przypadła uroda i pochopność.
Zaśmiał się, uśmiechając się do nich i podchodząc do Arcanine'a. Ciężko mu to przyszło...ale dziewczyny miały rację, musieli się spieszyć. Pogłaskał go i przeczesał palcami jego grzywę.
- Jeszcze tylko trochę, Nine, nie lubię w ten sposób wykorzystywać pokemonów, ale musimy się spieszyć. Wiele od tego zależy a nie ma szybszego pokemona od ciebie, piesku, prawa?
Powiedział do niego, drapiąc go za uchem. Stworzenie było piękne i szybkie. Czego więcej chcieć? Wskoczył delikatnie na jego grzbiet i jeszcze raz pogładził jego grzywę.
- Ruszajmy. Nie ma czasu do stracenia, prawda?
Powiedział do dziewczyn, rzucając ostatnie spojrzenie na polanę. Kto wie gdzie ONI byli. Może ich obserwowali...może nie? Może sami szukali tego kamienia, ale nie wiedzieli jak? Rzeczywiście, musieli sie spieszyć...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Celestia
Mistrz Regionu
avatar

Napisanych : 2177
Dołączył : 23/03/2014
Wiek : 23
Skąd : Łódź

PisanieTemat: Re: Gra ReBorna   Wto 19 Sie 2014, 10:57

Dziewczyny spojrzały na ciebie tylko przekręcając oczami. Lily westchnęła pod nosem i schowała kamień do torby. Pogłaskała swojego pokemona po grzywie i go dosiadła. Podobnie postąpiła Alinor. Tymczasem Arcanine siedział i merdał ogonem wpatrując się w Lily. Nic dziwnego, skoro ta dwójka wychowywała się razem. Dziewczyna wyciągnęła rękę do psa, której od razy do niej podszedł, ignorując twoje słowa. Emily głaskała Arcanine po głowie, a ten łasił się do niej przez cały czas. Dopiero po chwili pozwolił ci się dosiąść i mogliście ruszyć dalej.
Podróż pomiędzy drzewami odbywała się wam bez większych kłopotów. Rozglądałeś się się po okolicy, ale niczego nie zauważyłeś. Nie byłeś w stanie stwierdzić, czy ktoś za wami podążał, czy nie. Jedno było pewne - mieliście już kolejny kamień! Coraz bardziej zbliżaliście się celu i to było wspaniałe. Choć nadal nie wiedzieliście, co się stanie, gdy tylko zbierzecie całą osiemnastkę.
Na szczęście, nadal mieliście dokumenty, a dokładniej ich fragmenty, których nie mogliście przetłumaczyć. Emily była święcie przekonana, że dokona tego Tasuki, jej mąż. Ale kim był ten człowiek? Nie znałeś go, jedyne co o nim wiedziałeś to to, że był dobrym mężem dla twojej przyjaciółki. Postać Tasukiego była jednak dla ciebie nieodgadniona i musiałeś poczekać do czasu, aż wreszcie go poznasz. Ale, czy mogłeś mu zaufać i pokazać wszystko, co udało wam się do tej pory zgromadzić?



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ReBorn
Mistrz Regionu
avatar

Napisanych : 2800
Dołączył : 24/03/2014

PisanieTemat: Re: Gra ReBorna   Wto 19 Sie 2014, 23:03

- Nine, zbliżmy się do Lilly, co ty na to?
Powiedział psiakowi do ucha, gładząc jego grzywę. Wpadł na pewien pomysł i chciał zobaczyć czy to ma jakiś sens.
- Kiedy dotrzemy do Cerulean City, wyślę rodzicom tego Butterfree którego dostałem od twojego ojca. Może uda się powtórzyć ten efekt z pokemonami innych typów. To by nam z pewnością pomogło, prawda?
Powiedział do niej, kiedy zbliżyli się. Gdyby w ten sposób mogli znaleźć inne kamienie, ich zadanie stałoby się o wiele łatwiejsze. Mając tego typu "kompasy", nie musieli by szukać wskazówek i kierunków. Może to by pomogło rozwiązać tajemnice bramy...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Celestia
Mistrz Regionu
avatar

Napisanych : 2177
Dołączył : 23/03/2014
Wiek : 23
Skąd : Łódź

PisanieTemat: Re: Gra ReBorna   Wto 26 Sie 2014, 13:31

No i zaczęło się. Kolejna podróż, tym razem do Cerulean City. Czy uda wam się znaleźć tam kolejny kamień? A może tam wcale nie ma żadnego? Cóż, przekonasz się dopiero, gdy dotrzecie na miejsce. No i przede wszystkim, poznasz męża Lily. Jaki był mężczyzna, który zgodził się spędzić z tą dziewczyną resztę życia? Na pewno nie mógł być zdrowy psychicznie.
Arcanine na twoją prośbę mruknął zadowolony i merdając ogonem zbliżył się do Emily. Dziewczyna na widok psiaka uśmiechnęła się i pogłaskała go po łebku. Potem spojrzała na ciebie i przekręciła głowę zastanawiając się, o co chodzi. Po chwili usłyszała, co miałeś do powiedzenia i zaśmiała się tylko.
- Oj, Dante... Jak zawsze kombinujesz. Ale, masz rację. Może nam coś to da. Z drugiej strony... Jesteś pewien, że chcesz w to wmieszać rodziców? - Zapytała patrząc na ciebie przeszywająco. Miała sporo racji, prawda? Wysłanie tego pokemona równało się ze wtajemniczeniem ich do sprawy, a na pewno z wplątaniem w to całe bagno. Alinor, która jechała na swoim pokemonie obok was także podzielała to zdanie.
- Lily ma rację. Jeżeli wyślesz im tego pokemona, twoi rodzice na pewno staną się kolejnym celem. - Więcej się nie odezwała.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ReBorn
Mistrz Regionu
avatar

Napisanych : 2800
Dołączył : 24/03/2014

PisanieTemat: Re: Gra ReBorna   Sro 27 Sie 2014, 00:35

- Wiem...nie najlepszy pomysł i nie podoba mi się...ale coś takiego mogłoby pomóc nam w przyspieszeniu poszukiwań...alternatywą jest chodzenie po omacku i szukaniu informacji na ślepo.
Powiedział, spoglądając przed siebie. Jemu też się to nie podobało...Ale widział tłumaczenia tych tekstów ze świątyni u rodziców. Wiedział że Lance nad tym pracuje...oni zapewne i tak o tym wiedzą. Jednak wysłanie im Butterfree zwiększało ryzyko. Z pewnością odesłanie motyla byłoby pomocne...ale...co dalej?
- To nie jest najbezpieczniejsze rozwiązanie...ale prawdę mówiąc, jaki mamy wybór? Nawet jeśli w Cerulean City znajdziemy kolejny kamień, to nie wiemy nic o pozostałych. A czas ucieka...
Rozejrzał się po okolicy. Droga na Nine mijała szybko, chciał przynajmniej zobaczyć gdzie są i jakie tereny mijają. Słyszał co nieco o Cerulean City, które było znane ze swoich wodnych pokemonów. Kto wie co kryją otoczenia miasta? Mogło być ciekawie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Celestia
Mistrz Regionu
avatar

Napisanych : 2177
Dołączył : 23/03/2014
Wiek : 23
Skąd : Łódź

PisanieTemat: Re: Gra ReBorna   Sob 30 Sie 2014, 14:42

Jeszcze raz natrzepiesz mi w tak krótkim poście tyle wielokropków, a nie doczekasz się odpisu nigdy.
________________________________________________________________
Zapadła między wami cisza. Dziewczęta zdecydowanie się z tobą nie zgadzały. Prawda była taka, że ojcowie obu z nich byli w całe to zamieszanie już wplątani i wiedziały, że to nie najlepszy pomysł mieszać w to jeszcze twoich rodziców. Może i miało to na celu wam pomóc, ale... czy aby na pewno warto? Naprawdę chciałeś zaryzykować życie swoich rodziców, tylko po to, żeby szybciej odnaleźć kamienie? Emily i Alinor prędzej poświęciłyby siebie, niż kogoś innego. Wiedziałeś to bardzo dobrze i to był chyba konflikt pomiędzy wami. Co prawda, nie był jakiś super wielki, jedynie różnica poglądów. Dziewczęta bowiem nie zamierzały wtrącać się w twoje osobiste decyzje. Jedyne, czego chciały to wyrazić swoje zdanie na ten temat. Wiadomo - jak postanowisz, tak zrobisz. Im nic do tego.
- Chodzenie po omacku będzie katorgą, masz rację. Ale ja i mój ojciec dawaliśmy sobie nieźle radę. A narażanie niewinnych osób na niebezpieczeństwo jest głupotą, Dante. - Powiedziała Alinor i spojrzała na ciebie przeszywająco. Emily przez chwilę się nie odzywała. Jechała dalej przed siebie, jakby oceniając twój pomysł. Potem jednak pokręciła głową i westchnęła głośno.
- Nadal nie przetłumaczyliśmy wszystkich zapisków. Nadal nie mamy wszystkich informacji i nadal nie wiesz, do czego zdolni są moi przyjaciele. Nie powinieneś na razie mówić o tym wszystkim cioci i wujkowi. Oni na pewno będą chcieli nam pomóc, ale nie o to chodzi. Nie pozwolę ci narazić swoich rodziców. - Głos Lily dotarł do twoich uszu. Po tonie wiedziałeś, że nie ma sensu z nią dyskutować. Ona już postanowiła i dopóki nie poznasz jej planu nie pozwoli ci się skontaktować w tej sprawie z rodzicami. Chyba, że jej plan okaże się klapą. Wtedy być może będzie musiała przyznać ci rację.
Tymczasem cały czas zmierzaliście w kierunku Cerulean. I kiedy już myślałeś, że nigdy tam nie dotrzecie, twoim oczok ukazał się ogromny szyld.
Cytat :
Cerulean City
Napis nad piękną bramą utwierdził cię w przekonaniu, że właśnie dotarliście do celu. Czas najwyższy! Tuż pod bramą Alinor i Lily zeszły ze swoich podopiecznych i cofnęły je do kul. Potem udały się w stronę, którą wskazała twoja przyjaciółka z dzieciństwa. Z początku myślałeś, że udacie się do PokeCentrum. Jednak tym razem tak nie było. Weszliście w długą, krętą i wąską ścieżkę, która prowadziła w stronę drzew rosnących na obrzeżu miasta. Weszliście w mały lasek i spacerowaliście przez pewien czas. Wtedy waszym oczom ukazała się wielka, utrzymana w staro-japońskim stylu posiadłość odgrodzona ogromnym murem i bramą. Wtedy ujrzałeś kolejny napis, tym razem na murze koło którego przechodziłeś.
Cytat :
侯 家族



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ReBorn
Mistrz Regionu
avatar

Napisanych : 2800
Dołączył : 24/03/2014

PisanieTemat: Re: Gra ReBorna   Pon 01 Wrz 2014, 14:12

- Miejmy nadzieję że macie rację.
Powiedział, spoglądając przelotnie w niebo. Dotarli wreszcie do Cerulean City. Czas poznać szwagra...zastanawiał się przez chwilę czy nie wziąć ze sobą Purrloin...kto wie, może Fury Swipes się na coś przyda? Porzucił jednak ten pomysł. W końcu "niewinny dopóki nie udowodni mu się winy", prawda? Wypuścił tylko Litleo i pogłaskał ją.
- Wybacz ze tyle czasu musiałaś tam spędzić...teraz już możesz rozprostować łapki.
Powiedział do niej, wyciągając z torby 6 Rare Candy. Trzeba jej to wynagrodzić trochę. Rzeczywiście źle czuł się z trzymaniem jej tylko w pokeball'u. Wiedział że to musi być dla nieprzyjemne - a przecież była jednym z jego pierwszych pokemonów. Podsunął jej cukierki pod pyszczek, głaskając ją i wracając Arcanine do pokeballa. Psiakowi przyda się trochę odpoczynku. Podniósł się i rozejrzał się wokół. Posiadłość była...spora. Choć zapewne to niedomówienie. Ale co tam.
- Ładna miejscówka...domyślam się że nie mieszkacie tu sami, prawda?
Tego tylko brakowało. Najpierw ten wyskakuje znikąd, a teraz mieliby mieszkać sami w tak wielkim miejscu. Nie zbyt mu się podobała taka wizja, choć znając Lilly i swoje szczęście - wiedział co usłyszy w odpowiedzi. Ostatnia próba okłamania samego siebie i poprawienia sobie opinii na ten temat zapewne nie miała się długo utrzymać. Oby tylko to miejsce nie okazało się jedną, wielką, ślepą uliczką. Nawet jeśli jest ładna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Celestia
Mistrz Regionu
avatar

Napisanych : 2177
Dołączył : 23/03/2014
Wiek : 23
Skąd : Łódź

PisanieTemat: Re: Gra ReBorna   Pon 01 Wrz 2014, 19:43

Dotarliście do miejsca, które było waszym celem. Widząc, że dziewczęta zeszły ze swoich pokemonów, postanowiłeś pójść za ich śladem i niebawem twój Arcanine był już w PokeBallu. Tymczasem twoje myśli błądziły wokół nieznanej ci sylwetki męża Emily. Wiedziałeś, że niebawem go poznasz i cały czas rozmyślałeś o tym, jaki ten mężczyzna mógł być. Czułeś, że nie mógł być beznadziejny, bo przecież Lily miała dobry gust i nie związałaby się z nikim bezużytecznym. Taką przynajmniej miałeś nadzieję.
Brama była otwarta więc weszliście do środka. Twoim oczom ukazała się długa, kamienna ścieżka prowadząca na ganek naprawdę okazałego domu. Pomiędzy bramą, a posiadłością znajdował się piękny, typowo japoński ogródek. Działka była tak duża, że sam nie wiedziałeś, w którą stronę się udać. Dlatego też zatrzymałeś się na chwilę i wypuściłeś swoją mała Litleo. Lwica zaryczała zadowolona i otarła się o twoją nogę, przez co się lekko zachwiałeś. Wyciągnąłeś z torby leżące w niej Rare Candy i postanowiłeś dać je Kirze w ramach zadośćuczynienia. Podsunąłeś je pod jej pyszczek, a ona z chęcią je zjadła. Otarła się o ciebie radośnie, zadowolona z uwagi, jaką jej poświęciłeś. I wtedy coś się zaczęło dziać. Wbrew pozorom, wiedziałeś już, co to było. Parę razy miałeś już okazję widzieć podobne światło do tego, które właśnie pojawiło się wokół twojej małej lwicy. Chwilę później twoim oczom ukazała się zupełnie nowa forma pokemona, którego tak dobrze znałeś!

Litleo ewoluowała w Pyroar!

Lwica stała dumnie obok ciebie spoglądając na swoje, już dużo większe, łapy. Ryknęła zadowolona ocierając się o twoja nogę. Użyła przy tym zbyt wiele siły i przez przypadek wywróciła cię na ziemię. Wtedy zainteresowała się tobą Emily, która parsknęła śmiechem na wasz widok, a Alinor zakryła usta dłonią, byś nie widział jej rozbawienia.
- Nono, widzę że mała Kira dorosła! - Lily podeszła bliżej i pogłaskała lwicę po głowie uśmiechając się przy tym wesoło. Po chwili jednak wstała i rozprostowała kości. Mruknęła coś pod nosem i zaśmiała się na twoje słowa.
- Nie, nie mieszkamy tutaj sami. To posiadłość rodziny Kou, której głową jest ojciec Tasukiego. Jeżeli będziemy mieli szczęście... Uda wam się poznać nie tylko mojego męża, ale i jego rodzeństwo. - Powiedziała śmiejąc się, jednak po chwili odrobinę spoważniała. Jakby coś do niej dotarło i okazało się być drobnym problemem. Mimo to, nic więcej już na ten temat nie powiedziała. W ogrodzie było cicho, słychać było jedynie śpiew pokeptaków, które latały gdzieś nad waszymi głowami, bądź chowały się w koronach drzew otaczających to miejsce. Posiadłość wydawała się być pusta, choć domyślałeś się, że tak wcale nie było. Alinor rozglądała się z wielkim rumieńcem na twarzy. Zdecydowanie była podekscytowana całą tą sytuacją. W końcu nie codziennie widzi się tak wielkie domy należące do, zdecydowanie, bogatej rodziny. Wychodzi na to, że Emily znalazła sobie całkiem niezłą partię, nie sądzisz?
- Poszukajmy Tasukiego. Jak go znam, zapewne siedzi na tyłach ogrodu i dopieszcza swoje pokemony. - Śmiała się po raz kolejny. Samo mówienie o mężu sprawiało jej masę radości i przyjemności. Wiedziałeś, co to oznaczało. Traktowała ten związek bardzo poważnie, choć na pewno nie była typem, który zakochiwał się od tak. Czyżby więc znalazła sobie kogoś, kto był jej drugą połową? Duszą, która była w stanie ją zrozumieć? Jak go sobie wyobrażałeś? Jako poważnego naukowca, czy może całkiem miłego i sympatycznego faceta zajmującego się domem?
Ruszyliście więc przed siebie, kierując się na tyłu domu. Lily nuciła coś uroczego pod nosem, a Alinor obserwowała wszystko, co znajdowało się wokół was. Piękne drzewa wiśni okalały ścieżkę. W oddali widać było także śliwę i ogromną wisterię. Dopiero, gdy ujrzałeś ogromna wierzbę płaczącą zdałeś sobie sprawę od jak wielu pokoleń stał tutaj ten dom. Bowiem nigdzie wokół nie rosły takie drzewa, a to było naprawdę bardzo, bardzo stare!
I wtedy, na jednej z gałęzi zauważyłeś ptaka, którego nigdy wcześniej nie widziałeś. Nie wyglądał jednak na dzikiego, gdyż spokojnie sobie siedział i spoglądał w dół, jakby czekając na polecenia.

Nie zdążyłeś jeszcze ochłonąć po ujrzeniu nieznanego sobie okazu, gdy twoim oczom ukazały się dwa liso-podobne stworki bawiące się ze sobą i biegające po ogrodzie. Jeden z nich, biegający na czterech łapach prawie wpadł na Litleo, które przyglądała im się przekręcając łepek.

Pod jednym z kolejnych drzew spały dwa inne pokemony. Oba dosyć spore i zdecydowanie o typie ognistym. Ich wygląd mógł ci się z czymś kojarzyć, więc byłeś w stanie to określić.

Nie mogłeś uwierzyć oczom, ile w tym jednym ogrodzie znajdowało się pokemonów! A to jeszcze nie był koniec. Kiedy przeniosłeś wzrok na lewą stronę ujrzałeś w miarę wysokie, podobne  do smoka stworzenie, które ryczało cicho. Nie było jednak zdenerwowane, był to raczej dźwięk radości. Czemu tak bardzo się cieszył? Odkryłeś to dopiero po chwili. Przy nim stał wysoki, dosyć muskularny mężczyzna o rudych włosach i dawał mu jakąś karmę, która na pewno smakowała pokemonowi.

Rudzielec głaskał pokemona po ramieniu i śmiał się pod nosem. Dopiero po chwili porównałeś fotografię, która miała Lily w PokeCentrum z postacią stojącą przed wami. Tak, zdecydowanie była to ta sama osoba! Tasuki stał do was tyłem, nie widząc iż przybyliście. Ubrany był w bardzo dobrze wykonane, na pewno ciężkie kimono. Jego cała uwaga skupiona była na Charizardzie, lecz gdy pokemon ryknął w odrobinę inny sposób od razu się odwrócił.
Wygląd:
 

Na wasz widok uśmiechnął się szeroko ukazując przy tym całkowicie białe, lekko zaostrzone zęby. Poklepał swojego towarzysza, po czym podszedł do was bacznie ci się przyglądając. Lily w tym czasie podniosła ręce do góry i wysunęła się odrobinę na przód. Chwilę później byli już w swoich ramionach, a Tasuki przymykając oczy wtulał twarz w szyję dziewczyny.
- Nareszcie. - Mruknął niby cicho, lecz dotarło to do twoich uszu. - Wszystko w porządku? Dobrze się czujesz? Nic cie nie boli?
Mężczyzna zaczął się dopytywać o stan zdrowia i samopoczucia twojej przyjaciółki, co wywołało jej rozbawienie. Dziewczyna tylko pokiwała głową na tak, po czym ucałowała męża w czoło. Ten położył jej dłoń na brzuchu i nadął policzki.
- Nie śmiej się ze mnie! Musisz o siebie dbać. O siebie i o naszego małego liska. - Mężczyzna potargał dziewczynę po włosach, a ta tylko pokręciła oczami. Potem oboje spojrzeli na was.
- Ach! To jest Dante, mój przyjaciel. Opowiadałam ci o nim. A to Alinor, urocza towarzyszka podróży. Wysłałam ci wiadomość, mam nadzieję, że dotarła. - Lily uśmiechała się do was szeroko.
- Dotarła, dotarła. Kazałem przygotować dla nich pokój. - Powiedział do swojej żony po czym podszedł do Alinor i ukłonił jej się lekko. Potem podszedł do ciebie, zmarszczył brwi, jakby starał się cię przejrzeć a potem wyciągnął do ciebie dłoń. Gdy tylko uścisnęliście je sobie uśmiechnął się do ciebie, zadowolony.
- No! Witajcie w naszych skromnych progach! Mam nadzieję, że zaznacie tu odrobiny spokoju podczas waszej podróży. A teraz, wejdźmy do środka, czas na herbatę. - Tasuki poszedł przodem, trzymając Lily za rękę. Dopiero idąc za nim do posiadłości zauważyłeś, że mężczyzna miał odrobinę zbyt spiczaste uszy. A przynajmniej nigdy w życiu takich nie widziałeś! Nie były to typowe dla elfów w powieściach kształty. O nie, zdecydowanie bardziej delikatne, lecz nadal - niezbyt ludzkie.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ReBorn
Mistrz Regionu
avatar

Napisanych : 2800
Dołączył : 24/03/2014

PisanieTemat: Re: Gra ReBorna   Pon 01 Wrz 2014, 21:54

- Jesteś...śliczna.
Powiedział do Pyroar, głaskając ją i drapiąc delikatnie pod brodą. Co za piękna lwica. Podniósł się i otrzepał z kurzu, ruszając z nimi wgłąb posiadłości. Wreszcie dotarli do ogrodu...i chłopak nie mógł oderwać oczu od kolekcji ognistych pokemonów. Jego wzrok przykuł ptak siedzący na drzewie.
- Nie sądziłem że kiedyś go zobaczę...niesamowity...
Pomyślał, przyglądając się Moltresowi. Nie był co prawda najbardziej imponującym ognistym pokemonem, ale wciąż był legendarnym stworzeniem. Jego uwage przykuło nagle coś innego - szybko zbliżającego się i uroczego. Kucnął przy Flareon, kiedy ta podbiegła do Litleo
- No proszę, Flareon...
Powiedział, przyglądając się liskowi. Wyglądał na zdrowego i świetnie wyhodowanego. Praktycznie idealny okaz. Rozejrzał się po kolejnych pokemonach - uważał się za badacza i fana ognistych pokemonów, ale ta kolekcja tu...no proszę, z pewnością jest na co popatrzeć. Kiedy zobaczył chłopaka podniósł się i spojrzał na niego. Potem usłyszał jego słowa i zachowanie...to chyba nie oznaczała...tego, prawda? Przez chwilę czuł się jakby coś zamroziło mu mózg. Auć. Nie dał po sobie nic poznać, uśmiechając się do chłopaka i witając się z nim.
- Miło Cię poznać. Lilly opowiadała mi o tobie, cieszę się że mogę cię wreszcie poznać osobiście. Mam nadzieję że nie będziemy dla was problemem.
Powiedział, kłaniając mu się lekko. W końcu byli w jego domu, wypadałoby okazać mu trochę szacunku. Choć coś w nim - w połączeniu z czymś w Lilly - sprawiało że postanowił uważać na niego. Jej entuzjazm, w połączeniu z nim, sprawiało że miał wątpliwości. Coś nie dawało mu spokoju. Uczucie to zyskało nieco na sile kiedy zobaczył jego uszy i zęby. Coś tu zdecydowanie nie było w porządku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Celestia
Mistrz Regionu
avatar

Napisanych : 2177
Dołączył : 23/03/2014
Wiek : 23
Skąd : Łódź

PisanieTemat: Re: Gra ReBorna   Sro 03 Wrz 2014, 14:16

Pyroar zdawała się być naprawdę zadowolona ze swojej przemiany. Biegała wokół was radośnie rycząc, jakby nie mogło przydarzyć jej się nic lepszego. Może i miała teraz dorosłą formę, ale mentalnie nadal była jeszcze małym lwiątkiem, które bardzo chciało się bawić. Pogłaskałeś ją więc po łebku i wraz z waszymi towarzyszkami udaliście się wgłąb posiadłości. Widziałeś przed sobą ogromny ogród, a także sporej wielkości staw, w którym pływały karpie. Wiedziałeś jednak, że nie są to takie zwykłe, popularne w twoich stronach ryby. Były to znane na całym świecie, japońskie rybki Koi. Zdecydowanie ozdobne i przykuwające oko, nieprawdaż? Przez cały czas mogłeś podziwiać ogrom posiadłości męża Lily, jednak jedno musiałeś przyznać - mimo ogromu nie było tu przepychu. Wszystko zostało urządzone w taki sposób, iż znalazło swoje, wydawałoby się - odgórnie ustanowione miejsce.
Wtedy twoim oczom ukazała się całkiem ciekawa gromadka ognistych pokemonów. Twój wzrok przykuł Moltres. Ptaszyna może i nie należała do twoich ulubionych ognistych pokemonów, choć w sumie skąd mogłeś wiedzieć, skoro to legendarne stworzenie miałeś okazję oglądać po raz pierwszy w życiu? Nie miało to znaczenia, sam fakt, że taki okaz znalazł się w tym ogrodzie świadczył, iż rodzina do której weszła Emily nie była pierwszą lepszą. Bardzo dobrze zdawałeś sobie z tego sprawę, a z minuty na minutę coraz więcej z tego do ciebie docierało.
Flareon gdy tylko się do niego zbliżyłeś mruknął wesoło, po swojemu i dał się pogłaskać. Z zaciekawieniem patrzył także na Kirę, która chętnie by się z nim pobawiła. Spojrzała na ciebie pytająco i gdy tylko otrzymała pozwolenie od razu pobiegła razem z nowym przyjacielem. Do zabawy dołączył także wcześniej widziany Delfox. Zdecydowanie dużo tu było lisów, nie sądzisz?
Nim jednak zdążyłeś się nad tym zastanowić, twoją uwagę całkowicie pochłonęła sylwetka wysokiego, całkiem nieźle zbudowanego rudzielca. Cały czas czułeś się w jego obecności dosyć nieswojo, lecz nie byłeś w stanie stwierdzić, co to mogło być. Mimo wszystko, nie wydawało ci się, by był zły. Raczej, jakby... Coś było nie tak z nim, a nie z jego zachowaniem. Bo to było bardzo, ale to bardzo w porządku. Rozmyślania przerwała ci krótka wymiana zdań pomiędzy Tasukim a Lily. Gdy tylko jej sens dotarł do twoich uszu - zamarłeś. Przez chwilę błagałeś, by to o czym mówili nie było prawdą. Jednak, taka była rzeczywistość. Lance niedługo zostanie dziadkiem!
Otrząsnąłeś się jednak dosyć szybko i ukłoniłeś intuicyjnie. Tasuki zaśmiał się cicho i zrobił dokładnie to samo, co ty. Wiedziałeś, że to japoński sposób okazania szacunku i powitania, więc raczej nie było w tym nic dziwnego. I choć nadal miałeś dziwne przeczucia dotyczące Tasukiego, musiałeś przyznać, że nie wydawał się zły. Wręcz przeciwnie! Cały czas się do was uśmiechał, w dodatku - bardzo szczerze!
- Nie ma żadnego problemu. Przyjaciele Emily są w moim domu zawsze mile widziani. Nie zabraknie wam u nas niczego. - Powiedział spokojnym, basowym głosem. Szedłeś cały czas za nim, widziałeś dziwne uszy. Nadal w myślach miałeś nienaturalnie zaostrzone zęby i coś ci w tym wszystkim nie pasowało. Plus, martwiłeś się o Lily, która nawet nie raczyła cię poinformować o tym, że spodziewa się dziecka! Tymczasem dziewczyna szła trzymając swojego męża za rękę.
Przeszliście przez spory, dobrze utrzymany ogród. Pyroar została z pokemonami właściciela posiadłości, więc jedyne co mogłeś zrobić to spojrzeć za siebie, by móc ją zobaczyć. Tymczasem dotarliście do małego, drewnianego tarasu, na który weszliście. Ogromne suwane drzwi były otwarte, jakby zapraszały was do środka. Nim jednak przekroczyliście próg, Tasuki i Lily zdjęli swoje buty, a Alinor ruszyła za ich śladem.
Będąc w środku mogłeś przyjrzeć się naprawdę pięknemu wnętrzu. Całość co prawda utrzymana dosyć surowo w japońskim stylu. Pomieszczenie w którym się znajdowaliście miało kształt kwadratu, a na środku znajdował się mały stoliczek z poduszkami rozmieszczonymi przy każdym z jego boków. W kącie ujrzałeś mały piecyk i profesjonalny zestaw do parzenia herbaty.
- Myślę, że najlepiej będzie jeżeli wszyscy ogarniemy się po podróży. - Powiedziała Lily uśmiechając się do was.
- Racja, racja. Hinata i Hotaru przygotowały już dla was pokoje i przebrania. Będziecie mogli odświeżyć się w naszych łaźniach, a potem do nas dołączyć. - Głos Tasukiego przez cały czas był cichy i spokojny, choć zdecydowanie był tym wszystkim podekscytowany. Czyżby nie często miewał gości? A może kryło się za tym coś jeszcze?
- Tak, ja zaprowadzę Alinor do wschodniej części. Dziewczyna musi opatrzyć sobie kilka ran i porządnie się wykąpać. - Zaśmiała się Emily i pociągnęła za rękę twoją towarzyszkę. Ta tylko się uśmiechnęła i poszła za starszą koleżanką, którą już chyba zaczęła podziwiać. tymczasem ty zostałeś sam z Tasukim. Przez chwilę panowała między wami cisza, gdy obserwowaliście sylwetki odchodzących dziewcząt.
- Hotaru przygotowała dla ciebie pokój w zachodniej części. Zaprowadzę cię tam. - Po tych słowach rudzielec zaczął prowadzić cię w miarę szerokimi korytarzami. Co jakiś czas widziałeś rozsuwane drzwi, tym, razem jednak wszystkie były zamknięte. Na ścianach wisiały różnokolorowe, japońskie maski. Miały jednak jedną cechę wspólną - wszystkie przedstawiały lisie twarze.
Po dość długim spacerze dotarliście do lekko uchylonych drzwi. Tasuki wskazał ci je jednym ruchem dłoni, lecz szliście dalej.
- Tu będziesz mógł odpocząć. Przeznaczyliśmy dla was po jednym pokoju, mam nadzieję, że będzie wam tu wygodnie. - Powiedział i doprowadził cię do kolejnych, tym razem otwartych na oścież drzwi.
- Tutaj znajduje się łaźnia. Możesz się odświeżyć po podróży, na pewno była dosyć męcząca. Hotaru przyniesie ci przebranie. - Powiedział po czym zniknął za zakrętem. A więc mogłeś spokojnie się wykąpać!



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ReBorn
Mistrz Regionu
avatar

Napisanych : 2800
Dołączył : 24/03/2014

PisanieTemat: Re: Gra ReBorna   Sro 03 Wrz 2014, 16:58

- Kira, nie zgub się. Wróć do mnie kiedy skończycie się bawić, dobrze?
Powiedział do lwicy. Aż szkoda byłoby ją odciągać teraz. Niech skorzysta z okazji i porusza się, przyzwyczai do nowej formy. Z pewnością wyjdzie jej to na zdrowie. Ruszyłem za resztą dalej, przy wejściu ściągając buty. Miejsce jest na prawdę imponujące. Trzeba przyznać że dobrze trafiła. Miło widzieć że dobre rzeczy przytrafiają sie dobrym ludziom. Przynajmniej czasami. Spojrzał za odchodzącymi dziewczynami w zamyśleniu. Sytuacja naprawdę wzięła go zza skoczenia...poszedł jednak dalej za Tasukim. Im głębiej zapuszczał się w tą posiadłość, tym bardziej go zaskakiwała. Podświadomie maski przywodziły mu na myśl twarz Tasuki'ego. Kołinsidens? Aj Dont Fink Soł. Enyłej. Doszliśmy w między czasie do sekcji z pokojami. Wreszcie będzie mógł chwilę odpocząć. Przeciągnął się i rozwiązał włosy. I tak będzie musiał je ułożyć i związać po kąpieli, więc nie ma znaczenia kiedy to zrobi.
- Dziękuję za twoją gościnność.
Powiedział, kłaniając się lekko. Wszedł do łaźni i rozejrzał się po niej, po czym zdjął ubrania i wszedł do wody. Miło wreszcie mieć chwilę czasu na relaks i odpoczynek. Usiadł wygodnie i spojrzał w sufit, znikając we własnych myślach. Mieli kolejny kamień. Dobrze byłoby żeby tutaj znaleźli jeszcze jeden...wierzył jednak że uda im się. Przecież nie mieli większego wyboru, prawda? Przymknął oczy i przypomniał sobie pożegnanie z rodzicami. Nie sądził że da się złapać w tego typu sprawę...otworzył nagle oczy i uśmiechnął się. Jak mógł zapomnieć? To już chyba czas na niego...ciekawe czy wrócił już do laboratorium rodziców...będzie musiał zadzwonić do nich. Stary przyjaciel z pewnością przydałby mu się w takiej sytuacji...Uśmiechnął się i przymknął oczy ponownie. Sytuacja nieco się poprawiła i to poprawiło mu humor.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Celestia
Mistrz Regionu
avatar

Napisanych : 2177
Dołączył : 23/03/2014
Wiek : 23
Skąd : Łódź

PisanieTemat: Re: Gra ReBorna   Pią 05 Wrz 2014, 15:13

Pozwoliłeś swojej lwicy dalej bawić się na zewnątrz. Nie miałeś bowiem powodu, by jej tego zabronić. Pokemony Tasukiego wydawały się być bardzo łagodne i pogodne, więc czułeś, że Kirze nic się nie stanie. Ponad to, mogła się przy okazji nauczyć czegoś ciekawego. Tymczasem poszedłeś za resztą i ku twojemu zdziwieniu rozdzieliliście się. Nie byłeś chyba zbyt szczęśliwy zostając sam na sam z Tasukim, którego starałeś się przejrzeć już od jakiegoś czasu. Maski, które wisiały na ścianach strasznie przypominały ci twarz męża Lily i sam nie wiedziałeś, co o tym wszystkim myśleć. Zwłaszcza, że mężczyzna był naprawdę sympatyczny i wykazał się naprawdę ogromną gościnnością.
Gdy tylko rudzielec zniknął za zakrętem wszedłeś do łaźni. Rozejrzałeś się wokół i ujrzałeś miejsce, w którym zostawia się swoje ubrania. Szybko się rozebrałeś i przeszedłeś do następnej części pomieszczenia, w którym mieścił się duży zbiornik z gorącą wodą. Faktycznie wyglądało to jak te wszystkie starojapońskie łaźnie, które mogłeś oglądać w telewizji! Zamknąłeś za sobą drzwi suwane i zanurzyłeś się w ciepłej, przyjemnej wodzie. Leżałeś tak przez dłuższą chwilę i rozmyślałeś. Jak to się stało, że dałeś się w to wszystko wpakować? Chyba najzwyczajniej miałeś talent do wpadania w kłopoty! Mama z resztą odkąd tylko pamiętasz ci to powtarzała.
Westchnąłeś, nie miałeś teraz zbyt wielu opcji wyboru. Skoro już się w to wplątałeś - musiałeś iść dalej. By wyplątać siebie, Lance'a i przede wszystkim - Emily. Wiedziałeś, że w obecnej sytuacji jej bezpieczeństwo było bardzo ważne. Nie wątpiłeś w to, że Tasuki był w stanie ją obronić. Ale sam rudzielec zdawał się być na tyle tajemniczy, że nie mogłeś mu w pełni zaufać. A przynajmniej tak ci się wydawało.
Twoje rozmyślania przerwał dźwięk rozsuwanych drzwi. Pierwsze wrota się otwarły, a gdy spojrzałeś w stronę drzwi, które nadal były zamknięte ujrzałeś drobną sylwetkę za papierową ścianką. Twoją uwagę przykuło przede wszystkim to, że była to z pewnością dziewczyna, lecz bardzo młoda. Choć nie widziałeś jej twarzy, jedynie zarys ciała mogłeś stwierdzić, że nie miała więcej niż jedenaście lat. Plus zaintrygowało cię coś, co zobaczyłeś na czubku jej głowy. Wyglądało dziwnie, jakby dziewczyna nosiła naprawdę fantazyjne ozdoby we włosach. Chociaż... Czy ozdoby się ruszają?
- Przyniosłam przebranie. - Usłyszałeś uroczy, delikatny głos. Teraz byłeś pewien, że należał do małej dziewczynki, która po chwili zniknęła z łaźni. Zostałeś więc sam, z coraz większą liczbą pytań, na które nie było odpowiedzi. Co się, u licha, działo w tym domu? Czy Lily o wszystkim wiedziała? Nie miałeś żadnych dowodów, jednak twoja intuicja właśnie wariowała!
Niemniej jednak, postanowiłeś dokończyć swoją kąpiel. Gdy było już po wszystkim, wyszedłeś z pierwszego pomieszczenia czując, jak po całym ciele skapuje ci woda. Rozejrzałeś się wokół i dopiero po chwili ujrzałeś ładnie złożone, leżące na stołeczku ręczniki. Zapewne to ta dziewczynka ci je przyniosła, bo wcześniej ich nie było. Wytarłeś się szybko, po czym zacząłeś szukać swoich ubrań. Nie znalazłeś ich jednak, a w miejscu, gdzie wcześniej leżały ujrzałeś inne szaty. Wziąłeś je do ręki i od razu się skrzywiłeś. Gdy tylko materiał się rozwinął ujrzałeś tradycyjną, męską yukatę. Wzory na materiale przedstawiały shurikeny, jedną z japońskich broni wykorzystywanych przez ninja. Tyle wiedziałeś! Przez chwilę zastanawiałeś się, jak masz to założyć, a gdy wreszcie przystąpiłeś do działania, wiedziałeś, że coś jest nie tak. Po krótkiej walce udało ci się jako tako przewiązać, lecz nadal nie była to najlepsza robota. Włosy miałeś nadal mokre, ale zdawało ci się to nie przeszkadzać.
Wyszedłeś z pomieszczenia i skierowałeś się do pokoju, który został ci przydzielony. Wszystkie pomieszczenia po drodze nadal miały pozasuwane drzwi, tylko to jedno, do którego dążyłeś stało otworem. Dzięki temu jednak się nie zgubiłeś! Wszedłeś do środka przyglądając się pięknej, ręcznie malowanej tapecie w gałązki drzew wiśni. Mały stoliczek na środku pomieszczenia i materac, zwany futonem leżący w kącie. To tutaj zapewne przyjdzie wam spędzić noc! Miałeś chwilę na to, żeby odetchnąć i zastanowić się co dalej.
Chwilę relaksu przerwało odsunięcie drzwi. Byłbyś zapewne trochę zły, gdyby nie to, że przyczyną nieprzyjemnego dźwięku była Emily. Stała teraz przed tobą, uśmiechając się szeroko. Ubrana była w piękną, pomarańczową yukatę. Wzór na materiale przedstawiał właśnie lisie maski, które bardzo przykuły twój wzrok. Mimo to, musiałeś stwierdzić, że było jej bardzo ładnie w takim ubraniu! Jej długie, ciemne włosy spoczywały leniwie na plecach. Były jeszcze trochę wilgotne, zupełnie jak twoje.
- Ach, Dante! - Dziewczyna na twój widok zaśmiała się i kazała ci stanąć. - Naprawdę, ciamajda z ciebie. - Dodała po czym zaczęła poprawiać wiązania szaty, którą z takim trudem udało ci się założyć. Klęczała przed tobą, zaciskając i wiążąc materiał tak, jak należało to zrobić.
- Mam nadzieję, że miło spędzasz tu czas. - Powiedziała cicho kończąc pracę z twoim odzieniem. Po chwili wstała i spojrzała ci prosto w twarz. Zaśmiała się znowu po czym rozejrzała po pokoju. Westchnęła cicho i ruszyła w stronę drzwi.
- Chodźmy, wszyscy już na nas czekają. - Powiedziała po czym zaczęła cię prowadzić długimi korytarzami, którymi wcześniej przyszedłeś razem z Tasukim.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ReBorn
Mistrz Regionu
avatar

Napisanych : 2800
Dołączył : 24/03/2014

PisanieTemat: Re: Gra ReBorna   Pią 05 Wrz 2014, 22:05

- Czy w tym miejscu nie ma normalnych ubrań...?
Pomyślał, walcząc z ubiorem. Nie była to łatwa sztuka, której nawet nie planował zgłębiać. Jest powód dla którego tego typu ubrania przestały obowiązywać. Miał podejrzenia że ktoś wreszcie zginął w brutalny sposób, próbując to ubrać...udało mu się wreszcie jako-tako założyć to (Adekwatnie, założył japońskie ciuchy po japońsku...). Ta niska postać...ciekawe kto to był...przemyślenia zostawił jednak na bok i przeszedł do pokoju. Wreszcie chwila cisz-...albo i nie.
- Czy ty słyszałaś może kiedyś o czynności zwanej "pukaniem do drzwi"?
Zapytał, uśmiechając się do niej i umożliwiając jej udzielenie mu pomocy. Kobieca ręka...czegóż to ona nie potrafi?
- Nie jest źle...ładne miejsce, ciekawa atmosfera...ciekawe wiadomości...
Powiedział, zawiązując powoli włosy i obserwując ją. Hej, miał chyba prawo czuć się trochę...pominięty, prawda? W końcu byli sobie bliscy...a tu taki trup w szafie.
- Przy okazji, znajdzie się tu gdzieś telefon i urządzenie do transferu pokemonów? Chciałem porozmawiać z rodzicami i poprosić ich o coś. I zanim mnie walniesz, odpowiem. Nie, nie chodzi o to o czym rozmawialiśmy.
Powiedział, czochrając ją nieco. Nie potrafił być na nią zły i ona dobrze o tym wiedziała. Uśmiechnął się do niej, idąc razem z nią przez posiadłość.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Celestia
Mistrz Regionu
avatar

Napisanych : 2177
Dołączył : 23/03/2014
Wiek : 23
Skąd : Łódź

PisanieTemat: Re: Gra ReBorna   Pon 08 Wrz 2014, 14:28

Co ja mówiłam o nadmiernym stosowaniu wielokropków? ._.
_________________________________________________
Pominąłeś zastanawianie się nad dziwactwami tego domu. Być może wyjdzie ci to na dobre, gdyż nie ukrywając - wszystko, co działo się w tej rezydencji przyprawiało cię o zawrót głowy i sam nie wiedziałeś, co o tym myśleć. Kim był Tasuki i gdzie w tym wszystkim znajdowała się Lily? Chyba nie chciałeś tego odkrywać, a przynajmniej na razie. W pamięci jednak nadal miałeś zarys postaci, którą spotkałeś w łazi. Było z nią coś nie tak, a oczywistość tego stwierdzenia była jasna, niczym słońce!
Stałeś już w pokoju, w którym przyjdzie ci nocować, gdy weszła do niego Lily. Zaśmiała się słysząc twoje słowa i pokręciła głową.
- Wolę nie pukać w papierowe drzwi. - Powiedziała cicho zajmując się twoim odzieniem. Jej delikatne, zadbane dłonie sprawnie zawiązywały odpowiednie strzępki materiału w przeznaczonych dla nich miejscach.
- Co masz na myśli? - Zapytała kończą zabawę z twoją yukatą. Podniosła się i spojrzała ci prosto w twarz. Widziałeś na jej twarzy ciekawość, ale i... zażenowanie. Jakby chciała ci o czymś powiedzieć, ale nie do końca wiedziała jak i czy w ogóle powinna!
- Ten dom jest na swój sposób wyjątkowy. Wszystko, co się tutaj znajduje jest... Jakby wyjęte z baśni. - Lily mówiła cicho, bardziej do siebie niż do ciebie. Mimo to spojrzała na ciebie z uśmiechem i poprowadziła cię przez korytarze.
- O jakich wiadomościach mówiłeś? - Zadała pytanie czekając na twoją odpowiedź. Potem usłyszała twoją prośbę i zaśmiała się cicho. Wytłumaczyła, że po drodze dojdziecie do telefonu i będziesz mógł porozmawiać z rodzicami.
Po dość długim spacerze krętymi korytarzami doszliście do pomieszczenia, w którym znajdował się telefon wraz z urządzeniem do transferu pokemonów. Lily stanęła obok i uśmiechnęła się ciepło.
- Proszę bardzo, oto telefon. Ale pospiesz się, bo wszyscy już na nas czekają. - Powiedziała kręcąc oczami i śmiejąc się pod nosem. Bez wahania wykręciłeś numer i po chwili na ekranie pojawiła się twoja mama.
- Dante? - Zapytała zdziwiona, ale zanim cokolwiek odpowiedziałeś, Lily wepchnęła się przed ciebie i nastała chwila rozmowy pomiędzy kobietami.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ReBorn
Mistrz Regionu
avatar

Napisanych : 2800
Dołączył : 24/03/2014

PisanieTemat: Re: Gra ReBorna   Pon 08 Wrz 2014, 21:47

Chłopak spojrzał na nią badawczo i poczochrał ją jeszcze raz, uśmiechając się.
- Ty nigdy nie przestaniesz mnie zadziwiać, wiesz? A co do tego domu...można praktycznie wyczuć jakąś dziwną aurę w powietrzu. Tak jakby był wyrwany z rzeczywistości
Powiedział miło, zaśmiał się krótko i przytulił ją, kiedy skończyła pomagać mu z ubiorem. Człowiek który stworzył to materiałowe więzienie powinien zostać powieszony za...nie ważne za co.
- No...na przykład twój błogosławiony stan? Nie chwaliłaś się i nie zachowywałaś się wcześniej jakby tak było, co rzeczywiście nie było rozsądne
Powiedział, spoglądając krótko na jej brzuch. Próbował sobie wyobrazić jak wyglądałoby jej dziecko, biorąc pod uwagę wygląd ojca...i jakoś przeraziła go jego własna wyobraźnia, więc rozwiał to szybko i spojrzał na Lilly. Prowadzili rozmowę idąc korytarzami posiadłości - która z każdym krokiem była coraz bardziej bajkowa.
- Cześć Ma-...
Nie zdążył nawet dokończyć, kiedy pewien ktoś wepchnął się między nich. Zachowuje się jakby była u siebie...wait...Nevermind. Poczekał chwilę, aby dać im możliwość porozmawiania, po czym delikatnie odsunął ją od telefonu.
- Cześć, mamo. Mam nadzieję że nie przeszkadzam...ale mam prośbę.
Powiedział, uśmiechając się i poprawiając włosy. A po co innego mógł dzwonić? Jego mama dobrze wiedziała że nie czuje częstych potrzeb kontaktów z bliskimi...ale z drugiej strony, rodzice sami nie mieli wiele wolnego czasu.
- Miałem nadzieję że znajdziesz chwilę żeby wysłać mi Budew. Pewnie się stęskniła a mi też brakuje tego małego korzonka.
Budew pewnie miała się dobrze, ale chłopak miał nadzieję że najgorsze za nim. Spotkał tą Budew w górach niedaleko miejsca w którym mieszkali kilka lat temu. Inne Budew z górskiej polanki dawno ewoluowały a ona nie była w stanie. Dante poznał ją kiedy pomagał górskim pokemonom w wolnych chwilach i jakoś tak...przypadli sobie do gustu. To wspomnienie przypomniało mu jeszcze o jednej rzeczy.
- I przy okazji, mam wrażenie że to już mniej więcej ten czas...czy mój stary przyjaciel też już wrócił? Wydaje mi się że to już pora na niego. Mam nadzieję że nie zgubił się po drodze. Jeśli jest już z powrotem, mogłabyś wysłać go przy okazji też? Jestem ciekaw co u niego.
Zaśmiał się, spoglądając na ekran telefonu. Wbrew pozorom to nie Kira była jego pierwszym pokemonem. Ją wybrał jako pierwszą towarzyszkę swojej podróży, ale był jeszcze jeden pokemon którego poznał i "złapał" wcześniej. Bo nie do końca było to typowe chwytanie pokemona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Celestia
Mistrz Regionu
avatar

Napisanych : 2177
Dołączył : 23/03/2014
Wiek : 23
Skąd : Łódź

PisanieTemat: Re: Gra ReBorna   Pon 29 Wrz 2014, 19:25

Lily uśmiechnęła się do ciebie delikatnie i przywaliła ci z pięści w bark. Cóż, zdecydowanie lubiła się nad tobą pastwić. Nigdy jakoś na to nie narzekałeś, być może przywykłeś do jej sposobu życia, w końcu znaliście się od małego.
- Zadziwiać? Ja? - Zaśmiała się i przekręciła oczami. - Niby dlaczego? - Zapytała kierując się przed siebie. Gdy poruszyłeś temat jej stanu, zwolniła trochę. Przez dłuższą chwilę milczała patrząc się w podłogę.
- Nie było czasu na chwalenie się, Dante. Nie było też miejsca na poważną rozmowę. Mój ojciec zaginął, musimy znaleźć wszystkie kamienie. Kto wie, co się stanie, jeżeli tego nie zrobimy. - Powiedziała i ponownie przyspieszyła. Po kolejnej chwili ciszy, westchnęła przeciągle i spojrzała na ciebie jeszcze raz.
- Nie musisz się martwić. Dobrze wiem, co mi wolno, a co nie. - Zaśmiała się biorąc cię pod ramię. Ty w tym czasie odgoniłeś od siebie myśli o tym, jakie stworzenie właśnie rosło w łonie twojej najlepszej przyjaciółki. Możliwe, że ciągnęlibyście temat dalej, gdyby nie to, iż dotarliście do telefonu.
Po krótkiej wymianie zdań i grzeczności, Lily pozwoliła ci porozmawiać z mamą. Nie chciała przeszkadzać, więc wyszła z pokoju dając wcześniej znać, że będzie na ciebie czekać za drzwiami.
- Nie przeszkadzasz, właśnie mamy przerwę w pracy. Dostaliśmy kolejną informację o wykopaliskach i niedługo wyjeżdżamy, więc w sumie trafiłeś idealnie. Za kilka godzin już się do nas tak łatwo nie dodzwonisz. - Powiedziała twoja matka, głosem lekko zmęczonym ale nadal sympatycznym. - Ty? Masz do nas prośbę? No proszę!
Kobieta zaśmiała się głośno, a w tle słychać było zdziwienie ojca. No cóż, bywałeś raczej upartym i dosyć krnąbrnym dzieckiem. Nic dziwnego, że zdziwiła ich twoja prośba o pomoc. Czymkolwiek by to nie było.
- Tylko tyle? - Czyżbyś usłyszał lekki zawód w głosie matki? - Już wysyłam. - Powiedziała cicho i po chwili zobaczyłeś PokeBall ze swoją dobrą przyjaciółką. Od dzisiaj będziesz mógł spędzać z nią więcej czasu. O ile sytuacja ci na to pozwoli. W końcu czekała cię jeszcze dosyć ciężka rozmowa i rozszyfrowywanie dokumentów Lance'a.
- Ach, on. Tak, już wrócił. Kilka dni temu i bardzo za tobą tęsknił. - Kobieta uśmiechnęła się i podesłała ci kolejną kulę. Tym razem z pokemonem smokiem, którego znałeś już od dłuższego czasu.
- Ech, mam nadzieję, że nie powodujesz Lily żadnych problemów. W ogóle, jak to się stało, że się spotkaliście? - Zapytała ciekawa, podczas gdy za drzwiami słyszałeś cichą rozmowę między twoją przyjaciółką, a dwoma małymi dziewczynkami. Tak przynajmniej wywnioskowałeś po głosach.
- Nie kręćcie się po korytarzach, dopóki mamy gości, dobrze? - Usłyszałeś końcówkę wypowiedzi Emily, gdy zdałeś sobie sprawę, że mama czeka na odpowiedź.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ReBorn
Mistrz Regionu
avatar

Napisanych : 2800
Dołączył : 24/03/2014

PisanieTemat: Re: Gra ReBorna   Pon 06 Paź 2014, 19:42

- Mimo wszystko, mogłaś powiedzieć.
Powiedział, uśmiechając się do niej. Nie potrafił się na nią złościć, więc i w tej sytuacji nie był w stanie tego zrobić. Wysłuchał tego co mówiła, analizując sobie powoli jej słowa. W tej posiadłości było coś dziwnego. Bardzo dziwnego. W między czasie dotarli do telefonu...w dodatku nie musiał długo czekać na połączenie. To niespodzianka.
- Tak, wiem, mamo. Ale przecież wiesz że was kocham, prawda?
Uśmiechnął się do niej. Tęsknił za nimi, to pewne. W końcu przecież to byli jego rodzice i nie ważne jaki był, tego faktu raczej nic nie zmieni. Odebrał pokeballe i schował je. Dobrze mieć ich znowu ze sobą. Długo się nie widzieli i brakowało mu ich. Poprawił włosy, słuchając słów mamy. Cóż, nie mógł powiedzieć im prawdy, bo - jak mówiły dziewczyny - nie było to najbezpieczniejsze.
- Wpadłem na nią w mieście niedaleko. Cerulean City było mi po drodze, chciałem odwiedzić tutejszą salę i sprawdzić tutejsze wodne pokemony, więc ruszyłem tu razem z nią. A prawdę mówiąc...pewnie nawet gdyby nie podróżowała w tą stronę, przyłączyłbym się do niej i tak. Nie widzieliśmy się naprawdę długo
Zaśmiał się cicho, spoglądając na Lilly...z kim rozmawiała? I dlaczego po prostu nie wejdzie z nimi do pomieszczenia? Dziewczyna o której mówił Tasuki, która miała mu przynieść ubranie na zmianę, też wydawała się dziwna...a teraz to. Zdecydowanie musiał się dowiedzieć co tu się dzieje. Sytuacja powoli wymykała mu się z pod kontroli - przynajmniej pod względem ogarniania otaczającej go rzeczywistości. Wszystko zaczynało tracić sens, a to mu się nie podobało...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Celestia
Mistrz Regionu
avatar

Napisanych : 2177
Dołączył : 23/03/2014
Wiek : 23
Skąd : Łódź

PisanieTemat: Re: Gra ReBorna   Pon 17 Lis 2014, 17:17

Zaniepokojony całą  sytuacją w tym dziwnym domu jednym uchem słuchałeś mamy i z nią rozmawiałeś. Bardzo szybko jednak doszło między wami do momentu, w którym każde z was nie wiedziało, co powiedzieć. Niezręczna ciszę, na całe szczęście, przerwała Emily wchodząca do pomieszczenia. Uśmiechnęła się do ciebie serdecznie i pomachała dyskretnie twojej mamie.
- No dobrze synu, my musimy już iść. Nie sprawiaj kłopotów Lily i nie wpakuj się w nic niebezpiecznego! – To powiedziawszy kobieta pożegnała się jeszcze z twoją przyjaciółką, po czym komunikator zamknął okno rozmowy.
- Masz wszystko, czego potrzebowałeś? – Zapytała dziewczyna z uśmiechem na ustach. Czekała na odpowiedź rozglądając się po pomieszczeniu i wzdychając lekko. Za drzwiami słyszałeś ciszy szmer i stukot małych stóp na drewnianej podłodze. Gdy to ucichło, Lily otworzyła suwane drzwi i dała znak, że czas ruszać.
- Pewnie już na nas czekają. – Zaśmiała się i ruszyła przed siebie, długimi korytarzami. Podążyłeś za nią, podróż nie zajęła wam jednak zbyt wiele czasu, a w posiadłości panowała zupełna cisza. Jakby nikt w niej nie mieszkał – wiedziałeś jednak, że to nie prawda.
Dotarliście do sporego, prostokątnego pomieszczenia, pomalowanego na jasne, delikatne kolory. Na środku stał niski stoliczek, a przy nim leżały maty, na których już siedziała Alinor rozmawiająca z Tasukim. Ku swojemu zdziwieniu, ujrzałeś jeszcze kogoś, kogo zupełnie nie znałeś. Nieznajomy o niespotykanym kolorze włosów i małym pieprzykiem po lewym okiem śmiał się głośno i poklepywał pana domu po plecach. Gdy tylko ujrzał was w drzwiach podskoczył radośnie i wziął Emily w ramiona. Dziewczyna odpowiedziała tym samym.

Wygląd nieznajomego:
 



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ReBorn
Mistrz Regionu
avatar

Napisanych : 2800
Dołączył : 24/03/2014

PisanieTemat: Re: Gra ReBorna   Sro 26 Lis 2014, 23:34

Sytuacja robi się coraz dziwniejsza. Wiedział że przy najbliższej okazji będzie musiał porozmawiać z Lilly. Co jeszcze ukrywa, poza swoim stanem? Nie lubił niejasnych sytuacji a ta z pewnością taka była.
- Tak, dzięki, Mamo. Postaram się nie sprawiać nikomu problemu, co do drugiej kwestii...cóż, znając mnie i tak się w coś wpakuje. Jak zawsze.
Powiedział, spoglądając na pokeball przesłany do niego przed chwilą, z delikatnym uśmiechem. Cóż, jakby nie patrzeć - gdyby nie pakował się w tarapaty, nie miałby teraz jednego ze swoich przyjaciół. A bez niego ciężko było sobie wyobrazić to wszystko co się kiedyś działo.
- Jeszcze raz dzięki i powodzenia w badaniach! Postaram się niedługo odezwać.
Powiedział, rozłączając się. Odwrócił się i wypuścił Budew z pokeballa, sadzając sobie maleństwo na ramieniu.
- Urocza jak zwykle. Tęskniłem za tobą, mała.
Powiedział do roślinki, głaskając delikatnie jej listki. Następnie spojrzał na Lilly, lekko zamyślony. Mógłby zapytać ją teraz...ale w tym miejscu prawdopodobnie i tak się niczego nie dowie. Jak to szło? Ściany mają uszy? Wszystko wskazuje na to że tutaj nie tylko ściany je mają...
- Tak, chodźmy. Wybacz że to tyle trwało
Powiedział, uśmiechając się i poprawiając włosy. Kosmyki opadały na Budew a przy jej wadze - nie chciał ryzykować że maleństwo spadnie. Z wysokości jego ramienia upadek mógłby być dla niej średnio przyjemny. Ruszyli dalej, idąc przez pustą posiadłość...a raczej, wyglądającą na pustą. Nie zamierzał odpuszczać - wiedział że prędzej czy później dowie się o co tu chodzi. Wszystko ty wygląda zbyt bajkowo żeby było prawdziwe. Coś tutaj zdecydowanie nie pasowało. Dotarli wreszcie do pokoju. Chłopak rozejrzał się po zgromadzonych. Ku swojemu zaskoczeniu, dłuższą chwilę poświęcił na Tasukiego. Widział go wcześniej, ale mimo wszystko jego twarz mu kogoś przypominała. Nie wiedział tylko kogo. Przeniósł wzrok na nieznajomego, zasuwając za nimi drzwi. Skłonił się delikatnie w kierunku Tasukiego
- Wybaczcie że musieliście czekać, Lilly była na tyle kochana że pozwoliła mi skorzystać z telefonu, rozmowa zajęła mi dłużej niż się spodziewałem. Mam nadzieję że nie spóźniliśmy się bardzo.
Powiedział uprzejmie, zajmując miejsce naprzeciw Tasukiego. Spoglądał na niego, próbując przypomnieć sobie co jest tak podobnego w jego twarzy - co jest na tyle wyraźne że kłuje delikatnie jego pamięć, ale nie na tyle wyraźnie żeby wiedzieć o co chodzi. Jednak to mogło wiele wyjaśnić.
- Mam również nadzieję że nie przeszkadzamy i nie marnujemy twojego czasu. Jesteśmy wdzięczni za gościnę.
Powiedział powoli, chcąc w ten sposób zyskać sobie jeszcze kilka cennych sekund w trakcie których mógł bez przeszkód obserwować go. Próbował wyłapać tyle detali ile tylko był w stanie, choć wiedział że nie ma za wiele czasu. Gapienie się bez powodu na pana domu nie jest uprzejme, więc korzystał z wymówki rozmowy aby móc wizualnie zbadać jego twarz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Celestia
Mistrz Regionu
avatar

Napisanych : 2177
Dołączył : 23/03/2014
Wiek : 23
Skąd : Łódź

PisanieTemat: Re: Gra ReBorna   Nie 28 Gru 2014, 22:08

Pożegnałeś się z rodzicami, w myślach cały czas mając dziwną atmosferę, która panowała w tym domu. Bardziej niż rozmową z mamą przejmowałeś się Lily i jej otoczeniem. Czułeś podświadomie, że coś było tu nie na miejscu, nie wiedziałeś tylko, co. Miałeś jednak nadzieję na szczerą rozmowę z przyjaciółką, jak tylko znajdzie się stosowna do tego chwila. Niemniej jednak, daleko było do tego. Najpierw czekała cię rozmowa z Tasukim na temat tajemniczych kamieni i wszystkiego, co z nimi związane.
- Ba du! - Pokemon pisnął uroczo usadawiając się na twoim ramieniu. Roślina zdawała się być bardzo szczęśliwa z ponownego spotkania z tobą. Po chwili pieszczot z małą Budew ruszyłeś w drogę, tuż za Emily. Dziewczyna zdawała się czuć w tym miejscu bardzo swobodnie, jakby zżyła się z całym tym otoczeniem, z rodziną, do której weszła. Musiałeś przyznać, że gdzieś wewnątrz przerażało cię to bardziej, niż powinno. Niesamowita atmosfera tego miejsca, Tasuki, któremu nie byłeś w stanie zaufać, a teraz jeszcze nienarodzone dziecko. Coś ci tu nie pasowało i czułeś jak wszystko w tobie wrze, by wreszcie poznać prawdę. Jaka by ona nie była!
Po wejściu do pokoju patrzyłeś się przede wszystkim na Tasukiego. Po pewnej chwili zdałeś sobie sprawę z tego, że mężczyzna bardzo dobrze o tym wiedział. Jego jedyną odpowiedzią był szeroki uśmiech, w którym udało ci się dojrzeć nieludzko zaostrzone kły. Rudzielec długo jednak nie spoglądał na ciebie, skupił się bardziej na herbacie, którą popijał od dłuższego czasu.
- Nic się nie stało. - Powiedział. - I tak byśmy bez was nie zaczęli. - Jego głos, choć odrobinę dziki wydawał się być pełen przyjaźni i sympatii. Czego więc się bać?
- Nuriko! - Mruknęła Emily wtulając się w ramiona nieznajomego ci mężczyzny. - Nie uprzedzałeś, że się pojawisz.
- No wiem, wiem. Byłem akurat w okolicy i miałem przeczucie, że możecie mnie potrzebować. - Pstryknął dziewczynę w nos. - A więc? Co się dzieje? - Mogło ci się wydać to odrobinę dziwne, jednak mężczyzna, podobnie jak Tasuki cały czas był bardzo miły i sympatyczny. Nic nie wskazywało na to, żeby czyhało na was niebezpieczeństwo.
- Ach, to bardziej skomplikowane niż ci się wydaje. - Mruknęła Lily i wraz z dziwnym jegomościem usiedli przy stole. Dziewczyna nalała zarówno jemu, jak i tobie herbaty i odetchnęła głęboko.
- Och, czyżby to było bardziej skomplikowane, niż całe nasze istnienie? - Chłopak zaśmiał się, a ty dopiero teraz miałeś okazję lepiej mu się przyjrzeć. Ubrany był w kimono, podobne do Tasukiego. Jedyną różnica była jego kolorystyka - przeważały odcienie ciemne, a wzorem były czarne pióra. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdybyś nie dostrzegł kilku własnie takich piór we włosach mężczyzny!
Wróciłeś więc do obserwacji Tasukiego i wtedy właśnie sobie przypomniałeś! Jego twarz przypominała do złudzenia te wszystkie lisie maski, które widziałeś po drodze tutaj! Cóż, wcale cię to nie uspokoiło. Miałeś dziwne przeczucie, że prawda może okazać się dziwniejsza, niż być przypuszczał.
- No dobrze, to możemy zacząć. Pokażcie te dokumenty, które macie. Może coś da się wymyślić.
- Are? - Nuriko, siedząc obok Tasukiego zdzielił go łokciem. - Wytłumaczysz swojemu kumplowi, o co chodzi? - Po minie męża Emily wywnioskowałeś, że powstrzymuje się od zbędnego, dosyć opryskliwego komentarza, a być może nawet od użycia przemocy.
Cała sytuacja była dosyć napięta, aż do momentu w którym do pomieszczenia wbiegło urocze, szczekające stworzenie.

Wszyscy na chwilę skupili się na małym lisku, który wbiegając wpadł od razu na Nuriko i zaczął go lizać po twarzy.
- Ach! Fennie, uspokój się. - Mówił rozbawiony mężczyzna rozglądając się po otoczeniu. - Gdzie zgubiłeś swoją Hotaru, co? - Zapytał, a po chwili za drzwiami usłyszeliście tupot małych stópek.
- Choleraa. - Szepnęła Emily w tym samym momencie, w którym do pokoju wbiegły dwie identyczne dziewczynki. Nie byłoby w nich nic dziwnego, gdyby nie fakt, że do rodzaju ludzkiego raczej nie należały. W pomieszczeniu zapanowała cisza.
Bliźniaczki:
 
____________________________________________________
Dodatkowo update kamieni, które posiadasz:



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ReBorn
Mistrz Regionu
avatar

Napisanych : 2800
Dołączył : 24/03/2014

PisanieTemat: Re: Gra ReBorna   Czw 22 Sty 2015, 17:20

Chłopak uśmiechnął się lekko i przymknął oczy, pochylił głowę i rozwiązał wstążkę utrzymującą jego włosy. Dobrze wiedział że coś tu nie pasuje - pozostawało tylko pytanie co. Powoli przegładził włosy i zebrał je z tyłu. Cokolwiek tu się działo, wiedział że prędzej czy później się dowie. Spojrzał kątem oka na Lilly, związując ponownie włosy. Żałował że nie miał dłuższej okazji żeby ją wypytać o co tu chodzi...ścisnął mocniej wstążkę i podniósł głowę, spoglądając na Tasuki'ego. Pan domu zdecydowanie wydawał się uprzejmy. Przeniósł wzrok na nowego przybysza - znowu mając dziwne wrażenie że coś jest z nim nie tak. Usiadł przy stole razem z resztą, słuchając ich rozmowy. Zamiast jednak rozjaśnić cokolwiek - to co słyszał, wydawało się tylko gmatwać wszystko jeszcze bardziej. Ich słowa wydawały się być zagadkami, do których tylko oni mają klucz. Przesuwając wzrokiem po osobach w pomieszczeniu, jego wzrok zatrzymał się na Tasuki'm. Jego oczy rozszerzyły się lekko, kiedy jego pamięć powiązała maski z jego twarzą. To było dziwne...i nie miało sensu. Zdarzają się dziwne rysy twarzy, ale jego są zbyt dziwne...Jego rozmyślania zostały brutalnie przerwane, przez pojawienie się małego, piskliwego stworzenia. Fennekin. No tak, całe to miejsce jest hodowlą ognistych pokemonów. Nie powinno go to dziwić. Co go zdziwiło, było to co nastąpiło zaraz po tym.

Pojawienie się dwóch nowych...postaci. Bo ciężko było mu użyć słowa ludzi. Odetchnął nieco głębiej, oparł się pełnymi dłońmi o stół i wstał. Przez chwilę stał, z przymkniętymi oczami i opuszczoną głową, pozwalając włosom opaść i zasłonić jego twarz. Obrócił się wreszcie i mijając dwie zagadkowe postaci, opuścił pomieszczenie. Wyszedł przed posiadłość, opierając się o ścianę ganku, spoglądał spokojnie w niebo. Chyba miał dość.

Analizował w myślach wszystko co się stało - od momentu kiedy spotkali Lilly, aż do teraz. Zmieniła się. Pamiętał że dawniej nie było między nimi sekretów, podczas gdy teraz wydawało się że nie było pomiędzy nimi szczerości. Wyciągnął 4 kamienie które miał przy sobie. Robaczy został z Lilly, ale pozostałe 4 miał wciąż przy sobie. Dziwne barwy, dziwne blaski...jeszcze dziwniejsza historia. Wiedział co muszą zrobić, ale nie podobała mu się obrana droga. Schował kamienie i ze spokojną i zamyśloną miną, spoglądał w niebo, zastanawiając się co powinien zrobić dalej...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Celestia
Mistrz Regionu
avatar

Napisanych : 2177
Dołączył : 23/03/2014
Wiek : 23
Skąd : Łódź

PisanieTemat: Re: Gra ReBorna   Nie 25 Sty 2015, 14:04

Wszystko w tej posiadłości wydawało ci się dziwne. Czułeś od samego początku, ze coś było tu zdecydowanie nie tak, a zachowanie Lily tylko cię w tym upewniało. Nie miałeś jednak wystarczająco dużo czasu na to, by wypytać ją o szczegóły. A ona nie garnęła się do opowieści sama z siebie. Nie poznawałeś tej zawsze rozgadanej dziewczyny, którą zwykłeś nazywać swoją siostrzyczką. Niemniej jednak nie pozostało ci nic innego, jak siedzieć cicho i dalej obserwować.
Nowy przybysz wydawał się równie dziwny, co sam pan domu, jednak nie miałeś czasu na rozmyślania. Tasuki bowiem zaczął czytać dokumenty, które tylko on mógł zrozumieć. I choć nie do końca chciałeś przyjmować jego pomoc, nie miałeś innego wyjścia.
Wszystko potoczyłoby się zapewne normalnie, gdyby do pomieszczenia nie wbiegły te dwie istoty. Wstałeś, sam do końca nie wiedząc, co ze sobą zrobić. jedną z nich widziałeś już wcześniej, choć wtedy nie byłeś pewien tego, co zobaczyły twoje oczy. Teraz mogłeś stwierdzić ze stu procentową pewnością, że nie miałeś przed sobą zwykłych dziewczynek. Bliźniaczki spojrzały na ciebie przerażone, kładąc po sobie uszy. Lily wstała, jednak nim zdążyła coś powiedzieć ciebie nie było już w pomieszczeniu.
- On nic nie wiedział? - Usłyszałeś tylko na odchodne pytanie zadane przez Nuriko. W pomieszczeniu zapanowała cisza, tak samo jak w całym domostwie.
Przechodziłeś korytarzami starając się nie zgubić w tym, jakże bajkowym domu. Gdy udało ci się wyjść oparłeś się o ścianę i musiałeś sobie wiele rzeczy poukładać. Dopiero po dłuższej chwili usłyszałeś dźwięk rozsuwanych drzwi, a w nich stała Lily patrząc na ciebie przepraszająco.
- Dante. - Powiedziała tylko i podeszła bliżej. - To dużo bardziej skomplikowane, niż ci się wydaje. - Powiedziała stając obok ciebie i tak samo jak ty opierając się o ścianę. Spojrzała w niebo i oparła głowę o twoje ramię.
- O takich rzeczach nie mówi się na dzień dobry. Wiem, że jesteś zły. Nie miałam zamiaru niczego przed tobą ukrywać, ale uznałam, że to nie czas, by wyciągać kolejną bajkową historię, skoro sam masz teraz trochę spraw na głowie. - Mówiła to, a głos jej drżał. Cóż, może nie wato gniewać się na przyjaciółkę? W końcu... Miała trochę racji, prawda?


_______________________________________________________________
Robaczy kamień do kolekcji:



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ReBorn
Mistrz Regionu
avatar

Napisanych : 2800
Dołączył : 24/03/2014

PisanieTemat: Re: Gra ReBorna   Nie 25 Sty 2015, 16:34

Chłopak stał nieruchomo, spoglądając spokojnie w niebo. Bynajmniej nie ignorował jej. Słuchał. Ale mimo to...sam nie mógł pozbierać myśli. Wiele się zmieniło. O wiele więcej niż mogłoby się wydawać. Pamiętał czasy dzieciństwa, kiedy ich największym problemem było to czy rodzice dowiedzą się co znowu nabroili czy nie, próbując ukryć dowody "zbrodni". Przymknął oczy, westchnął i spojrzałem kątem oka na Lilly.
- Onee-chan, nie martw się. Nie jestem zły. Jestem tylko...zaskoczony.
Powiedział, odgarniając włosy za ucho. Spojrzał na Lilly i uśmiechnął się lekko. Wciąż najwyraźniej nie mógł się pogodzić z tym że jego siostrzyczka wyrosła. I to tak bardzo. Nie wiedział do końca czy mu się to podoba czy nie, to miało się jeszcze okazać z upływem czasu.
- Więc może nadrobimy stracony czas, przejdziemy się na spacer i przy okazji oprowadzania mnie po tych cudnych okolicach, opowiesz co się właściwie dzieje. Co ty na to?
Zapytał, uśmiechając się do niej. W końcu nie mógł być na nią zły. Nie potrafił w każdym razie. A przy okazji, rzeczywiście chciał zobaczyć co to miejsce jeszcze skrywa. Wydaje się być naprawdę intrygujące. Tak jak sama sytuacja. Nie rozumiał jeszcze, ale wiedział że to się niedługo zmieni. Tasuki nie wydawał się zły - dziwny, tak, ale nie zły. Jak na razie to była jedyna myśl, która w jakiś sposób była pocieszająca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Gra ReBorna   

Powrót do góry Go down
 
Gra ReBorna
Powrót do góry 
Strona 12 z 13Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... , 11, 12, 13  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Off Top :: » Archiwum :: Gry-
Skocz do: